#38
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
03

| 54 Turniej Czterech Skoczni: częśc niemiecka

Turniej Czterech Skoczni to najważniejsza impreza przełomu roku, która odbywa się nie przerwanie od 54 lat. Okres poświąteczny osobiście kojarzy mi się z konkursem w Oberstdorfie, kiedy to atmosfera na stadionie skoczni Schattenberg-Schanze jest zawsze gorąca, a w sercach kibiców płoną nadzieje o wspaniałej formie ulubionych zawodników. Następnie przychodzi kolej na konkursy w Garmish-Partenkirchen, które rozgrywane są w Nowy Rok, kiedy to niektórzy z nas, może nieco skacowani, a może tylko niewyspani obserwują jak to biedni skoczkowie, nie mogący pobalować dzień wcześniej "mordują" się na skoczni ;-). Po drugim konkursie impreza przenosi się z Niemiec do Austrii, i następne dwa konkursy odbywają się kolejno w Innsbrucku i Bischofschofen, z tymże te drugie zawody przypadają zawsze 6 stycznia, w święto Trzech Króli (które to jest dniem wolnym w tym kraju).

Podobnie było również w tym sezonie - nadzieje, że Adam Małysz wreszcie wskoczy na podium i namiesza trochę w czołówce, dodatkowo liczyliśmy na dobrą formę naszych pozostałych skoczków. A jak było? Czy sen o wielkiej potędze się sprawdził? :). Po kolei.. Wielka machina Turnieju Czterech Skoczni rozpoczęła się w środę, 28 grudnia - kiedy to odbyły się serie treningowe oraz kwalifikacje. Polska prasa umie czasami rozśmieszyć, a tak się stało w przypadku przed-turniejowych spekulacji. Hasła typu "Niespodzianka Małysza" czy "Małysz przyczajony jak tygrys" mogły spowodować głębokie i radosne wybuchy śmiechu wśród niejednego kibica. I nie chodzi o to, że nie wierzę w Adama, lecz raczej o to, że polskie gazety z każdej wiadomości mogą zrobić sensacje. W treningach z bardzo dobrej strony pokazał się Michael Uhrmann, który dwukrotnie był w czołówce (132m i 129m). Bardzo dobrą formę pokazał Andreas Widhoelzl, który zwyciężył w pierwszym treningu lądując na linii 136 metra. Polacy spisali się w kratkę.. Adam Małysz skoczył 124.5m, co było 9 pozycją podczas pierwszej serii treningowej. Dosyć dobrze spisywał się Robert Mateja, który lądował na dosyć przyzwoitych odległościach. W kratkę spisywał się Kamil Stoch, zaś bardzo słabo Marcin "Diabełek" Bachleda. Tak naprawdę wyznacznikiem były kwalifikację, w których awans do konkursu zapełniła sobie trójka Polaków: Małysz, Mateja, Stoch. Marcin Bachleda zajął 58 miejsce.. Adam Małysz skoczył 128 metrów, co nie było słabą odległością, jednak znacznie odbiegającą od czołówki, w której to najdalej, bo aż 142.5m skoczył Andreas Widhoelzl.

Ahonen do końca walczył o zwycięstwo w Turnieju!

