#38
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
09

| PŚ w biathlonie: Sorblie pechowe dla Polaków

Jestem śmiercią. Niektórzy już o tym wiedzą. Ledwo dostałem od naczelnego zlecenie na Puchar Świata w Osrblie, a już uleciała forma Polaków. Zawsze mogę zwalić wszystko na Pawła, bo kiedy się dowiedziałem, że mam pisać relację było już po pierwszych zawodach, ale mam nieodparte wrażenie, że wewnątrzredakcyjne gierki wpływu na występ naszych nie miały.

Zacznijmy od końca - Michał Piecha, Krzysztof Pływaczyk i Katarzyna Ponikwia. Dosłownie od końca, bo naprawdę nie wiem po co ci zawodnicy jeżdżą na Puchar Świata. Żeby się otrzaskać z wielką imprezą? Otrzaskują się już tak długo, że gdyby brać rzecz dosłownie byliby bardziej otrzaskani niż Gołota w 53 sekundzie walki z Brewsterem. Po co ich wysyłać skoro na punktowane miejsca i tak nie mają szans? I nie zanosi się aby mieli! Pominąłem w powyższym gronie Magdalenę Grzywę, Krystynę Pałkę i Wiesława Ziemianina, gdyż tej trójce zdarza się jeszcze czasem zapunktować, co z resztą w Osrblie wymienionym paniom się udało. Pałka była 26 w biegu indywidualnym, a Grzywa 27 w sprincie i 28 na dochodzenie.

W biathlonie oprócz szybkiego biegu ważne jest również dobre strzelanie!

Przechodząc do biatlonu większego kalibru wspomnę o kiepskiej formie naszej zeszłorocznej gwiazdy- Magdaleny Gwizdoń, która ze swym słabym strzelaniem rzadko łapie się do czołowej trzydziestki (w Osrblie tylko 27 miejsce na dochodzenie), z czego wynika jej dalekie miejsce w klasyfikacji generalnej. Szkoda, bo Gwizdoń biega nieźle, ale nie na tyle rewelacyjnie, żeby wygrzebać się z odległego miejsca spowodowanego kilkoma niecelnymi strzałami. Podobnie sprawa się miała z Tomaszem Sikorą w biegu indywidualnym- trzy pudła już w pierwszym strzelaniu sprawiły, ze wylądował dopiero na 44 miejscu. Lepiej było w sprincie, mimo dwóch niecelnych strzałów już na początku, bo za drugim razem Sikora nie spudłował i po dobrym biegu był 16. Dzień później przeziębiony nie wystąpił.

Do Osrblie nie przyjechali czołowi reprezentanci Norwegii (m.in. Bjoerndalen i Andresen). Na zawody kobiet wpływu to większego nie miało, ale u panów świetnie wykorzystali to Niemcy. Dwukrotnie udało im się obsadzić całe podium i kto wie czy w kontekście olimpiady ich akcji nie należy stawiać wyżej niż Norwegów.


Niemiecki biathlonista..

Przecież tydzień wcześniej w Hochfilzen to właśnie Niemcy wygrali sztafetę, a faworyzowani Norwegowie zajęli dopiero ósme miejsce. Na podium w weekendowych zawodach w niemieckie towarzystwo wmieszał się jedynie Rosjanin Czudow, zajmując w biegu indywidualnym drugie miejsce. Wygrał wówczas Fischer, trzeci był Roesch. Dzień później odstępstw już nie było- wygrał Wolf przed Roeschem i Fischerem, a na dochodzenie dla odmiany Fischer przed Wolfem i Roeschem. W dwóch ostatnich konkurencjach, oprócz tego czwarte miejsce zajął kolejny Niemiec- Greis.

Wśród pań forma błysnęła Szwedka Olofsson. Uskrzydlona pierwszym zwycięstwem w karierze (wygrana w indywidualnym biegu w Hochfilzen) dorzuciła dwa kolejne triumfy. Najpierw wygrała sprint, a potem nie dała się doścignąć Katie Wilhelm i odnotował swoje trzecie zwycięstwo w PŚ. Z taką formą Szwedka ma szansę na medal na igrzyskach. Bo choć jeszcze w biegu indywidualnym uznane firmy nie zawiodły (wygrała Iszmuratowa przed Achatową i Robert), to stawka wśród kobiet jest bardzo wyrównana. Dość powiedzieć, że Olofsson jako jedyna wygrała w tym sezonie więcej niż jedne zawody.

W klasyfikacji PŚ wśród panów prowadzenie objął Wolf, na drugie miejsce spadł Poiree, trzeci jest Fischer. Sikora zdobył tylko 15 punktów i spadł z 5. na 11. miejsce. Na czele klasyfikacji pań jest Wilhelm, jeszcze z czterema punkami przewagi nad Olofsson, a tuż za nimi Iszmuratowa i Disl. Najlepsza z kobiet- Gwizdoń spadła na 28. miejsce.

Zanim zaanonsuje kolejne zawody (które opisze Paweł, chyba, ze znowu dostanę smsa o treści "opisujesz teraz puchar świata, pierwsze zawody były rano":) wspomnę jeszcze o tym, że na zawodach biatlonowych pojawiają się polscy kibice. Wprawdzie Osrblie leży niedaleko Zakopanego, ale biało- czerwone flagi można dostrzec i w bardziej oddalonych od ojczyzny miejscach. Oby występy naszych nie zniechęcały do kibicowania. Ja nic przeciwko Sikoro- ani Gwizdoniomanii nie mam.

Relację z zawodów w Oberhofie przedstawi Państwu Publo, ja już się żegnam, do przeczytania przy okazji relacji z Ruhpolding.


Autor: Jędrzej IV Śniady

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)