Moherowe berety

Moherowe berety. Są wszędzie. Są ich miliony. Są wielką siłą. Są nieodłączną częścią naszego społeczeństwa. Taka jest prawda. Kim jest taki przeciętny "moher"? Przeciętny "moher" to kobieta, po sześćdziesiątce, praktykująca katoliczka, słuchaczka pewnej toruńskiej rozgłośni bądź nawet aktywna członkini stowarzyszenia "SOS dla Radia Maryja", emerytka, wykształcenie podstawowe bądź zawodowe, rzadko średnie, nie mówiąc o wyższym.

"Jak mam być katolikiem kiedy widzę jak zachowują się te moherowe berety, co mówią na antenie Radyja" - taką opinię słyszę bardzo często. Owszem, zgadzam się, niewielu jest katolików, którzy mogliby być z siebie tak naprawdę zadowoleni, którzy mogliby z czystym sumieniem powiedzieć: "No, ja to jestem wypas katolik". Chociaż w zasadzie tak to z czystym sumieniem nie mógłby powiedzieć nawet święty. Bo popełniłby grzech pychy... Ano właśnie. Chrześcijaństwo to religia trudna, stawiająca przed swoimi wyznawcami wysokie wymagania. Nic dziwnego że wielu tym wymaganiom w mniejszym lub większym stopniu nie jest w stanie sprostać...

Cóż, istotnie u części seniorów da się zauważyć, nazwijmy to, drobne zgorzknienie. Ale czy "mohery" są rzeczywiście takimi potworami, zakałą naszego pięknego kraju? Czy można na nich przy każdej nadarzającej się okazji wieszać psy? Ja jednak, może trochę z przekory, ośmielę się stanąć w obronie tych starszych pań. Włączcie, Moi Drodzy, na chwilę uczucie zwane empatią. Jako się rzekło "moher" to osoba po sześćdziesiątce. Ba, często nawet po siedemdziesiątce czy osiemdziesiątce. Czyli jest to osoba która przeżyła okupację niemiecką bądź radziecką (może obóz koncentracyjny), a więc czasy wszechogarniającej grozy i biedy. Potem był PRL czyli też bieda, a do tego zakłamanie, stan wojenny, strzelanie do robotników (do mężów i synów moherowych beretów), podsłuchy, agenci. No i nastała III RP, a mówiąc inaczej przekręt na przekręcie. Czasami śmieję się z moim kuzynem, że nasza babcia wszystkiego się boi, wszystko widzi w czarnych barwach. Ale potem uświadamiam sobie, że ona przez długie lata żyła w totalnej niepewności co się wydarzy za dzień, za godzinę, za minutę, że widziała tak wiele złego w swoim życiu że nie potrafi patrzeć na świat przez różowe okulary.

Oprócz wątku historycznego mamy też wątek zdrowotny. Otóż każdy człowiek po osiągnięciu odpowiedniego wieku mniej lub bardziej niedomaga. Wyobraź sobie, Drogi Czytelniku, następującą sytuację: już od lat boli Cię prawa noga. Raz jest lepiej, raz gorzej, ale jakiś dyskomfort zawsze odczuwasz. Do tego ten kręgosłup. Byłeś u wielu lekarzy i żaden nie wie co poradzić. Nawet Kosmodisc nie pomaga :) Słodyczy nie możesz jeść bo masz zbyt duży poziom cukru. Kawy też absolutnie wypić nie można bo ciśnienie skoczy no i potem w nocy spać nie możesz. Na spacer nie bo przewieje, do teatru nie bo emerytura śmiesznie niska i nie masz nawet na bilet. Do tego siedzisz sam w domu całymi dniami bo dzieci już dawno wybyły z domu i zaprzątnięte są swoimi problemami. A mąż/żona? Oj, będzie już z siedem lat jak odszedł/odeszła. I co? Fajnie byś się czuł? Nie narzekałbyś? Przekonany jestem, że wielu z nas po osiągnięciu pewnego wieku stanie się marudami, pragnącymi, aby ktoś pomógł, wysłuchał.

Nie demonizujcie moherowych beretów. Pod niejednym z nich kryje się Wasza babcia, starsza ciocia. Starsze panie, które kochają Was nad życie, a którym przyszło żyć w ciężkich czasach, pełnych terroru i wrogości, w których trudno było o gruntowne wykształcenie. Teraz osoby te, już wiekowe, nienajlepszego zdrowia, żyjące z głodowych emerytur, nie potrafią poradzić sobie z pędzącym coraz szybciej światem. A reakcją na niewiedzę jest często strach, niepokój, brak otwartości, a czasami nawet agresja. Ciekawe jacy my będziemy po sześćdziesiątce i co będą o nas mówili młodzi ludzie. Ciekawe jakie Radio będzie wtedy na topie. :)

Jacek Stojanowski

PS1: Zrzekam się dobrowolnie mojego tytułu.
PS2: Fragment Biblii według ziomali: "Więc zmordowany podróżą Jezus, glebnął se przy studni; to było koło szóstej. A tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody. Jezus powiedział do niej: "Daj mi pić!" Bo jego uczniowie poszli do miasta, żeby kupić żarło. Wtedy ta panna powiedziała mu: "Pogięło cię? Jesteś Żydem i prosisz mnie, Samarytankę, o wodę?" Chcesz przeczytać więcej? Zajrzyj na moją stronkę (UWAGA!!! ZMIANA ADRESU!!!). Adres:file:///D:/Documents%20and%20Settings/Asia%20i%20Bernard/Pulpit/eddie/ok/www.siewy.prv.pl
PS3: Zapraszam do mailowania:stoja@wp.pl