...wprost ku słońcu lecieć na skrzydłach wyobraźni...
Na choryzoncie, widać zachodzące słońce, w okół niego lśni piękna, pomarańczowa łuna. Niebo zaczyna nabierać koloru jesiennego, dojrzałego jabłka. Chmury błyszczą pośród tej symfonii barw swoją przejrzystą, przykuwającą uwagę bielą. A pod tymi wszystkimi cudami matki natury stoje ja, mała, krucha niezauważano przez nikogo osóbka, kropla, z morza ludzi, oglądających w tym momencie nieboskłon. Stoje tak, oglądając to przenajwspanialsze przedstawienie i rozmyślam...
Każdy z nas o czymś fantazjuje, nieprawdaż? Niektórzy chcą przespać się z wyśnioną pięknością, inni myślą o przeniesieniu się do krainy pełnej elfów, krasnoludów i smoków, a jeszcze inni pragną znaleźć się w skórze jakiejś gwiazdy filmowej, zarabiającej pewnie więcej, niż można sobie wyobrazić Każdy marzy o tym na swój własny nie powtarzalny sposób, bo przecież ilu znajdziesz ludzi, tyle znajdziesz fantazji. Natomiast jaa, podczas wpatrywania się w zachodzące słońce, wyobrażam sobie, że jestem ptakiem.
Patrze czarnymi oczami, na zachodzące słońce. Otrząsam się, czując jak moją krew wypełnia mieszanka adrenaliny i euforii. Wdycham zimne, ostre, jak lód powietrze i przygotowuje się do skoku. po chwili wybijam się, rozkładając, silnie umięsnione skrzydła. Lecę w góre, zostawiając moją skałę, służącą mi za przystań całkiem. Dzika, nieposkromiona radość, ogarnia moje ciało. Przyśpieszam, oglądając wspaniały krajobraz. Cudownie białe chmury, są wszędzie w okół mnie, z mojej prawicy błyska do mnie słoneczko, a tam w dole widać nasz świat. Świat, będący do siebie tak niepodobny, gdy patrzy się na niego z góry. jednak to nadal ten sam świat... Jednak ja jestem ponad nim. Czuje się wolny, jak nigdy dotąd. Rozpędzam się coraz bardziej, do oczu napływają mi łzy. Nie interesuje mnie to, co jest pode mną. Liczy się tylko lot, nic więcej. Ta myśl wypełnia całą moją duszę. Zmieniam kierunek i lecę w stronę niknącego za choryzontem słońca. Jego piękno, chociaż oślepiające, jest dla mnie czymś wspaniałym, idealnym celem, do którego warto dążyć.. Jestem taki wolny! Wolny...
...w pewnym momencie jednak budze się z tego wspaniałego amoku i dociera do mnie, że ptakiem, najprawdopodobniej, nigdy nie będe. Na szczęście mam swoje fantazje, które muszą mi to zastąpić. Jednak niech nikt ci nie w mówi, Czytelniku, że fantazjować nie warto. Bo dzięki temu, możemy wiele, zyskać, więcej niż się spodziewmy. Więc fantazjuj, drogi Czytelniku, fantazjuj na potęgę. Kto wie, może kiedyś razem wyruszymy w drogę ku słońcu...
Solar
26.10.2005r. godz.20.09
Ps. Pozdrawiam: Majkella (za świetny kącik, który prowadził) i WRIMA (za to, że zgodził się przejąć KM)