| #38 | ||||||
| << poprzednie | spis treści | następne >> | ||||||
| Sport w życiu codziennymWitajcie znowu, moi drodzy. Ostatnim razem dane Wam było przeczytać artykuł na temat sportu w moim życiu. Teraz chciałbym przedstawić moje zdanie, co ten sport właściwie dla nas znaczy. Zatem, enjoy! Od razu uprzedzam jeszcze, że żadnej Ameryki tutaj nie odkryję (no cóż, Kolumb był pierwszy i nie ma szans, aby to zmienić ;). Szczerze mówiąc, nie wiem, jak sprawa wygląda u Was, jakie macie poglądy na poszczególne aspekty spraw, które zaraz poruszę. Czym jest dla mnie sport? Zabawą, chwilą przyjemności, sposobem na problemy, rywalizacją? Po części każdą z tych rzeczy. Wiadomo, raz stawka jest większa, innym razem gra się o przysłowiowe "złote majtki". Niestety, zdarza się, że wiele osób zapomina o tym ostatnim, traktując jakieś rozgrywki na wuefie jako sprawę życia i śmierci. "No OK, angażują się w grę" - pewnie teraz powiecie. Spoko, ale bez przesady! Ile razy zdarzyło mi się, że o mało nie staranował mnie wściekły kumpel biegnący za piłką i siejący spustoszenie w całej okolicy. I to nawet nie były zawody, ot, jak już wspomniałem, zwykły mecz na lekcji. Zupełnie inaczej ma się sprawa, jeżeli chodzi o jakieś poważniejsze turnieje czy rozgrywki. Ale pamiętajcie, to, że rywalizujecie, nie upoważnia Was do zatracanie wszystkich ludzkich odruchów. Ja rozumiem, że stawka wysoka, że prestiż się liczy, ale wiecie, ile razy było mi dane słyszeć takie piękne wiązanki w stronę moją lub moich kolegów rzucanych? No właśnie... Ale wracając do tematu, czym jeszcze jest dla mnie sport oprócz rywalizacji i walki? Jak już wcześniej wspomniałem, jest także zabawą. |
Każdy z Was może chyba powiedzieć, że rozegrana w dobrym towarzystwie nawet partyjka szachów może być piekielnie ciekawa :) (tylko nie zawsze pionki wychodzą z tego żywe... Ale to już inna historia). Jaki z tego morał? Że w sporcie należy także szukać dobrej zabawy, która, kto wie, czasami nie jest w tym wszystkim najlepsza. Kolejna sprawa, chwila przyjemności. Pamiętacie jeszcze to wspaniałe uczucie, kiedy po samotnym rajdzie strzelacie piękną bramkę w samo okienko? Albo, wygrywacie jednym posunięciem całą partię warcab (oczywiście myśleliście nad nim 30 minut, a w Waszą stronę zbliżały się różne ostre i niebezpieczne przedmioty). "Taa, dla takich momentów warto żyć" - powiecie. I słusznie! To też ważne, jeżeli nie tylko się dobrze bawimy, ale i święcimy chwile tryumfu. I ostatnia rzecz, ucieczka od problemów. Ile razy popisanie się swoimi umiejętnościami (i nie piszę tu w tej chwili o sobie, bo nie ma za bardzo o czym pisać :P) uratowało nas z opresji, zyskując sobie jednocześnie dużą grupkę zwolenników? Ile razy zapominaliśmy o jedynce z historii mijając rywali, którzy stali zaczarowani niczym metalowe słupki? Ile razy... Eee... Wystarczy :P. W każdym bądź razie, to daje do myślenia... Podsumowując, każdy z tych elementów, które wymieniłem, jest ważny, kształtuje naszą sportową charyzmę. Ale nie może być tak, że my się dobrze bawimy, ale nie mamy w sobie kompletnie nic z boiskowego wojownika, lub na odwrót. Nigdy też nie przesadzajcie z poszczególnymi cechami, bo wtedy może nie wyjść za dobre połączenie... ![]() Autor: Gloggy | |||||
| << poprzednie | spis treści | następne >> | ||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów.
Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||