Od kilku lat zwyczajem Turnieju Czterech Skoczni jest system K.O, tzn walka w parach, które są tworzone na podstawie kwalifikacji. Zwycięstwa pary + 5 przegranych z najlepszymi rezultatami awansuje do II serii konkursu. Zgodnie z tym prawem, w I serii konkursu na skoczni Schattenberg-Schanze Adam Małysz walczył z Estończykiem Salumae, natomiast Stoch i Mateja z Austriakami, kolejno Kochem i Koflerem. Na skoczni w Oberstdorfie zgromadziła się jak zawsze duża liczba kibiców, przeważnie niemieckich, która z zapałem oczekiwała na dobry występ w tej chwili lidera ekipy trenowanej przez Petera Rohweina, Michaela Uhrmanna. Przed konkursem odbyła się seria próbna, która dała do zrozumienia polskim kibicom przede wszystkim to, że Adam Małysz w formie nie jest i nie ma za bardzo sensu liczyć na jego dobrą postawę w konkursie. Nie wspomnę nawet o totalnej kompromitacji Roberta Mateji, który mniemam spadł na bulę.. Zawody rozpoczęły się z 22, czyli dosyć wysokiej belki. Spowodowane to było przede wszystkim silnie wiejącym wiatrem w plecy, który uniemożliwiał dalekie skoki. W pierwszej serii mogliśmy oglądać kilka naprawdę silnych par, tj. Thomas Morgenstern vs. Martin Hoellwarth, Andreas Widhoelzl vs. Jakub Janda, Martin Schmitt vs. Takanobu Okabe czy Loitzl vs Romoeren. Skoki, które obserwowaliśmy nie były zbyt dalekie, w większości zawodnicy lądowali przed linią 120 metra. Pewną odskocznią od tego były rezultaty Janne Ahonena (startował w 8 parze, a więc dosyć wcześnie), Mattiego Hautamaeki (wyskoczył z formą, której w tym sezonie nie miał) i Roara Lyokelsoeya, zdecydowanie najjaśniejszego skoczka norweskiego. Przed skokiem Adama byłem bardzo zaniepokojony, głównie ze względu na jego fatalny skok w serii próbnej (117.5m i 32 lokata). Tym razem było jednak zdecydowanie lepiej, lądując na 121 metrze Małysz zajmował 5 miejsce, a w gronie 25 zawodników którzy skakali po nim tylko dwóch: Andreas Kofler i Jakub Janda skoczyło dalej! Zawiódł zdecydowanie Kamil Stoch, który oddał skok zupełnie bez wiary i nadziei na to, że może coś osiągnąć. A szkoda, bo jego przeciwnik, Martin Koch wylądował na 112 metrze, co było rezultatem jak najbardziej realnym do osiągnięcia przez Kamila! Dobrze skoczył Robert Mateja, który wylądował na linii 113 metrów. Był siódmym tzw "lucky loserem" i gdyby nie było tak silnych par przed nim, miałby duże szanse awansować do II serii. Jego rywal z pary, Andreas Kofler skoczył 122m i zajmował po I serii miejsce tuż przed Adamem. Rozczarowali skoczkowie skaczący z ostatnimi numerami: Widhoelzl, Uhrmann, Kuettel. Po I serii prowadził Ahonen, przed Hautamaekim i Lyokelsoyem. Małysz był 7.

Przed II serią jury zdecydowało się podnieść rozbieg o dwie belki. Spowodowało to znaczne wydłużenie skoków niektórych zawodników. Być może wielu z Was w tym momencie mi nie uwierzy, ale wiedziałem, lub może poprawniej napisać - przypuszczałem, że Adam Małysz znacząco nie poprawi swojego rezultatu z pierwszej serii. I tak się w istocie stało - mogliśmy oglądać skoki ponad 130 metrowe (jak np. 134m Vassilieva), jednak nasz najlepszy skoczek wylądował, aż o 10 metrów bliżej. Nie zawiedli natomiast faworyci: oglądaliśmy wielką radość Lyokelsoeya (i parafrazę słów naszego premiera "yes, yes, yes" w wykonaniu norweskiego skoczka;) ), odrodzenie Takanobu Okabe, i wreszcie końcowe zwycięstwo Janne Ahonena! Bliski szczęścia był również Jakub Janda, który zakończył konkurs na najniższym stopniu podium! W przerwie zawodów w Oberstdorfie kibice pożegnali Svena Hannawalda, który w tym roku podjął decyzję o zakończeniu kariery. Klasyfikacje generalna konkursu w Oberstdorfie

1. Janne Ahonen (FIN) 130.5m / 130m (270.9 pkt)
2. Roar Lyokelsoey (NOR) 128.5m / 132m (268.4 pkt)
3. Jakub Janda (CZE) 123.5m / 133.5m (262.6 pkt)
4. Takanobu Okabe (JAP) 128m / 130.5m (260.8 pkt)
5. Matti Hautamaeki (FIN) 129.5m / 125.5m (258 pkt)
6. Andreas Widhoelzl (AUT) 119.5 / 130m (248.1 pkt)

