N U M E R :
3
luty 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 09 - Podsumowanie A.D. 2005...

Podsumowanie A.D. 2005 wg. Angera

Gdy piszę te słowa do końca roku pozostało zaledwie kilka dni, w czasie których wątpię by wydarzyło się jeszcze coś znaczącego. Myślę więc, że z całkowicie czystym sumieniem mogę zająć się opisem mijającego roku.

Jakie więc były te ostatnie 12 miesięcy? Jak zwykle w takich wypadkach trudno na to pytanie odpowiedzieć jednoznacznie, bez wątpienia jednak ten rok pozostanie w pamięci fanów metalu na pewno przez wiele tragicznych wydarzeń... Ale o tym później. Na początek zajmijmy się płytami, które ukazały się od stycznia 2004. A ciekawych tytułów w tym roku nie brakowało. Przede wszystkim ostatni, długowyczekiwany przeze mnie krążek Kreatora "Enemy of God". Choć obyło się bez zaskoczenia - album okazał się kontynuacją w prostej linii "Violent Revolution" - nikt chyba nie powie, że przy nowym Kreatorze nie bawił się świetnie. Choć w prasie pojawiały się zarzuty typu: a że to już nie to co na "Pleasure To Kill", a że brak już zespołowi tej młodzieńczej werwy i dzikości. Cóż, prawda, dostajemy jednak w zamian za to na prawdę profesjonalnie zagrany i skomponowany materiał.

A co do braku werwy u Mille, to myślę, że przy niejakich Hetfieldzie i Ulrichu jest on niczym jak 25-latek. Co dalej? Skoro zaczęliśmy od thrashu to pogrzebmy jeszcze w tej odmianie stali. Nowe płyty wydali także Exodus, Testament (niestety tylko koncertówkę), Annihilator, Destruction, Nevermore, Nuclear Assault. Na naszym rodzimym podwórku nowe krążki zaprezentowały zaś min. Virgin Snatch, Hunter czy Kat. Najwięcej chyba kontrowersji wzbudził album Kata "Mind Cannibals". O tym że krążek ten spotka się z różnymi opiniami wiedziano jednak od dawna. W końcu jest to pierwsza płyta naszej legendy thrash metalu nagrana bez Romana Kostrzewskiego. Przyznam, że słyszałem na razie z "Mind..." tylko jeden numer, który poleciał w Antyradiu i bynajmniej nie zachęcił mnie on do szybszego sięgnięcia po tę płytkę. Najpierw muszę kupić nowe Nocktural Mortum hehehe... Czekam jednak z wytęsknieniem na trasę zespołu i stawienie czoła bestii z nowym frontmanem. Swoją drogą to szacunek (a może właśnie pogarda?) należy się Piotrowi Luczykowi za odwagę (lub zuchwałość jak ktoś woli) i próbę kontynuowania działalności zespołu bez tak charakterystycznego wokalisty jak Kostrzewski. Wiele zamieszania wywołał także Behemoth. Nie jednak kolejnym mini albumem, ale teledyskiem do "Slaves Shall Slave", którym zbulwersował co religijniejszych metalowców i słuchaczy Radia Ma Ryja.

To cud że dom Nergala nie został na razie zaatakowany przez elitarne oddziały Moherowych Beretów... Nowy klip nakręcił także Vader. I nie byłoby w tym zapewne nic dziwnego gdyby nie fakt, że został on stworzony za pomocą tylko i wyłącznie komputerów. Efekt jest jednak co najmniej ciekawy. Podobnie jak nowa EP'ka grupy "Art Of War". Nowym albumem uraczył nas także jak zawsze niezmordowany Cezar. Choć płyta ukazała się pod szyldem Union, a nie Christ Agony zmian w muzyce nikt nie zauważył. Z brutalniejszych rejonów muzycznych warto wymienić także nowe płyty Dark Funeral, Hate Eternal, Arch Enemy, Hypocrisy i wiele, wiele innych o których teraz nie pamiętam. Także Marduk wypuścił na rynek nową koncertówkę, co jest o tyle ważne, że znalazł się na niej materiał nagrany w czasie występów grupy w Polsce. Również Ironi zaserwowali nam którąś już tam z kolei płytę koncertową. Niemiecki Helloween natomiast nagrał trzecią część swojego legendarnego krążka "Keeper Of The Seven Keys". Fani heavy metalu rozpłynęli się w zachwytach... Coraz głośniej jest także o Primal Fear, którzy stworzyli ponoć krążek na miarę największych dzieł Priest i Maiden. Nie można zapomnieć oczywiście o ogromnych sukcesach komercyjnych System Of A Down a zwłaszcza Rammstein. Całych płyt tych kapel nie słyszałem, ale w Antyradiu można było zetknąć się wiele razy z ich coraz to nowszymi singlami (zwłaszcza Niemców ogarnęła jakaś moda na ich wydawanie) i muszę stwierdzić, że raczej niczego zespoły te wstydzić się nie muszą. Oczywiście pojawiły się oskarżenia o "sprzedanie się", argumentowane do tego tym, że zarówno System Of A Down jak i Rammstein wydały w jednym roku aż po dwie płyty, ale myślę że z ich strony nie był to raczej tani chwyt na podobieństwo Metalliki i jej "Loadów". Mnie co prawda muza zarówno "orientalnych Amerykanów" jak i Niemców już nie podchodzi, ale nie musicie się mną przejmować – w dzieciństwie słuchałem Bon Jovi co mogło mi zaszkodzić.

