Donżuan

Kolejny chory tekst (c) by Pewien GośćReklamacji nie uwzględniamy

Złapałem się niedawno na myśli niewesołej: starość już blisko, człowiek za dogodną lokacją na cmentarzu już się powoli rozgląda, a tu tymczasem jakowąś partnerkę wypadałoby mieć, rodzinkę założyć i tak dalej. Można było o takich problemach zapobiegawczo pomyśleć wcześniej, zamiast zajmować się głupotami (jak na przykład ostatnio pisywanie tych beznadziejnych tekstów), ale skoro już tak wyszło, no to trudno.

Jedno wszakże nie ulega wątpliwości: czas ucieka, widmo impotencji zatacza nad człowiekiem coraz węższe kręgi, trzeba działać. I to już, teraz, bez chwili zwłoki. Chociaż oczywiście byłoby całkiem celowe wpierw zastanowić się, czego (lub raczej kogo) poszukujemy. Jest to generalnie doskonały punkt wyjścia wszelkich poszukiwań. Naturalnie, można najpierw znaleźć, a potem dopiero oceniać, czy znalezisko jest właściwe. I jest to metoda zdecydowanie bardziej ekscytująca. Ale z wiekiem człowiek traci ochotę na eksperymenty, toteż zanim zaczniemy akcję, najpierw powiedzmy sobie bez owijania w bawełnę, o jaką to partnerkę nam chodzi.

Oczywiście nie ma tu miejsca na dylematy w rodzaju "blondynka czy brunetka?". Człowiek w tak podeszłym wieku wybrzydzał nie będzie i jeśli tylko potencjalna ofiara posiada jeszcze jakieś włosy, to będzie się nadawała. Skupmy się raczej na imponderabiliach (nie podoba mi się to słowo, kojarzy się z niewydolnością seksualną).

Nie ma tu zbyt wielkiego wyboru, albowiem powszechnie wiadomo, że kobiety to jedynie puch marny i duszy nie posiadają. Między bajki należy włożyć wszelkie pogłoski o tym, jakoby istoty te zdolne były do czegoś więcej, niż gotowanie, pranie, produkcja i konserwacja tzw. potomstwa, przynoszenie mężczyźnie piwa oraz ogólnie służenie mężczyznom, którzy są jedyną prawdziwą siłą napędową tego świata. Tak, panowie (panie już w tym momencie tego tekstu nie czytają, i dobrze - będą miały więcej czasu na wykonywanie swoich odwiecznych obowiązków). Powiadam wam, jeśli jakakolwiek kobieta zrobiła kiedykolwiek coś istotnego dla rozwoju ludzkości, to była ona mężczyzną.

Oczywiście rozwodzenie się nad tym, czy np. będzie gotowała lepiej czy gorzej, nie ma najmniejszego sensu. Wiadomo, że wszystkie kobiety dobrze gotują (jest to jedna z nielicznych rzeczy, które potrafią, więc muszą ją robić dobrze). Zastanówmy się nad tym, co różnym kobietom wychodzi różnie, czyli wspomniane wyżej "ogólnie służenie mężczyznom". Najważniejszą kategorią byłoby tu świadczenie mężczyźnie szeroko rozumianych usług seksualnych, kiedy akurat mu... Eee, przejdźmy może do jakichś przyjemniejszych tematów.

Pomimo iż w gruncie rzeczy kobiety są głupie, to ich zdobywanie rządzi się niestety zgoła innymi regułami, niż na przykład funkcjonowanie lepu na muchy. Potrzeba tu użyć całego męskiego sprytu (którego natura nam, na szczęście, nie poskąpiła). Wpadamy bowiem niekiedy większe opały, niż amerykański prezydent podczas zimnej wojny, który dowiedział się, że jego podwładni niechcący strącili sowiecki samolot. I wiem co mówię, w końcu odpowiednią liczbę zim na karku mam, a że żadnej kobiety dotąd nie zdobyłem, to dlatego tylko, że nie chciałem. Tak, na czas zalotów należy zapomnieć o właściwym podziale ról w małżeństwie. Nawet o przynoszeniu piwa. Będzie trzeba wyprowadzać wybrankę (ofiarę) na spacery, prawić jej czułe słówka i ogólnie traktować jak ósmy cud świata.

Już teraz dostaję gęsiej skórki na samą myśl o tym wszystkim, ale na szczęście z doświaczenia wiem, że ta kompletna paranoja skończy się równie szybko jak się zacznie i znowu wszystko będzie po Bożemu. Na pewno nie będzie to łatwy okres mego żywota, aczkolwiek warto się trochę poświęcić. Przecież żaden szanujący się facet nie będzie do końca życia sam latał do kuchni po piwo.

* * *

Minęło kilka lat. Przedsięwzięty przeze mnie plan okazał się wcale nie taki łatwy do wprowadzenia w życie. Kobiety to jednak głupie są. Jak można nie chcieć takiego wspaniałego, pełnokrwistego samca? A może one właśnie coś przeczuwają...? E tam, to oczywiście bzdura. Wiele się mówi o rzekomej kobiecej intuicji, ale kto oprócz kobiet bierze to na serio? Nie ma powodów do paniki. To tylko pech. Tak - wielki, cholerny pech!

Spokój przede wszystkim. Zastanówmy się, cośmy schrzanili. Z pewnością nie ma to nic wspólnego z wyglądem - kto w moim wieku trzyma się lepiej? Może za wysokie wymagania? Obniżmy zatem nieco poprzeczkę. Z tego gotowania to raczej nie zrezygnuję, przecież nie będę się żywił w fast-foodach. Ale mogę sobie sam prać skarpetki! No i w ostateczności, przynajmniej przez jakiś czas, nie będę mojej potencjalnej żony zmuszał do biegania po piwo.

Tak, aż na takie ustępstwa jestem gotowy pójść. Niech tylko nikt sobie nie pomyśli, że to z desperacji.

Pewien Gość
zlosliwiec@epf.pl

21.10.2005


Odwiedź moją stronkę o programowaniu - www.darkcult.republika.pl