|
Tak właśnie! Przeanalizuję kilka sytuacji, które z oszałamiającą, brutalną bezwzględnością, ostatecznie i niepodważalnie potwierdzą wyższość piratów nad oryginałami. Jednocześnie informuję, że wszystkie przedstawione poniżej historie rozpatrywane są czysto teoretycznie, a wszelka zbieżność postaci bądź okoliczności z postaciami bla bla bla...
SYTUACJA NR 1
Rzecz dzieje się w sklepie z odzieżą. Właściciele sklepu zdecydowali się zrobić posezonową wyprzedaż odzieży letniej.
Pirat: Wybiera niemodną od XVI wieku koszulę w kwiaty (-40%), bokserki w koralowce (-25%), wełniany szaliczek do polerowania oka (-30%) i malutki, czerwony berecik (Gratis!). Dodatkowo na sąsiednim stoisku natrafia na promocję płynu do renowacji powierzchni drewnianych, który posiada atest Producentów i Użytkowników Protez Drewnianych Nielakierowanych.
Oryginał: Kupuje różowe spodnie od Arkadiusza (-5%), kapcie do froterowania podłóg i nagrobków (-90%), czepki kąpielowe małe (10 w cenie 9!), podkoszulek do skoków narciarskich na igielicie (-10%) i nieco wygięte stringi z jakąś wieżą w pizzie czy co, ponoć ostatni, spazmatyczny wrzask mody (-13%). Dodatkowo dostaje od ochroniarza w papę i płaci za dziesiąty czepek.
SYTUACJA NR 2
Całość ma miejsce we francuskiej restauracji.
Pirat: Zamawia kraba, homara, langustę i butelkę przedniego tranu. Przygląda się po kolei każdej z potraw, po czym wzywa do siebie szefa kuchni. Opluty i utopiony w zniewagach Wietnamczyk nakazuje obsłudze usunąć z półmisków szczurze mięso. Następnie proponuje gościowi, że zapłaci za posiłek w pobliskiej gospodzie "W Wielorybiej Dziurze", jednocześnie tłumacząc się tym, że w dzisiejszych czasach nikt tak naprawdę nie wie, jak wyglądają owoce morza. Niedługo potem kończy żywot jako skośnooki Azja(ta), posiadłszy bezcenną wiedzę o tym, jak długi może być koralowiec.
Oryginał: Wybiera najładniejszy, jego zdaniem, fotel, w zacisznym, choć niezbyt przestronnym miejscu. Czekając na kelnera, bawi się w wydzieranki z nawiniętej na szpulę długiej, miękkiej w dotyku serwety. Po kilku godzinach wychodzi z toalety i zastaje jedynie sprzątających kelnerów. Pyta jednego z nich, czy może zjeść leżące nieopodal kraba, homara i langustę. Po 20 minutach wychodzi z restauracji z uczuciem spełnienia, czego nie potrafiło zepsuć nawet potknięcie o leżącego nieopodal pachnącego morską bryzą jednorożca.
SYTUACJA NR 3
Tym razem dwa miejsca akcji - dwupiętrowa galera "Pamela" i 14-metrowa kawalerka "Miriam". Sobota wieczór. Chłopakom doskwiera samotność...
Pirat: Siedzi przed swoim nowym komputerem (Fish-Mac) i przechodzi po kolei gry: "Pirates!", "Piraci z Karaibów" oraz "Pirates of the XXIst Century". Po skończeniu gry siada w bujanym fotelu, rozpala ogień w kominku i odkorkowuje butelki z listami od fanek. Co chwila popija tran, wyniesiony za pazuchą z pewnej restauracji i uczy mówić swoją papugę, która do niedawna znała jedynie wyrażenie "Polly nie chce krakersa... Polly chce kobiety!". Osiągnąwszy niewątpliwy sukces - Polly mówi już bezbłędnie "Stół z powyłamywanymi nogami" i "Konstantynopolitańczykowianeczka" - nagradza
ptaka malutkim, czerwonym berecikiem. Następnego dnia rano znajduje na stole wiadomość treści "Wracam do Boliwii - Che". Miotany wszechpotężnym uczuciem zgryzoty i straszliwymi gazami pochodzenia potranowego decyduje się na zemstę i połyka jednym haustem półlitrowy słoik ulubionych pędraków Polly'ego. Z uśmiechem na ustach udaje się na płukanie żołądka.
Oryginał: Przez pierwsze 2 godziny próbuje grać sam ze sobą w kółko i krzyżyk. Po 50 przegranych z rzędu postanawia porozmawiać z przyjacielem. Najlepiej jak potrafi łączy więc ze sobą jedną z dwóch ulubionych (i to wcale nie dlatego, że jedynych!) czerwonych skarpetek, 2 średniej wielkości guziki i pośliniony, 10-centymetrowy kawałek kordonka. Okazuje się, że z nowym przyjacielem dogadują się świetnie, mają wiele wspólnych zainteresowań, co więcej - nasz bohater odkrywa, że jego nowy przyjaciel, Lucjan Skarpeta, potrafi czytać w myślach! Gdy kończy się wieczorynka i nadchodzi pora spania, obaj kładą się w tym samym łóżku. Niestety, następnego ranka Lucjan zostaje brutalnie zgwałcony przez rozwścieczoną, sztywną z zimna stopę...
I co, wierzycie mi już? Bo wydaje mi się, że po przeczytaniu tego tam na górze powinniście bez zająknięcia wymówić słowa "Zaprawdę uznaję wyższość piratów nad oryginałami." A dla wszystkich, którzy jeszcze się z tym nie zgadzają:
SYTUACJA NR 4
Czyli krótka historyjka u lekarza pierwszego kontaktu, tuż przed tym, jak nie podpisał on umowy z eNeFZetem.
Pirat: Staje na wagę, siostra Basenztrampoliną mierzy go wzrokiem - 177cm.
Oryginał: Wszystko jak przy piracie, tylko w jednej skarpetce - 171cm.
|