Spacer po piasku
Prolog
Z tym jest trochę jak pod wiatr...
Jakbym była na
pustyni. Pełnej piasku, z szalejącym pomiędzy wydmami wiatrem, który co rusz je
niszczy i buduje od nowa.
Problemy
Wiatr - ten, który smaga twą twarz tysiącem biczów.
Dławi cię. Oszałamia. Przyspiesza bicie serca... Jdę pod prąd i czuje jak dusi
mnie on moimi własnymi włosami - splątanymi, kotłującymi się wokół twarzy.
Dążenie do celu
Ciężko się tak idzie - brodząc w tych
maleńkich perełkach. Powietrze w ciągłym ruchu, rozpalone do przeźroczystości.
Bosymi stopami dotykam rozżarzonych ziarenek skąpanych w niestrudzonym Słońcu.
Ta gwiazda przewodzi mi w mojej wędrówce.
Wątpliwości
Czuje jak miliardy drobin piasku - tych
mikroskopijnych kamyków, próbują się dostać do moich ust. Niektóre obsypują mi
oczy wyzwalając strumyki łez. Jeszcze trochę, a mnie ukamienują.
a jednak...
I tak z mokrymi od suchego piasku policzkami
wędruje w stronę blasku. Próbuję dogonić go i wziąć coś z niego dla siebie. Może
kiedyś uda mi się spotkać ze Słońcem?
Epilog
Z życiem jest trochę jak ze spacerem pod wiatr, po
szlakach, które nie istnieją, bo zaciera je wiatr... Tam nigdy nie da się wrócić
tą sama drogą.
Agnes (Agnes_seth@o2.pl) |
PS1: Swój debiut zawdzięczam Sebastianowi i to jemu dedykuje ten
tekst.
Samo nic się nie dzieje, a i nic nie jest dziełem czegoś.
Każdy
skutek ma przyczynę.