N U M E R :
3
luty 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 14 - Włodi...

Włodi - W...

Na nową płytkę Włodka dane nam było czekać dwa lata. Pierwsza solówka Moleściaka okazała się dość sporym wydarzeniem w branży. Czy druga płyta o krótkiej nazwie "W..." powtórzy sukces poprzedniczki? Przekonajmy się.

Na płytę czekałem z duża niecierpliwością i pewną obawą - czy jeden z najlepszych polskich raperów znów pokaże klasę, czy też nie? Z każdym dniem odliczałem minuty i godziny, aż do premiery. Kilka dni później w (jedynym) sklepie muzycznym w mieście zakupiłem płytę "W...". Okładka jest...wymowna, że tak powiem:). Włodi postawił na zwyczajność, jeśli można to tak nazwać. Na płycie znajdziemy 10 premierowych kawałków i intro rozpoczynające "W...". Zostało ono zrobione tak, że Włodi odbiera telefon i gada z kimś o nowej płycie. Byłoby dobrze gdyby nie...wyreżyserowanie tego całego intra - skitu. Gdyby to byłoby nagrywane "na żywo" to byłoby wspaniale! Przecież każdy wie, że najlepsze skity to zwykłe spontany, które są nagrywane "po cichaczu". Ale to tylko taki mój wymóg i skrzywienie ;).

Dalej mamy podobnież singlowy (nie wiem bo nie słyszałem tego nigdzie, niż na płycie) "Zobacz co się dzieje na podwórku". Przede wszystkim to wpada w ucho świetny bit. Zupełnie inny niż te znane, np. z ostatniej Molesty. Tekst opowiada, jak sama nazwa wskazuje, o podwórkowym życiu, ale nie tylko. Głownie o samym raperze i jego życiu. Ogólnie rzecz biorąc tekst jest niezły i ostry (np.: "Elo, Włodi wraca i gwiazdy bledną", "...z jakąś naćpaną dzi***ą jedź na Love Parade, albo włączaj "Suczki", weź szpadel i Glock'a, za swój gust strzel se w łeb, a ja mogę cię zakopać"). Następnie jest kawałek z Numerem Raz. Kolejny raz dobry tekst do bitu ekipy Laps. Dalej mamy dwa utwory z Mesem, który znany jest głownie z projektu z Blefem - Flexxip. Mes ostatnio wydał swoją solówkę Alpokoligamia - Zapiski Typa (może za niedługo recenzja). Powiem szczerze, że Ten Typ Mes nie podchodzi mi w tych utworach. No, ale to znów tylko moje niesmaki:). Świetną historie o "dilerze" mamy w numerze "Błędne koło". Był on zwykłym chłopcen na posyłki, który woził narkotyki, przez co jego młodszy brat zaczął brać. On się tym nie przejmował, aż do czasu kiedy został wsypany przez swoich "pracodawców". Naprawdę świetna opowieść ze średnim, acz pasującym bitem.


No, i nadszedł czas na bardzo osobliwy i emocjonalny (trudne słowo :)) kawałek, pt. "Przepraszam, że". Naprawdę, ale gdy pierwszy raz jak usłyszałem bit tego utworu, zamarłem. Włodi ten tekst kieruje do swojej żony. Można tutaj uświadczyć jak bardzo Włodek zmienił się od pierwszych nagrywek Molesty, aż do dziś. Z wściekłego, twardego imprezowicza powstał...mąż. Tak, mąż. No, na pewno nie w pełnym tego słowa znaczeniu, ale to i tak duża ewolucja (jeśli to tak można nazwać). Choć melanżom i używką Włodi nadal nie odmawia:). Osobiście wolałem starego Włodiego, jeszcze z przed "Jak nowo narodzony". Czasy "Skandalu" to było coś pięknego. Tamte rymy a te, dzieli przepaść. Dobra, ale czas kończyć te rozczulania i wspomnienia, choć żal...

"Mam siłę" charakteryzuje się kolejnym świetnym bitem i świetnymi tekstami. Numer "Każdy to powie", jak dla mnie, ma zbyt "inny" bit. Jest on charakterystyczny dla WWO, które jest w tym numerze na ficzeringu. I to się sprawdza. Sokół i Jędker dają tu przedsmak nadchodzącej płyty. No, i dobrnęliśmy do "Odwetu", choć po drodze pominąłem kilka utworów (nie myślcie, że są złe, ale po prostu...tak wyszło). "Odwet" to numer kończący całą płytę. Napisze jeszcze coś o ludziach, którzy pracowali nad tą płytką. Otóż, bity zawdzięczamy Tekenowi, bratu Włodka, Korzeń, Kuba-O i wymieniana wcześniej ekipa Laps. Sprezentowali oni porządne i soczyste bity (vide "Przepraszam, że"). Choć, poprzednia płyta Włodiego niezbyt przypadła mi do gustu, to ta jak najbardziej. "W..." nie zapisze się w annałach muzyki, jak chociażby pierwsza Molesta, nie będzie też płytą rozchwytywaną przez miliony (chyba przesadziłem z tymi milionami), nie będzie na listach przebojów. Więc, co? Z tych ostatnich zdań wychodzi na to, że płyta jest słaba. Otóż, nie! "W..." to solidna i dobra produkcja na dobrych bitach, choć nie jest przeznaczona dla wszystkich (spodoba się słuchaczom Molesty, Vienia, Pelsona i ogólnie fanom warszawskiego rapu).

Gdybym miał wystawić ocenę od 0 do 10, to byłaby to mocna 8 (ze znaczkiem jakości Q :)). Polecam ją tym, którzy lubują się w muzie z WWA, ale reszta też niech posłucha. Warto!

Autor: hsr [hsr_hsr@interia.pl]  

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)