NAJWIĘKSI- PLEBISCYT

cz. I: miejsca 50- 41


 

Po trzech i pół miesiącu mało wytężonych obrad, szacowna kapituła konkursowa w składzie:

Robinia, Nikki, Kas.Wu, Jędrzej IV Śniady, Miękki, Iselor, Michał Jaworski, Tuxedo, Cycu, Kruhol_Guitarman, Kijek, Iron Dicky, Union Jack, Rafał Krzemiński, WRIM, Leniwiec, Krillin, aNomaly, Kumii- san

postanowiła, co następuje:

1. ostudzić zapał tych, co chcą zorganizować następny plebiscyt i liczą na duży odzew

2. zachęcić do uważnego czytania  regulaminu, aby wysyłane odpowiedzi odpowiadały tematowi plebiscytu

3. ustalić kolejność 50 największych ludzi według czytelników Action Maga w niżej podanej kolejności (decydują zarówno ilość list, na których kandydat się pojawiał jak i liczba zdobytych przezeń punktów):

 


 

50- 48. DAVID GILMOUR (7 pkt./ 2 listy)

 

Legenda gitary, nie mogę wyjść z podziwu, jak on na tych sześciu drucikach potrafi wyczarować to, co słyszę z głośników. A i głos też ma przyjemny i ciepły. Dzięki niemu doczekaliśmy się reaktywacji Pink Floyd, wygrał z Watersem proces o prawa do nazwy zespołu i przekonał pozostałych członków do (co prawda symbolicznego, ale jednak) powrotu. I przywrócił ich muzyce właściwe proporcje- znowu pojawiły się długie partie instrumentalne, bez nawału tekstów, jak to miało miejsce za czasów Watersa. Poza zespołem niezbyt aktywny- zaledwie dwie płyty solowe, choć często udzielał się na albumach innych wykonawców, jak choćby Paula McCartneya, Eltona Johna czy B. B. Kinga. Tworzył też muzykę filmową. Tymczasem mija jedenaście lat a nowej płyty Floydów nie ma, choć bez przerwy słychać jakieś doniesienia, aby takowa miała powstać. Bo choć panowie dobijają już do sześćdziesiątki nadal grać potrafią. O czym każdy mógł się przekonać oglądając popisy Gilmoura i Watersa po kolejnej reaktywacji Pink Floyd na koncercie Live Aid.

 

 

50- 48. KURT COBAIN (7 pkt./ 2 listy)

 

IRON DICKY: "Fantastyczny muzyk, ulubieniec setek tysięcy, lub milionów ludzi"

 

Dla mnie niestety grunge zawsze będzie zbiorem melancholijnych, prostych, jednostajnych pioseneczek.  Ale cóż, muszę to rozpatrywać w kategoriach fenomenu. Cobain cierpiał na syndrom nadpobudliwości dziecięcej, traumatyczne przeżycia w postaci rozwodu rodziców wywarły silne piętno na jego psychice. Lubił manifestować swoje rozczarowani światem. Nie skończył szkoły średniej, był bezrobotny i przez krótki czas bezdomny. Los się odmienił gdy poznał Chrisa Novoselica. Założyli Nirvanę z którą udało im się dotrzeć do serc młodzieży. Zaczęło się grunge' owe szaleństwo, sale pękały w szwach, publiczność szalała, podobnie jak sam Cobain, skaczący tyłem ze sceny i zachęcający do tego fanów, rozwalający instrumenty i garderobę. Trzeba mu oddać, że muzyka, którą stworzył, była nie do podrobienia, nikt przedtem ani potem nie był w stanie zrobić czegoś podobnego, o mało kim można powiedzieć, że stworzył nowy gatunek muzyczny. No i z Courtney Love uczynił najsłynniejszą wdowę świata, zastrzeliwszy się z kupionej parę dni wcześniej strzelby. Ten strzał uczynił z niego legendę. I prawdopodobnie przez ten strzał jest na tej liście.

 

 

50- 48. BUDDA (7 pkt./ 2 listy)

(książe Siddhartha)

 

KIJEK: "za wprowadzenie do religii światowych czegoś, co nigdzie indziej się nie powtórzyło. Nie ma innej religii, której wyznawcy byliby tak spokojni i pokojowo nastawieni."

