Paradoks istnienia
Pośród zmartwień , problemów, smutków... po prostu wrzuceni w
życie.
Wyposażeni przez pierwotną matkę - naturę, w umysł.
Jacy jesteśmy?
Faktycznie wyjątkowi czy jedynie uwyjątkowieni przez samych siebie?
Człowiek jest animalią czyli ożywioną cześcią przyrody, co wykazuje
biologia. Gdy popatrzysz na swoje ręce , na ciało, widzisz, że poza tym nie ma
już ciebie, że to właśnie to ciało jest twoim ograniczeniem w świecie
materialnym. Odkrywasz w ten sposób jedną z cech ludzkiej animalności :
cielesność. Obserwując swoje zachowania, analizując siebie jako istotę
funkcjonującą w świecie, zauważysz, że twoje istnienie warunkują pewne procesy
życiowe: musisz pobierać i wydalać (spać też musisz, choć niektórzy usilnie
próbują obalić tą teorię;) aby zachować funkcje życiowe czyli po prostu żyć. I
tu odnajdujesz kolejną cechę, która podporządkowuje człowieka pod kategorię z
napisem "zwierze". Ale na tym stwierdzeniu charakterystyka ludzkiej istoty w
aspekcie zwierzęcości się nie kończy. Najdobitniejszym dowodem naszego
podobieństwa do innych organizmów żywych jest skończoność. Człowiek z racji
swojej animalności jest stworzeniem, jak ujmuje to zręcznie I.Kant, "które musi
z powrotem zwrócić materię, z której się poczęło, planecie, gdy skończy się
krótki czas, przez który było obdarzone siłą życiową". Refleksja ontologiczna
prowadzi najpierw do człowieka jako istoty zmysłowej wykształconej na drodze
ewolucji... czyli wniosek, że człowiek to zwierze mamy jako tako wyciągnięty
(jeśli ktoś ma inny to niech się zgłosi do mnie, chętnie posłucham:)
Przez cały czas, kiedy czytasz ten tekst (o ile ktokolwiek czyta te moje
wywody filozoficzne ;) używasz swojego rozumu. Myślisz.
W tym momencie
dochodzi drugi biegun człowieczeństwa: transcendentalność. Refleksja
transcendentalna prowadzi do człowieka jako podmiotu, nie stanowiącego już
części ostaczającego go świata - zewnętrznego. Przez tą samą naturę, do której
tak ściśle należy co wykazałam wcześniej, obdarzony został rozumem. Stąd homo
sapiens - małpa (;P) MYŚLĄCA. Ten 'dar' jest przyczyną jego odmienności,
stanowi różnice fundamentalną w konfrontacji z resztą animalii.
W końcu, podążając drogą tych analiz (człowiek - zwierze, człowiek -
istota myśląca), napotykamy na paradoks, gdyż człowiek jawi się nam jako
obywatel dwóch światów: przyrody skończonej i ducha nieskończonego.
Więc jaki
jest ten człowiek? Jest "istnieniem w paradoksie" [S.Kierkegaarda]. W
wewnętrznym "ja" jest wolny i nieskończony, a jako zwierze skazany jest na
unicestwienie. Żeby przedłużyć istnienie wymaga podtrzymywania funkcji
życiowych, tak więc pęta go konieczność. Synteza tych przedciwstawności tworzy
problem człowieka. Raz spotykamy się z naszą istotą właściwą ("ja") będącą
duchem [Arystoteles], a raz świat otaczający przedstawia nas między fekaliami ,
a uryną (inter faeces et urinam) [Augustyn].
Finalnie możemy odpowiedzieć na postwione z początku pytanie,
następująco: animalność + duch = człowiek. Już samo współistnienie tych dwóch
aspektów tworzy człowieka wyjątkowym.
Agnes (Agnes_seth@o2.pl) |
PS: "Bo to jest tak: z bogów żaden nie filozofuje ani nie pragnie
mądrości - on ją ma; ani żadna istota mądra nie filozofuje. Głupi też nie
filozofuje i żaden z nich nie chce być mądry. Bo to całe nieszczęście jest w
głupocie, że człowiek nie będący ani pięknym i dobrym, ani mądrym, przecie
uważa, że mu to wystarczy. Bo jeśli człowiek uważa, że mu czegoś nie brak, czyż
będzie pragnął tego, na czym mu jego zdaniem nie zbywa?(...)" Zatem jest
zagadka: kto filozofuje? [odpowiedź można znaleźć samemu albo sięgnąć do dialogu
Diotymy i Sokratesa: Uczta; można też w ogóle jej nie szukać;)].
PS2:
Czytając najnowszy AM natknęłam się na polemikę BaDi'ego dotycząca między innymi
zwierzęcości człowieka. To nie jest do końca tak, że zwierzętami nie jesteśmy,
ale oczywiście nikt nie musi się z moim poglądem zgadzać - w końcu mamy wolność
słowa i wyznania. ;)