thinking 'bout us 6

Zdałem ! Kochanie zdałem egzaminy z czterech lat WOS-u w szkole ! Zaraz, czemu milczysz ? Uciesz się ze mną, proszę... Milczysz ?
...
No tak. Już znam twoją postawę. Naprawdę uważasz że to była moja powinność ? Zamilcz ! Nie lubię tego tonu, nie lubię, nie chcę znowu myśleć dlaczego on tak boli ! Nie lubię krzyku, przecież wiesz ! Przestań !
Proszę...
Błagam....
...
Śpię ? Nie, to nie może być sen. Do moich snów nie zapraszam potworów, a ty tu jesteś. Poczekaj, zerknę tylko w lustro, jeśli moje odbicie jeszcze żyje, to ja też. Poczekaj...
Nie śpię jednak. Moje odbicie ciągle tam stoi. Niewiedzieć czemu płakało i ze strachem zerka w twoją stronę, ale ciągle tam stoi.
Od dzisiaj muszę zająć się przez parę dni domem. Matka wyjechała z dzieciakami i Larą gdzieś pod Ukrainę. Zostawiła mi dziesięć złotych na chleb. Wystarczy, przecież mi do jedzenia wystarczy parę burych kłamstw. Tobie zawsze mogę ugotować rosół. Smutno mi teraz, bo właściwie jestem sam w domu. Niby stoisz w drzwiach, ale w nocy ktoś przedłużył korytarz.
Po co przyszłaś, kochanie ? Zdjąć mi z ręki opaskę uciskową ? Wyjąć ten kawałek drewna z ust ? Wyrwać z ręki nóż ? Nie ? No tak, zawsze byłaś moim powodem, czemu więc miałabyś mi teraz przeszkadzać ? Nikt nigdy nie chciał mi pomagać, ani z litości, ani z szacunku dla dzieła Bożego, o szczerym współczuciu nie wspomnę. Czemu więc i ty miałabyś zachować się inaczej ? Przecież jesteś tylko moją dziewczyną, przecież to do niczego nie zobowiązuje, prawda, skarbie ?
...
Znasz kogoś kto gra na skrzypcach ? Po prostu uwielbiam ich dźwięk. Mógłbym kogoś takiego zatrudnić by stał przy nas gdy układamy się spokojnie do snu. Pomyśl jak wspaniale mogłoby być...
Moglibyśmy tak w smutnym dźwięku skrzypiec znaleźć schronienie od wszystkich tych głosów wołających nas po imieniu, od dźwięku budzika zapowiadającego rozstanie, od tych wszystkich dźwięków zza okna, które co noc nie dają nam zapomnieć że jesteśmy na ziemi i że do szczęścia nie wystarczy zamknąć okna...
Kolejny wieczór, kolejna noc. Kolejny koszmar, bo jednak bez ciebie. Ale ok, rozumiem, masz swój dom, już nie ma naszego. Zawalił się przecież niedawno wskutek zbyt wielkich opadów deszczu. A może to już śnieg był ? Nieważne.
Idę spać. Dobranoc, kochanie ...
masterpascaler