 

Chrystus, dyby wrócił na Ziemię, byłby wstrząśnięty tym, co się robiło w jego imieniu. Nauki Buddy wywarły dużo większy wpływ na wyznawców niż nauki Chrystusa na Chrześcijan. Buddyzm nigdy nie wywołał żadnych krwawych walk religijnych. Prawdy poszukiwał sam, odrzucił ascezę jako dręczącą umysł i ciało, a nie zbliżającą go do mądrości. Pobierał nauki u mędrców, ale ich koncepcje rozwiązania problemów trapiących ludzkość uznał za niezadowalające. Podobno olśnienia dostał siedząc całą noc pod olbrzymim figowcem. Rankiem był przekonany, że zna prawdę o ludzkiej egzystencji. Wymyślił "cztery szlachetne prawdy": życie ludzkie z natury nieszczęśliwe, jego przyczyna jest egoizm i pożądanie, po których wyeliminowaniu osiągamy nirwanę. Czwarta prawda wyznacza ścieżkę, jaką można nirwanę osiągnąć.  Nauki Buddy przekazywano ustnie, spisano je dopiero w parę wieków po jego śmierci, toteż ruch Buddyjski rozpadł się na parę sekt. Początkowo buddyzm rozprzestrzeniał się powoli, do momentu gdy na religię nawrócił się wielki cesarz indyjski Asioka. I tak dziś nauki Buddy wyznaje ok. 200 milionów ludzi na świcie. A to nie wystarcza, żeby na naszej liście wyprzedzić:

 

 

47- 43. SNOOP DOGG (15 pkt./ 1 lista)

(Calvin Cordozar Broadus)

 

Wielka figura w świecie nie tylko rapu, ale i show- biznesu w ogóle. Już w wieku 30 lat napisał autobiografię, współpracował z wykonawcami mającymi z rapem niewiele wspólnego (Marilyn Manson, Beck, J. Timberlake). Jak na szanującego się przedstawiciela gangsta rapu przystało, ma bogatą kartotekę policyjną. Oskarżano go już o współudział w morderstwie i gwałt. Kilkakrotnie siedział w więzieniu, po raz pierwszy po ukończeniu szkoły średniej za posiadane kokainy. Pewnie jak wielu rówieśników zostałby stałym bywalcem zakładów penitencjarnych, gdyby nie muzyka. Będąc na wolności, co w ciągu trzech lat od skończenia szkoły średniej nie zdarzało się mu często, Snoop zaczął nagrywać w domu ze swoim przyjacielem Warren'em G. Los sprzyjał Snoop'owi, gdyż jego kumpel jest przyrodnim bratem samego Dr.Dre. Jak nietrudno się domyślić, Warren dał posłuchać nagranych taśm swojemu starszemu przyrodniemu bratu, a ten zachwycony możliwościami Snoop Dogg'a rozpoczął współpracę z nim. Tak doszło do tego, że Snoop Dogg pojawił się na płycie. Kiedy gangsta rap tracił popularność zmienił nieco swój wizerunek i teksty. Poza tym wystąpił w kilku filmach i jest właścicielem firm produkujących obuwie, ubrania i sprzęt skateboadrowy. Niedawno pojawił się w Polsce. Choć jak na wizytę czterdziestej trzeciej osoby w dziejach ludzkości wydarzenie to przeszło bez większego echa.

 

 

47- 43. ADAM (15 pkt./ 1 lista)

 

LENIWIEC: "Zjedzenie tego jabłka było wybitnie głupie"

 

Pierwszy człowiek na świecie i od razu jeden z największych. To się nazywa fachura ze strony Boga. A co takiego Adam dokonał? No cóż, z prochu powstał, w proch się obrócił.  Z jego żebra powstała Ewa, jego przyszła żona. Ponoć kiedy Bóg zwrócił się do niego z prośbą o żebro ten początkowo odmówił, odpowiedziawszy, że ma złe przeczucia. Nie posłuchał jednak głosu rozsądku, żebro oddał i zaczął się raj utracony. Za namową żony zżarł jedyną rzecz jakiej nie było mu wolno zeżreć i za to ludzkość cierpi do dziś. Po opuszczeniu raju starał się wieść normalne życie, mając służyć za przykład dla przyszłych pokoleń. Wyszło mu raczej kiepsko. Do tego stopnia, że stworzył pierwszą patologiczną rodzinę w dziejach. Bo co innego można powiedzieć o familii, w której jeden dzieciak morduje drugiego.

