N U M E R :
3
luty 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 16 - Peter Cincotti...

Peter Cincotti, "On The Moon"

"On The Moon" jest drugą płytą Peter'a. Jeśli ktoś zarzuci mi w tym momencie brak chronologii, to na swoją obronę powiem, że nie miałem ochoty recenzować płyty "I Changed The Rules".*

Na krążku znalazło się 12 utworów, z czego 4 są kompozycjami Peter'a. Szczerze powiem, iż żałuję, że są to tylko 4 piosenki."Przyglądając się" umiejętnością artysty oraz zdolnościom improwizacyjnym, jakie przejawia na koncertach, chciałoby się usłyszeć więcej jego dzieł. Chociaż z drugiej strony, Peter ma niepokojącą tendencję komponowania ballad, ale do tego wrócimy później. Reszta utworów została skomponowana przez różnych twórców, których nie będę tutaj wymieniał. Napiszę jednak, że znajdziemy tu piosenki powstałe w 1914 roku, jak i te stworzone w roku 2000. Ciekawy "rozrzut czasowy", nieprawdaż?


Utwory:

1. St.Louis Blues / 2. Some Kind Of Wonderful / 3. I Love Paris / 4. On The Moon / 5. Bali Ha'i / 6. He's Watching / 7. Raise The Roof / 8. The Girl For Me Tonight / 9. You Don't Know Me / 10. I'd Rather Be With You / 11. Up On The Roof / 12. Cherokee /


Naprawdę ciężko jest mi wystawić tej płycie jednoznaczną ocenę. Z jednej strony występują tu świetne tematy zagrane w nieco swingowy sposób, a z drugiej znajdujemy na tym albumie również ballady, które potrafią się dłużyć i, co gorsze, nużyć słuchacza. Jako osobie lubiącej klimaty jazzowe, napisanie poprzedniego zdania przyszło mi naprawdę ciężko, więc doceńcie moje poświęcenie ;) Niestety takie uczucie towarzyszyło mi gdy słuchałem tej płyty. Jednak pomimo tej "niedogodności", nie należy spisywać tego albumu na straty. Osobiście lubię do niego powracać, a zwłaszcza do genialnie zagranego utworu "St. Louis Blues". Na koniec chciałbym jeszcze zwrócić Waszą uwagę na utwór ostatni zatytułowany "Cherokee". W pełni instrumentalny, przywodzi na myśl jakiś zadymiony lokal z lat 40' jaki możemy poznać z amerykańskich filmów z tamtego okresu. Naprawdę jest to bardzo miłą "rzecz". Jednakże przyznam się, że gdy mam zamiar przesłuchać płytę od początku do końca, niektóre kawałki po prostu pomijam. Faktem jest, że za każdym razem są to inne utwory, ale nie zmienia to tego, że naprawdę w całości słuchałem tę płytę tylko kilka razy.

Podsumowując. "On the Moon" jest dobrym albumem, pomimo tych zastrzeżeń, które miałem. Z autopsji wiem, że spodobał się większości osób, które miały z nim styczność, więc niech ten fakt mówi sam za siebie.

Autor:Iskendarian 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)