13. Adam Małysz (POL) 121m / 124m (238 pkt)
32. Robert Mateja (POL) 113m (99.4 pkt)
49. Kamil Stoch (POL) 97m (66.1 pkt)


:: Ga-Pa K115

Kwalifikacje przed drugim konkursem Turnieju Czterech Skoczni, co roku odbywają się w Sylwestra. I właśnie z tą imprezą mi się nierozłącznie kojarzą :) (chociaż powinno to być oczywiste). Przed treningami miałem duże obawy: przede wszystkim dlatego, że forma Polaków w Oberstdorfie była nie najlepsza; po drugie - akurat jakoś wtedy próbowałem zrozumieć z bratem tajemnice różniczki zupełnej. Wtrącając odrobinę prywaty - fizyka to zło ;P. Treningi nastroiły mnie nader pozytywne, chociaż jak to bywa w przypadku Polaków wypadły w kratkę. Ale można było się cieszyć ze 119.5m Mateji i 118.5m Stocha w pierwszym treningu. Wprawdzie w drugim było już znacznie gorzej, ale zawsze kryje się w takich sytuacjach nadzieja, że Polacy umieją, i mogą powtórzyć swój wyczyn w czasie późniejszym. Poniżej krytyki spisał się Marcin Bachleda, i żadnym zaskoczeniem będzie to, że Heinz Kuttin odprawi "Diabełka" do Polski. Wyniki Adama były naprawdę średnie: 116.5m oraz 112m to z całą pewnością nie to, czego od naszego "mistrza" byśmy oczekiwali.

Już z ósmym numerem podczas kwalifikacji wystartował Marcin Bachleda. Skoczył słabo - tylko 101.5m, co dało mu 69 miejsce. Gdy na belce pojawił się Mateja, chciałem bardzo by oddał po prostu dobry skok - i na szczęście tak się stało: 115 metrów dało mu w tym momencie drugie miejsce. Mi w tym momencie przypomniał się rok ubiegły, kiedy to pan Robert zajął w Ga-Pa doskonałe 12 miejsce! Chwilę później skakał Kamil Stoch, i również osiągnął bardzo dobry rezultat - 112 metrów dało mu w kwalifikacjach 25 pozycję. Przez dłuższy okres czasu żaden z zawodników nie potrafił w sposób wyraźny skoczyć od Polaków. Dopiero będący ostatnio w bardzo dobrej formie, Noriaki Kasaki - odskoczył wszystkim, lądując na 122 metrze. Adam Małysz skoczył po raz kolejny średnio. Wylądował na 113 metrze, i zajął 19 miejsce. Jednakże z całą pewnością wyniki Polaków napawały optymizmem przed konkursem głównym. Niby wiadomo, że nasi skoczkowie umieją dobrze skakać na treningach, ale z kwalifikacjami było różnie - mam nadzieję, że pewna klapka w ich głowach się otworzyła, przez co odblokują się psychicznie, i również podczas konkursów będą pokazywać swoją rzeczywistą formę. Wg wyniku kwalifikacji wyłoniono pary K.O, w których to: Kamil Stoch trafił na Balthasara Schneidera, Adam Małysz na Maximiliana Mechlera, a Robert Mateja na Janne Happonena.


Z pewnością wielu kibiców skoków narciarskich konkurs w Ga-Pa przespało. Nie ma się co dziwić, niejedna zabawa sylwestrowa była tak udana, że powodowała całodzienne odsypianie w Nowy Rok! :) Podobna sytuacja przydarzyła mi się w roku ubiegłym, tak więc postanowiłem, że tym razem nie odpuszczę i wytrwam przed TV - o dziwo, wyszło mi to bardzo dobrze. Zanim rozpoczął się konkurs zawodnicy oddali po jednym skoku w serii próbnej. Spośród Polaków najlepiej zaprezentował się Adam Małysz, który lądując na linii 118.5m zajął jednak dopiero 18 lokatę. Kamil Stoch (111.5m) był 34 (jego przeciwnik z pary oddał najgorszy skok), zaś Robert Mateja (107m) - 46. Noworoczny konkurs Turnieju Czterech Skoczni rozpoczęła para austriacko-polska, w której to Kamil Stoch o 3 metry pokonał Balthasara Schneidera i awansował do II rundy. Skok na odległość 109 metrów dał Polakowi po pierwszej serii 29 miejsce. Niestety sztuka awansu nie powiodła się Robertowi Mateji, który lądując na 108 metrze, o ponad 4 metry przegrał rywalizację z Finem Happonenem. Adam Małysz, który skakał między dwójką Polaków niestety zawiódł. Cóż z tego, że awansował jeśli jego rezultat - 114.5m - dał mu dopiero 18 miejsce?! Zdecydowanie najlepszy był Jakub Janda, który lądując na 125 metrze, o równe 5 pkt wyprzedzał swojego najgroźniejszego konkurenta, Janne Ahonena! Bardzo dobrym skokiem popisał się Matti Hautamaeki, który zajmował drugie miejsce!