 

 

47- 43. DIMEBAG DARRELL (15 pkt./ 1 lista)

(Darrell Lance Abbot)

 

"Kiedy miałem trzynaście lat, tato powiedział, że na urodziny mogę dostać albo świetny rower BMX, albo gitarę  Wybrałem rower.". To ciekawe wyznanie jak na jednego z najbardziej cenionych gitarzystów świata. Darrel jednak szybko dzięki fascynacji zespołem Kiss zaczął marzyć o roli w jakiej znamy go dziś. Podstaw gry nauczył go ojciec. W wieku 16 lat zabroniono mu brać udziału w lokalnym konkursie gitarowym- był za dobry. Długo grał z Panterą w podrzędnych klubach, ich płyty odrzucała każda wytwórnia  Ale zbierali doświadczenie i dojrzewali. W końcu przyszedł sukces, a o Darrela upomniał się Megadeth. Ofertę tą jednak odrzucił, a gdyby nie waśnie z wokalistą, Pantera być może istniałaby do dziś. Kiedy się rozpadała wespół z bratem założył istniejący do dziś klub ze striptizem on nazwie "Clubhouse Dallas". Po ostatecznym rozpadzie Pantery, na jej gruzach powstał zespół Damageplan. Z tym  niestety Darrel za wiele nie miał okazji pokoncertować. W grudniu 2004 podczas występu zespołu  na scenę wdarł się szaleniec i zaczął strzelać do muzyków i publiczności. Jedna z kul sięgnęła Darrela, który zginął na miejscu.

 

 

47- 43. RONALDO (15 pkt./ 1 lista)

(Luis Nazario de Lima)

 

Pisarz urugwajski, Eduardo Galeano, napisał o nim: "Kiedy gra Ronaldo, w Brazylii, Urugwaju czy Argentynie muchy zastygają w powietrzu, a kochankowie odrywają się od siebie i siadają przed telewizorem." Nie wiem, czy Ronnie czytał ten wiersz, bo jego stosunek do słowa pisanego jest dosyć, hm, nieuregulowany :) Brazylijczyk powiedział kiedyś, że próbował czytać, ale potem miał zamęt w głowie i nie potrafił odnaleźć się na boisku. Po przejściu do Interu Mediolan porównywano jego grę do geniuszu Leonardo da Vinci, co Ronaldo z pełną powagą skwitował: "Leonardo nie nazywał się da Vinci, tylko Nascimento de Araujo i nie jest wielkim artystą, tylko całkiem przeciętnym piłkarzem." Nie chcę w ten sposób ośmieszać piłkarza - pokazuję tylko, że różne są drogi do geniuszu i że nikt nie jest pozbawiony wad. Wystarczy, że robi to, co lubi i jest w tym cholernie dobry. No i jeszcze coś - nie poddaje się. Bo Ronaldo tak naprawdę nie powinien już grać w piłkę, jego kolano było w tak fatalnym stanie, że praktycznie nie nadawało się do gry. A jednak - "El Fenomeno" ciągle czaruje i oby Brazylia dochowała się godnych mu następców.

(Tuxedo)

 

47- 43. GEORGE LUCAS (15 pkt./ 1 lista)

 

Człowiek o niezwykłej wyobraźni i inwencji. Świadczy o tym perfekcja z jaką powstają jego dzieła. Weźmy na tapetę "Przygody młodego Indiany Jonesa". Serial dostał 23 nominacje Emmy i z tego 11 nagród w 1993 roku. Niestety same "Gwiezdne wojny" nigdy nie zostały za bardzo docenione przez tzw. akademie filmowe. Ale oni się nie znają na rzeczy. Jego życiowe dzieło jest wielkim kopniakiem w poważanie dla całego przemysłu filmowego. To on zrewolucjonizował efekty specjalne. Bez niego nie byłoby żadnych Matriksów i innych podobnych. George jako pierwszy reżyser i producent zauważył potencjał komputerów i zastosował to w praktyce. Saga jest niepodważalnie najważniejszym dziełem w każdej kategorii. W kilku częściach jednej opowieści znajdziemy romans, western, klasyczne sf, fantasy i film historyczny, wszystko podszyte specyficznym humorem i świetną praktycznie w większości debiutancką obsadą. Gwiezdne wojny są dla kina tym czym "Iliada" i "Odyseja" dla literatury. Nikt nigdy nie powtórzy tego sukcesu, bo dziś nie robi się już filmów z miłości do nich. Dlatego George zasługuje na każdy honor.

