N U M E R :
3
luty 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 17 - Czyżby Black Metal...

Czyżby Black Metal umierał?

Wiecie może, dlaczego kurwa piszę ten tekst?! Poszła fama, że Black Metal pomału upada. Padło nawet stwierdzenie, że czegoś takiego, jak dobry Black-Metal w ogóle już nie ma. Sam nie wiem! Spróbuję wam odpowiedzieć na to pytanie. Zadając je sobie, mam ogromną nadzieję, że ten, kto tak powiedział - po prostu się mylił. Coś równie pięknego nie może tak po prostu sobie upaść, przepaść... NIE MOŻE!!! Zbyt wiele krzywd wyrządziło by to oddanym Black-Metalowcom.

Na początek w skrócie opowiem coś o sobie. Po pierwsze: dla mnie każdy metal jest na swój sposób dobry. Jednak nie będę ukrywał że Black- i Death-Metal mają miażdżącą przewagę nad swoimi braćmi. Niemniej tutaj sprawa również się komplikuje, bo mamy naprawdę trudny wybór. Black czy Death? Chyba jednak Black... nie, na pewno Black! Coraz bardziej zaczynam sobie uświadamiać, że mimo tego, że niektóre kapele Death-Metalowe są zajebiste, to Black-Metal ma swoją magię! Zrozumie to każdy, kto Black-Metalu słucha. Dobra, lećmy z tematem dalej!

Zacząłem pisać ten tekst z myślą o coraz częściej pojawiających się pogłoskach o tym, że prawdziwego Black Metalu już nie ma. Osobiście ze zdaniem tym nie zgadzam się w żadnym aspekcie. Dla mnie to jest nic innego, jak zwykłe pieprzenie głupot!!! Nie zważajmy teraz na podziały typu "zwolennicy" prawdziwego, starego Mayhem'a kontra fani Dimmu Borgir i (rzekomo) innego chłamu, który zrodził się po śmierci Euronymousa. Piszę "rzekomo", bo osobiście tak nie uważam. Chuj mnie to obchodzi, że Varg (dla niewtajemniczonych poprostu Burzum) miał kaprys sobie postrzelać, i tym samym zahamować rozwój Mayhem’a, jak i całego Black-Metal'u. Zgadzam się z tym, że "coś" bardzo ważnego się skończyło po śmierci tego wielkiego człowieka, ale nie mogę zgodzić się z tym, że Black Metal upadł. Ubóstwiam powracać czasami do starszych płytek Emperor'a czy Mayhem'a, ale słucham także tzw. "młodych wilków" Czarnego Metalu. Być może dla przyszłego pokolenia to oni będą legendą. Nie jest powiedziane, że kapele z "szanownej organizacji międzynarodowej" (he he ;-P) o nazwie Black Circle wyczerpali wszystkie patenty na zrobienie zajebistego Black Metal’u. Jeżeli tak jest, to za dwa lata padną wszystkie te Dark Funeral’e i inne skrzeczące zjawy określające się mianem Black Metalowych kapel. Nie wiem jak wy, ale ja głęboko wierzę w to, że tak nie jest i nigdy nie będzie. Bo jeżeli będzie dobry Black, to zawsze będą jego fani. Zawsze!!!


Wspomniałem także o jednym z największych podziałów wśród Black Metalowców, który mnie zwyczajnie śmieszy. Jak ktoś chce, to niech sobie słucha Nightwish’a i określa się mianem szatańskiego Black Metal'owca - ja na niego zwyczajnie leję. Mnie osobiście taki ktoś nie przeszkadza - jest bo jest. Najważniejsze, to żeby do mnie nie skakał, bo wtedy sprawa ma się inaczej. Za to zupełnie nie rozumiem sytuacji, gdy koleś słuchający Gorgoroth’a szydzi z fana Dimmu Borgir. Powinniśmy się trzymać razem. To, że ktoś słucha grup powstałych po roku 90, nie znaczy, że jest pozerem. Jeżeli szczerze lubi tą muzykę, to to jest w porządku. A jeżeli na siłę kreuje się na "Wielkiego Satanistę" to bez względu na to, czego słucha, jest po prostu szmaciarzem.

Najzabawniejsze jest to, że za takiego szmaciarza mnie kiedyś uważano. Zanim zacząłem ubierać się na czarno, to słuchałem metalu z dwa lata. A kiedy przywdziałem wreszcie czarne szaty (bo uznałem, że już najwyższy czas), to wszyscy się nagle oburzyli. Wielki metalowiec się znalazł!!! Teraz jednak już nikt nie podskoczy, nikt nie piśnie w moją stronę ani słówka. A wiecie dlaczego? Bo czas pokazał jaka jest prawda i kto jest jebanym pozerem, a kto nie. Padną podejrzenia - jeśli tak mówisz, to na pewno sam słuchasz Dimmu Borgir. I rozczaruję was, bo słucham Dimmu Borgir. Ktoś mi zabroni od czasu do czasu włączyć sobie zajebistą, melancholijną płytką "For All Tid" czy jakąś nowszą produkcję? Nawet gdyby ktoś miał mi to za złe, to i tak nic mnie to nie obchodzi. Na mojej półce Gorgoroth czy Emperor wcale nie muszą się gryźć z Dimmu Borgir.

Zastanawiacie się zapewne, dlaczego tak uczepiłem się Dimmu - tak więc śpieszę z wyjaśnieniami. "Przyssałem" się do nich dlatego, że w ich stronę najczęściej padają oskarżenia, iż są pozerami i zdradzili ideę Black Metalu. Najczęściej słyszę, jakie to Dimmu jest komercyjne, jakie to chujowe. Ja cenię ich przede wszystkim za muzykę, a nie za ich zachowanie poza sceną. Poza tym nie ulega wątpliwości, że muzykę robią zajebistą. Nie obchodzi mnie co Shagrath czy Silenoz robą poza koncertowaniem i nagrywaniem w studio. Mnie głównie interesuje to, co popłynie z głośników, gdy włożę do CD-ROM'u "Death Cult Armageddon". To tyle, jeśli chodzi o Dimmu i ich pozerstwo. Nie będę już więcej tłumaczył, dlaczego ich lubię, mimo iż według was są oni pozerami.

Pragnę jednak na koniec zaznaczyć, że pewne granice gustu są, i że nie wolno ich przekraczać. A jeżeli jakaś kapela naprawdę zhańbi i obrazi Black Metal, to nie omieszkam jej po prostu zbesztać.

Autorzy:Juman (darkness-juman@o2.pl) 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)