:: Jesień
Raz jeszcze drzewa wylinieją,
raz jeszcze lasy ogień strawi,
słońce zachmurzy się nadzieją
na powrót kluczy stad żurawich.
Deszcz zmyje z murów aforyzmy -
pisane kredą złote słowa,
które, choć głupie i naiwne,
nie mogły dłużej siedzieć w głowie.
Ptaki w żałobnych, zimnych barwach,
na smutnych drzewach się rozwieszą.
Gawronich dźwięków zabrzmi salwa -
w korze odciśnie się jej echo.
Przyspieszą biegu dwie zaspane
wskazówki zegarowej wieży.
Płaszcz z wnętrza szafy - wypłowiały -
zachlapie się krokami ścieżek.
Domy zszarzeją od powietrza,
okna ich spuchną grubym kocem.
Wiatr znów nie będzie miał gdzie mieszkać.
Przycichnie miasto w mglistej nocy,
gwiazdy utopią się w kałużach,
chmurny rozleje się firmament.
Odejdzie jesień, milknąc w burzach.
Zima zasypie o niej pamięć.
7 XII 2005
- Metis
|