(Hans Olo a. k. a. Kijek)

 

 

42. PIERRE DE COUBERTIN (9 pkt./ 2 listy)

 

Dzięki niemu odżyła na nowo najważniejsza z najmniej ważnych rzeczy, jak niektórzy nazywają sport. Pewnie dziś gorzko zapłakałby oglądając medialne popisy Beckhama czy czytając książkę z dowcipami o Tottim. On widział to inaczej. Sport miał być celem samym w sobie, a nie środkiem do osiągnięcia innych celów. Jego piękne idee totalnie się rozmyły, ale on sam zapewnił sobie poczesne miejsce w historii. Wszak nie każdemu udało się wskrzesić antyczną tradycję, szefować MKOl- owi przez blisko trzydzieści lat, opracować symbol flagi olimpijskiej, wreszcie- samemu zdobyć olimpijskie złoto. Wysłana pod pseudonimem i pisana w dwóch językach "Oda do sportu"  zdobyła pierwsze miejsce na olimpiadzie w Sztokholmie w kategorii "utwór literacki". No i ten upór w realizowaniu swojej misji... Pierwsza olimpiada- umiarkowany sukces, trzy następne- klapa, ale się nie poddał i w 1912 igrzyska zaświeciły pełnym blaskiem. Sport widział jako coś ponad podziałami politycznymi, dla przykładu marzył mu się start Polaków na igrzyskach w 1908, a po I wojnie nie chciał wykluczyć z olimpiady państw przegranych. A i sam w czasie wojny zgłosił się jako tłumacz wojskowy, a gdy prośbę odrzucono, zajął się propagandą antywojenną. Oczywiście z pomocą idei olimpijskich...

 

 

41. WINSTON CHURCHILL (10 pkt./ 2 listy)

 

Przed Hitlerem ostrzegał już jako parlamentarzysta, w 1938, po układzie w Monachium. Chamberlaine twierdził, że przywozi pokój, jednak dzieci w szkołach otrzymały maski gazowe- na wypadek gdyby to Churchill miał rację. Nawet będąc ministrem marynarki wojennej w rządzie Chamberlaine'a nie wahał się go krytykować. Po objęciu stanowiska premiera powiedział szczerze rodakom "Wszystko co mogę Wam zaoferować to krew, pot, łzy i trud". Wykorzystał umiejętnie przyjaźń z F. D. Roosveltem, dzięki czemu uzyskał dla Brytanii ogromną pomoc finansową. Po ataku Rzeszy na ZSRR natychmiast wsparł Sowietów, mówiąc, że jeśli Hitler najechałby na piekło, udzieliłby najlepszych rekomendacji Lucyferowi. Jednak gdy Rosjanie zaczęli odnosić sukcesy jego rola w koalicji osłabła. Nie był w stanie przeforsować lądowania alianckiego na Bałkanach, czym przekreślił los m. in. Polski. Brytyjczycy zaś uznali, że był dobrym prezydentem na czas wojny, toteż po jej zakończeniu przegrał wybory i musiał opuścić fotel premiera. Zdołał go jeszcze odzyskać w 1951 roku, zdobyć literacką nagrodę Nobla za pamiętniki, wpisać się w słowniki frazeologiczne terminem "żelazna kurtyna" i protestować przeciwko telewizyjnej transmisji koronacji królowej Elżbiety. Oprócz tego w czasie wojny jego rząd miał ciekawe inicjatywy. Ludzie oddawali tyle krwi, że całkiem serio rozważano, czy by nie użyć jej do produkcji kaszanki, bo brakował żywności. No i chciał sparaliżować niemieckie doki i fabryki pykretem- zamrożoną mieszanką wody z miazgą drzewną. Z tego ultratwardego cuda zbudowano nawet statek...

 

 

 

Tu przerwę, lecz klawiaturę trzymam. Wam się słusznie zda, że piszę wciąż jeszcze, ale o tym a miesiąc...:)


CZYTELNICY AM


prowadził i do kupy poskładał Jędrzej IV Śniady. Opisy były pisane przez prowadzącego, więc na jego adres ślijcie wszelkie uwagi w związku z ewentualnymi błędami i wypaczeniami. Jeśli autorem jest ktoś inny, jest to wyszczególnione, wówczas uwagi też ślijcie na adres prowadzącego, a on już się z autorami niefortunnych wypowiedzi policzy osobiście...:)