#38
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
05

| LM: Nieudany rewanż

Siatkarscy mistrzowie Polski przegrali swój drugi mecz w Lidze Mistrzów. Przed tygodniem wrócili na tarczy z Włoch, a kilka dni temu ulegli u siebie temu samemu rywalowi - zespołowi EMU RPA Perugia. Po dobrej postawie Skry w poprzednim meczu kibice liczyli na rewanż. Niestety, nie udało się.

Początek spotkania był dla Polaków fatalny. Stracili trzy punkty z rzędu i dopiero atak Krzysztofa Stelmacha wybił gości z uderzenia. Kilka kolejnych punktów zdobył Michał Winiarski i po kilku minutach Skra wyszła na prowadzenie 9:5. Włosi jednak nie dawali za wygraną - dogonili nas i doprowadzili do remisu po 12. Gospodarze zachowali zimną krew i znowu odskoczyli Perugii na cztery punkty. Wspaniała bełchatowska publiczność zagrzewała do walki swoich idoli. Po chwili mistrzowie Polski prowadzili już 13:20 i nic nie wskazywało na to, że mogą stracić wypracowaną przewagę. W tym momencie o przerwę poprosił trener gości, Massimo Caponeri, co zupełnie odmieniło grę jego podopiecznych. Tymczasem zbyt pewna siebie Skra nie wykorzystała piłki setowej. Takiego błędu nie mogli nie wykorzystać Włosi. Przejęli inicjatywę i po chwili cieszyli się ze swojej przewagi. Kropkę nad "i" postawili, blokując skutecznie słabo grającego w pierwszej partii Mariusza Wlazłego.

Drugi set zaczął się dla nas niepomyślnie. Nasi zawodnicy grali słabo i wydawało się, że Perugia odniesie łatwe zwycięstwo. Goście od początku wykorzystywali nasze błędy, co zaowocowało ich dużą przewagą. Zawodnicy Skry zupełnie zgubili pewność siebie i mylili się w niemal wszystkich elementach: od zagrywki, przez atak, aż po blok. W obronie całkiem nieźle spisywał się Krzysztof Ignaczak, jednak postawa pozostałych graczy pozostawiała wiele do życzenia. Po asie serwisowym Sebastiana Świderskiego Włosi wygrywali już 13:10 i taką przewagę utrzymali do końcowej fazy seta. Wtedy zaczął dobrze grać gwiazdor bełchatowian, Mariusz Wlazły. Dzięki jego wspaniałej grze Skra nie tylko odrobiła straty, ale nawet wyszła na prowadzenie. Pierwszego setbola gospodarze nie wykorzystali, a po chwili musiał bronić trzy piłki setowe Włochów.


Przy stanie 27:27 Mariusz Wlazły zablokował Sebastiana Świderskiego, a seta zakończył Radosław Wnuk. Nadzieja wstąpiła w serca polskich kibiców. Liczyli oni na zwycięstwo mistrzów Polski w kolejnych setach.

W trzeciej partii od początku prowadzili Włosi. Zawodnicy Skry starali się dogonić rywali i wybić ich z rytmu. W tej odsłonie zdołali oni jedynie doprowadzić do remisu po 9. W dalszej części seta to Włosi dyktowali warunki. Na drugą przerwę techniczną Polacy schodzili, przegrywając 13:16. Przy stanie 22:10 dla gości skutecznie zaatakował Mariusz Wlazły. Doświadczeni zawodnicy Perugii nie pozwolili wydrzeć sobie zwycięstwa, tak jak w pierwszej partii. Zasłużenie wygrali tego seta do 21.

Czwartej odsłona była popisem zawodników wicemistrza Włoch. Już na początku wyszli na prowadzenie, którego nie oddali do końca meczu. Skra starała się dogonić przeciwników. Udało im się to dopiero po drugiej przerwie technicznej, gdy Polacy doprowadzili do remisu po 17. Chwilę później było już 19:17 dla gości. Systematycznie powiększali swoją przewagę nad podopiecznymi Ireneusza Mazura. W kilka minut doprowadzili do piłki meczowej, którą Polacy obronili. Kilkadziesiąt sekund później Perugia miała już drugiego meczbola, jednak to mistrzowie Polski zdobyli punkt. Po akcji wykończonej przez Czecha Lebla goście mogli się cieszyć ze zwycięstwa w secie i w całym meczu. Czwartą partię siatkarze Skry przegrali do 22.

Mimo podwójnej porażki z wicemistrzem Włoch Skra Bełchatów ma duże szanse na dostanie się do dalszej fazy Ligi Mistrzów. Przed świętami grają jeszcze z Buducnostą Podgorica (relacja w tym numerze AM Sport). Wszyscy liczymy na zwycięstwo Polaków i awans do dalszych rozgrywek.


Autor: Zoha

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)