thinking 'bout us 4

Odkryłem dziś na lustrze krew. Chyba moją, bo smakuje tak samo. Tak, to na pewno moja - zraniłaś mnie przecież dzisiaj, odrzucając możliwość bycia na moim pogrzebie. W nocy, gdy próbowano mnie ochrzcić w okultyzmie, dałaś mi różaniec, krzyżyk i medalik. Pomodliliśmy się, ty też przecież musiałaś - nieświadomie naznaczyłem i ciebie. Mnie dany był spokojny sen, ty jednak trzęsłaś się przez pół nocy. Zdziwiło mnie to co dzisiaj powiedziałaś. Że współczujesz skutki, dobre i złe, mojego wyzwolenia nieustannie od osiemnastego czerwca. Dlaczego nie powiedziałaś mi o tym wcześniej ? Nie chciałaś bym troszczył się o ciebie, bym współcierpiał z tobą, tak jak ty ze mną ? Przecież skoro ty troszczysz się o mnie, dlaczego nie chcesz mi dać podobnej szansy ? Chcę odkryć tą stronę siebie.
...
Popatrz - po raz kolejny ja mówię a papier słucha. Z niezmienną wciąż cierpliwością. Cóż za ironia - ludzie nie chcą słuchać, mimo iż mogą, a skrawek papieru, choć głuchy zawsze wysłucha...
...
Dziękuję ci za ten kawałek upieczonego przez ciebie ciasta. Marny to sposób na osłodę życia, ale zawsze sposób. Dziękuję za twój cenny czas mi dzisiaj poświęcony. Dziękuję za parę chwil twojego życia, za to że zjedliśmy razem obiad i za to że pozwoliłaś bym pomógł twojemu tacie rąbać drzewo.
...
Zobaczymy się wieczorem, przed mszą wieczorną, prawda ? Do zobaczenia więc, gdziekolwiek teraz jesteś, kochanie...
...
masterpascaler