Cały czas trwa także moda na DVD. I choć nośnik ten nie jest chyba jeszcze tak popularny w naszym kraju jak na Zachodzie, wiele DVD różnych kapel można także dostać u nas. Fanom thrashu polecić z pewnością można płyty Testament i Anthrax z zarejestrowanymi na nich koncertami obu grup w oryginalnych składach. Oprócz tego z nowoczesnego nośnika skorzystały min. Manowar, Sepultura, Europe, Iron Maiden (możliwe że w tym roku "Rock In Rio" otrzyma u nas platynę!), Rush, In Flames, Motorhead, itd.

W roku poprzednim jako największe rozczarowania w naszej rodzimej prasie wybierano min. odejście Romana Kostrzewskiego z Kata czy rozłamy w Deicide czy Marduk oraz tradycyjne już ceny płyt. Na co można było zaś ponarzekać w A.D. 2005? Rok ten przede wszystkim zapisze się w mojej pamięci chyba przez śmierci dwóch znanych i zasłużonych muzyków. Zmarł Krzysztof 'Docent' Raczkowski z Vader. Choć zespół nie podał oficjalnie powodów jego odejścia wszyscy zainteresowani wiedzą, że perkusista od dłuższego już czasu miał problemy z różnymi używkami... Ten świat opuścił także Denis 'Piggy' D'Amour, lider kanadyjskiej, thrashmetalowej formacji VoiVoid. W tym przypadku w grę wchodziły jednak nie narkotyki ale rak jelita grubego. Gitarzyście udało się jednakże, wraz z pozostałymi muzykami, ukończyć 14. album VoiVod, który ukaże się w 2006 r.


Poza śmiercią Doca i Piggy'ego oczywiście drażnią, cały czas odwlekane, premiery bardzo obiecujących płyt. Przede wszystkim - Slayer. O następcy "God Hates Us All" mówi się już od chyba 3 lat, a efektów żadnych jakoś nie widać a tym bardziej nie słychać. Kerry King to raz porównuje nowe utwory do tych z "Reign In Blood", to zaś Dave Lombardo nadmienia, że są one bardziej zbliżone klimatem do "Season In The Abyss". Cóż, wygląda to obiecująco, ale do cholery chciałbym w końcu usłyszeć te cuda! Podobnie sprawa ma się z Testament. Ponoć zespół miał już skomponowane pare kawałków na nowy krążek. Jak jednak wiadomo do składu wrócił Alex Skolnick i, zgodnie z tym co powiedział w wywiadzie dla Mystic Art Chuck Billy, grupa najprawdopodobniej zacznie tworzyć materiał na nowo. Coś mi mówi, że na następcę "The Gathering" jeszcze dłuuugo poczekamy... Również Venom siedział chyba w studiu przez dłuższy czas tylko po to, by chlać browary z producentem. Całe szczęście, że ponoć sesja do "Metal Black" (tytuł brzmi znajomo, czyż nie?) jest już zakończona. Także Celtic Frost przez długi okres jakoś nie mogło zakończyć sesji do swojego nowego krążka. Ci jednak, dbając chyba o dramaturgię sesji, przez cały czas podawali inne tytuły nowego albumu. Hmm, przynajmniej fani mogli coś poczytać w dziale News ich strony... O dziwo (bynajmniej nie jest to apostrofa do jakiejś dziwy) bardziej konkretna okazała się Metallica. Choć na cały 2005 r. zagrała tylko dwa koncerty u boku The Rolling Stones, na początku grudnia muzycy weszli do studia i zaczęli tworzyć coś nowego. Co tym razem wykombinują panowie Hetfield, Ulrich, Hammett i Trujillo? Po raz kolejny nu metal? A może teraz death, gdyż z tym gatunkiem zespół jeszcze się nie zmierzył. Jedno wiem na pewno - na ich powrót do thrashu już nie wierzę... Tak samo zresztą jak w czyste intencje członków reaktywowanego Emperor.

Wiem, że narażam się teraz wielu "true", ale uważam, że skoro pare lat temu Ishahn & Co. postanowili nie kontynuować działalności, zrozumieli, że bardziej pogmatwanej i skomplikowanej płyty od "Prometheus" już nie uda im się nagrać a dalsza egzystencja Emperor nie ma sensu to dlaczego nagle zmieniają zdanie?! Wiem, że teraz, choćby nagrali nawet byle jakie gówno, to i tak zostanie to to okrzyknięte mianem "kultowego" i sprzeda się świetnie. No, chyba że stworzą coś tak WIELKIEGO jak "IX Equilibrium ", wtedy z przyjemnością odszczekam to wszystko w swojej recenzji... Na nagranie płyty na miarę "De Mysteriis Dom Sathanas" nie liczę jednak w przypadku Mayhem, do którego pod koniec 2004 r. powrócił wokalista Atilla. Ponoć już na dniach ma się ukazać (o ile już nie jest dostępna) płyta z nagranym z nim na nowo materiałem z "Wolf's Abyss" i coverami. Wątpliwa to chyba gratka dla fanów, ale ważne by dobrze się sprzedało! Wiem, że jestem w tym momencie złośliwy, ale takie jest moje stanowisko.