Już na początku II serii mogliśmy oglądać w akcji, po raz kolejny zresztą - 18 letniego Kamila Stocha. Zawodnika bardzo ułożonego, mogącego pochwalić się sztuką wysławiania i dobrego kontaktu z dziennikarzami, któremu na szczęście woda sodowa nie odbiła do głowy, tak jak to miało udział w przypadku Mateusza Rutkowskiego. Kamil skoczył niestety metr bliżej niż w serii I, co dało mu w konkursie przedostatnie, 29 miejsce. Adam Małysz skoczył dwa metry bliżej - 112.5m - co zepchnęło go w klasyfikacji końcowej na 21 lokatę. Jednak to co najciekawsze czekało nas pod koniec serii, kiedy to o zwycięstwo walczyli najlepsi. Fantastycznym skokiem na 124 metr popisał się Janne Ahonen! Zawodnicy startujący bezpośrednio po nim, czyli: Kuettel, Kofler i Hautamaeki nie potrafili skoczyć dalej od rewelacyjnego Fina. Sztuka ta nie udała się również Jakubowi Jandzie, który wylądował na linii 121.5m. Jednak dzięki wspaniałym notom za styl zdołał o 2.5pkt wyprzedzić Fina! Losy zwycięstwa ważyły się więc do samego końca, a dodatkowego dreszczyku emocji dołączyli od siebie organizatorzy, którzy przedłużali moment ogłoszenia wyników..

Po konkursie, sztab trenerski polskiej reprezentacji zdecydował, że wraz z Marcinem Bachledą do Polski wróci również Adam Małysz. Wywołało to wielką wrzawę w polskich mediach. Poniżej znajdziecie moje osobiste zdanie nt. temat. Klasyfikacja generalna konkursu w Ga-Pa.

1. Jakub Janda (CZE) 125m / 121.5m (264.7 pkt)
2. Janne Ahonen (FIN) 122.5m / 124m (262.2 pkt)
3. Matti Hautamaeki (FIN) 123m / 120.5m (260.3 pkt)
4. Andreas Kuettel (SUI) 122.5m / 121m (259.8 pkt)
5. Roar Lyokelsoey (NOR) 120m / 118.5m (249.8 pkt)
6. Andreas Kofler (AUT) 124.5m / 116m (248.9 pkt)

21. Adam Małysz (POL) 114.5m / 112.5m (222.6 pkt)
29. Kamil Stoch (POL) 109m / 108m (202.1 pkt)
39. Robert Mateja (POL) 108m (99.9 pkt)


:: MAŁYSZ - COMING HOME

Przyznam szczerze, że takiej decyzji się nie spodziewałem. Adam w niemieckiej części Turnieju Czterech Skoczni nie skakał najlepiej, ba - trzeba by powiedzieć, że ze skoku na skok lądował bliżej! Głosy w tej sprawie są bardzo podzielone, wszak niemiecko-austriacki turniej jest imprezą bardzo prestiżową. Jednakże mając w perspektywie Igrzyska Olimpijskie, które (gdy pisze te słowa) odbędą się za niecały miesiąc, decyzja sztabu Kuttin i Kruczek wydaje się być słuszna. Małysz i tak by już nic nie osiągnął w %$ edycji TCzS, a wiadomo, iż priorytetem są teraz Igrzyska. Inną kwestią jest postać Heinza Kuttina trenera, który miał wyrwać z marazmu polskie skoki. Szczerze mówiąc, w jakimś pewnym stopniu mu się to udało, ale zdecydowanie liczyliśmy na więcej. W tym momencie chciałbym skopiować swojego posta z forum ActionMaga, w którym to temat pana Kuttina dosyć obszernie opisałem:

Adam Małysz jest cieniem sam siebie

Życzę całemu sztabowi trenerskiemu oraz samemu Małyszowi, żeby historia z Predazzo się powtórzyła. No ale jednak nie chciałbym porównywać teamu Kuttin-Kruczek, do teamu Tajner-Fijas, Żołądź i Blecharz. Już nagonka Szaranowicza podczas wczorajszego konkursu (Ga-Pa) dużo mówi. Ja w Kuttina wierzyłem - i nadal wierzę, ale już coraz mniej, z konkursu na konkurs coraz więcej traci. Bo wpierw się wypowiada trochę buńczucznie, że mamy zespół, że wszystko będzie super - a wychodzi jak wychodzi. Trochę denerwuje mnie ta jego wiara w siebie i swoją nieomylność. Może to wina mediów, bo to one kreują sylwetki nie tylko trenerów, ale i skoczków, jednak ja Kuttinowi zaufałem, a ten stopniowo te zaufanie (nie tylko zresztą moje) traci. Naprawdę nie zdziwię się, jeżeli Marcin Bachleda po powrocie do treningów z Horngacherem znowu zacznie bardzo przyzwoicie skakać. Ten człowiek (w sensie Horngacher) widać, że ma zupełnie inne metody szkoleniowe. Potrafił przywrócić nadzieję w Mateje w roku ubiegłym, tego lata zaś spod jego opieki wyleciał Bachleda i wygrał letnią edycje PK. Stefan Hula i Rafał Śliż to również zawodnicy jego kadry - i choć teraz nie są w bardzo dobrej formie, to mam nadzieję, że podołają i będą chociaż do 50ki kwalifikować się z przyzwoitymi rezultatami. Hulę powinniście pamiętać, to ten skoczek, który pojechał w roku ubiegłym za Długopolskiego na ostatnią część Turnieju Czterech Skoczni oraz zawody w Willingen. Spisywał się tam fatalnie, ale w dalszej części sezonu umiał zajmować bardzo dobre lokaty w PK, MŚ Juniorów, a latem już najlepiej skakał spośród naszych w LGP w Zakopanem.

Wracając jednak do Kuttina i Małysza. Temu pierwszemu, wbrew prawom fizyki to nawet się już śnieg pod nogami pali, o czym świadczą jego wypowiedzi. Coś musimy poprawić, ale nie wiemy jeszcze w czym tkwi błąd. Ok, jest szczery ale wprowadza to dodatkową nerwowość - i nie chodzi o kibiców, a samego Małysza. No bo co on ma robić, skoro nawet trener nie umie mu powiedzieć w czym tkwi błąd? Szaranowicz wczoraj przypomniał sytuacje Schmitta, kiedy to Niemcy posunęli się nawet do takich zabiegów, że zaczęli zmieniać narty, buty, kombinezon, żeby tylko coś zmienić, bo a nuż Martin przypomni sobie o co chodzi. No i się posypał.. Dzisiaj czytam wypowiedź Kuttina, która odnosi się do tego samego schematu: zmienimy Adamowi buty, narty, żeby były mniej agresywne na progu.. Oby się nie posypał nasz Małysz.

Kuttinowi jak na razie udały się dwie rzeczy:
- pierwsza to ta, że Polacy bardzo przyzwoicie zaczęli skakać latem, chociaż tak naprawdę to zima jest wyznacznikiem wartości skoczków;
- druga to sylwetka Kamila Stocha, który wyrósł spod jego skrzydeł.
I tak jak się mówiło, że Tajner umie trenować Małysza, to tutaj może być tak, że Kuttin umie trenować Stocha. Chociaż nigdy nie wiadomo jakby to było, gdyby ("mnie nie było" :P) trenerem był ktoś inny. Ktoś może wyskoczyć z tym, że Kamil w tym sezonie nic nie pokazał.. I tak jest w istocie tyle, że ja nie chciałbym porównywać sezonu ubiegłego z tym, gdyż wtedy Stoch wystartował w raptem kilku konkursach PŚ, i najlepiej zabłysnął w Pragelato. Tutaj idzie już od początku, wedle tego nieco nużącego kalendarza PŚ - szczególnie dla tego młodego zawodnika. Może go trochę usprawiedliwiam - ale akurat za postać tego skoczka jestem Kuttinowi wdzięczny (i nikt mi nie powie, że Stoch to był od początku wielki talent, bo kiedyś tam jako przedskoczek w wieku 14 lat skoczył na Krokwi tyle, a tyle - każdy talent musi zabłyszczeć na dłużej, a to właśnie pod wodzą Kuttina wpierw w kadrze B, a później A Kamil pokazuje swoją wartość - nie cały czas, ale na razie w pewnych przypadkach. Teraz by to trzeba było ustabilizować). No i jest najbardziej wygadany z naszych (oprócz Małysza). Zdecydowanie lepiej słucha się wywiadu z nim, niż Mateją czy Bachledą. Elokwencja za nim przemawia ;P


Autor: Publo

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)