Kobitki

 

Kobito, co uwodzisz zmysły mężczyzn (i kobit) - pozwól na tyci "analityczną rozkminkę". Daj mi się słowem pieścić cię. Słowem dotykać i analizować. Dasz mi? Co nie dasz.

Malle Babbe w ręce prawej trzyma ogromny kufel piwa. Na ramieniu sowa siedzi. W XVII w. (gdy żyła), nazywano ją "czarownicą z Haarlemu". Właściwie słusznie, bo na obrazie Fransa Halsa (geniusz), natura jej demoniczna niemożebnie.  

 

 

Jeśli tak wygląda czarownica, co trzecia małżonka gospodarza z mej wsi - czarownicą. 

Wizualizacja - grubsza pani ze wsi, którą panią przez 3 lata widywałem na przystanku... Wypija 8 kieliszków wódki. Uśmiecha się tak szeroko, że widzę jej nadgniłe płuca (pali). Zalotnie. Tak zalotnie...  Zalotnie, że moje genitalia przeszywa dreszcz niesmaku.

Znaczna część dziewcząt popada w ortodoksję. Pomijam starą prawdę, że na pielgrzymkach flirtują słowem tak... Oj, że do czerwoności rozgrzewają towarzyszy niemodli - modli - niedoli. Pomijam, bo ortodoksja cieszy się zaufaniem rodziców i nic mnie do pielgrzymek. Fajnie pomarzyć o takiej uduchowionej dziewicy, nie?  Pomijam starą prawdę, że część tych "dziewic" straciła dziewictwo na wiejskich Sylwestrach przypadkiem, i teraz zrozpaczone pokutują. Fajnie pomarzyć o takiej uduchowionej dziewicy, nie? Syntetycznie - chodzi mi o święte.

 

 

Święta Magdalena w ekstazie, dla przykładu. Ideał świętych kobit - palce zakrzywione słodko i ostro, udo oświetlone nienagannie, brzuch z pępkiem... Tak, święte gdy widzę, popadam w ekstazę w króliczym tempie. Mistyczna zmysłowość i ostrość czystości, królicza ekstaza. 

Jest ze mnie kawał piernika. Chyba każdy spodziewał się, że na piszę o staruszkach. "Starość nie radość, śmierć nie wesele". Coś w tym jest. 

 

 

Staruchy Francisco Goyi są szalone, odrażające, stare... Ciekawe, ile procentowo z panien, potrafi pogodzić się z tym, że ich ciało nie będzie nadawać się do niczego, prócz leków przyjmowania. Ale mamy wiek innych lęków.  Tak bardzo boję się raka, że rzuciłem palenie. Ludzie boją się globalizacji, że dziobaki wymrą, gejów (iż będą żyli), że nie zdobędą K2 w zimie. Lęki te stłumi jednak, jednak prasa kobieca - od "Bravo", poprzez "Panią domu" i "Elle", aż do "Naszego Dziennika". Co tam nam, jesteśmy młodzi. W materii starości znać trzeba jedną maksymę La Rochefoucaulda: "Najniebezpieczniejsza śmiesznostka starych osób, które były powabne, to zapominać, że już nimi nie są". Albo to: "Mało jest kobiet, których wartość trwałaby dłużej niż uroda".

Nio o co mi chodzi! Nie chcę zakładać fundacji "Kobieta" i nie podam numeru konta... Zwyczajnie, prostacko zamykam "rozkminkę" hołdem dla kobiet, kobiet jako obiektów naszej (mężczyzn) miłości! Pewnie oburzy się ktoś, kto takowego uczucia/stanu nie uznaje, ale ch... mu w pupkę! A tego, że "są ładne i brzydkie genitalia" nikt mi tłumaczyć nie musi, to "się wie po prostu". A że: "Kiedy zapał miłosny maleje, wiele osób zaczyna pocieszać się czekoladą. Przyczyna jest prosta: czekolada zawiera stymulanty chemiczne podobne w działaniu do PEA, a my ją jemy, bo mózg chce być nadal zakochany." - brudy nauki.

Wielka Kąpiąca się... "Siedzi na miękkich poduszkach, włosy ma owinięte chustą, z lewego ramienia spływa jedwabne prześcieradło. U jej stóp leży rzucony niedbale pantofel". Zwróćcie lepiej uwagę na jej plecy.

 

 

Talciu, kocham Twoje plecki. Ktoś je sportretował w 1808r., ale wybaczam Ci. Jak to mówią ludzie, którzy chcą powiedzieć co mądrego: "Wybaczam, ale nie zapominam".  Czyli jak sobie przypomnę, znów Ci nie wybaczę. 

Pod koniec pozwoliłem "se" na prywatę, ale tyle o kobitach. Pozdrawiam wszystkie.

 

 Julian " Ceeebula "Szczypior      

 

 

P.S. Autorzy obrazów i krótkie info dotyczące przedstawionych dzieł: 

1. Frans Hals "Malle Babbe" (inaczej: "Czarownica z Haarlemu"), ok. 1629-1630 r. ; 75x64 cm, w: Staatliche Museum, Berlin.

2. Abraham Bloemaert "Święta Magdalena w ekstazie", 1619 r. ; 136x97,5 cm, w: Musee des Beaux-Arts, Nantes.

3. Francisco Goya "Dwie staruchy jedzące zupę", 1821-1823 r.; 53x85 cm, w: Prado, Madryt.

4. Jean-Auguste-Dominique Ingres "Kąpiąca się" zwana też "Wielką kąpiącą się", 1808 r. ; 146x97,5 cm, w: Luwr, Paryż.