W tym roku nadal wiele zespołów kontynuowało także tzw. reuniony czyli tak modne od paru lat powroty do oryginalnych i najsłynniejszych swoich składów. W latach poprzednich mieliśmy min. powrót do Iron Maiden Dickinsona czy koniec rozłąki Halforda z Judas Priest. Teraz do swojego najsłynniejszego składu (ale bynajmniej nie najlepszego) powrócił Anthrax, w składzie którego ponownie pojawili się Joey Belladonna i Dan Spitz. Niby wszyscy z tego powodu się cieszą, ale mnie jest szkoda Busha. Według mnie Belladonna nie dorasta mu do pięt, a kolejna płyta, nagrana zapewne już w tym "super-składzie" będzie raczej krokiem w tył względem ostatnich produkcji zespołu... Również Testament postanowił zafundować swoim fanom sentymentalną podróż do lat 80. i do grupy zaproszono Alex'a Skolnicka. W tym jednak przypadku wyjdzie to chyba zespołowi na dobre. W końcu to z Alex'em Testament nagrał takie klasyki jak "The Legacy" czy "New Order". Skoro mówię już tyle o amerykańskich gwiazdach thrashu to warto wspomnieć o Megadeth (a właściwie od kilkunastu miesięcy już Dave Mustaine Band), którego los cały czas nie jest znany. Zespół zagrał co prawda dużą trasę po USA wraz z min. Fear Factory, Life Of Agony, Dream Theater i Nevermore, ale zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami Rudego miała ona być pożegnaniem z fanami. Jak na razie jednak nie podano oficjalnej informacji o rozpadzie grupy. A tak swoją drogą to co byście powiedzieli na powrót Mustaine'a do Metalliki? Hehehe...

Warto także przyjrzeć się metalowej prasie. Tu jednak panuje stagnacja. Czasopisma które dołowały (czyt. "Metal Hammer", a właściwie to jest to już "Rock Chłamer") nadal obniżają swój poziom, zaś te które się rozwijały (czyli np. "Mystic Art"., "Thrash'em All", "7 Gates to Hell " czy "Mega Sin") są coraz lepsze. Ostatnio w Empiku dorwałem także "Pure Metal", o którym wcześniej nie słyszałem i muszę stwierdzić, że czasopismem tym też warto byłoby się zainteresować. Jakie zaś zespołu grały swoje sztuki w państwie polskim w 2005 r.? Nie sposób nie wspomnieć o 5. edycji Mystic Festival. Gwiazdą festiwalu było w tym roku Iron Maiden, które wpadło do nas po raz 568 i kolejny raz zagrało porywający koncert. "Supporty" w postaci Kreator, Behemoth, Primal Fear, Frontside i Dragonforce także spisały się na medal. Tylko Nightwish w moich czach okazał się trochę "przereklamowany". Trasy po Polsce zagrały także Hunter i Vader. Sukcesem okazała się druga edycja Metal Union Tour, na której grały Frontside, Hedfirst, Sunrise, Face of Reality i cała masa lokalnych supportów. Na dwa misteria wpadł także do nas Marduk, piekło w kilku miastach rozpętał niedawno Vital Remains, zaś w czerwcu Warszawę najechał Slayer. W naszym kraju koncertowały ostatnio także takie formacje jak: Helloween, Morbid Angel, Life of Agony, Anathema, itd. Co więcej? Aha, odbyła się także po raz 19 Metalmania. Niestety po raz kolejny skład okazał się, delikatnie mówiąc, średni. Do tego jeszcze "gwiazda wieczoru" w postaci Cradle of Filth ponoć dała ciała, podobnie jak rok wcześniej Soulfly. Pewnie temu na 20. edycję festiwalu organizatorzy zaprosili Testament, który po ponad 20 latach na scenie słabych koncertów grać już chyba nie potrafi.

A co nas czeka w roku kolejnym? Nowe krążki szykują min. Iron Maiden, Motorhead, Celtic Frost, Metallica, Sepultura, In Flames, Frontside, Deicide, Decapitated, Entombed, Impaled Nazarene, VoiVod, Sadus, Venom, Vader, Darkthrone, Carpathian Forest, Azarath, Hermh, North i jeszcze przeogromna liczba innych kapel. Co z tego wszystkiego wyjdzie - miejmy nadzieję że kupa dobrej muzyki! Do trasy po Polsce przygotowuje się Behemoth wspierany przez Virgin Snatch. Pewnie i Kat postanowi udowodnić wszystkim, że bez Romka jest równie zabójczy na żywo co przedtem. Ciekawie prezentuje się skład Metalmanii na rok 2006. Oprócz wspomnianego Testament zagrać mają także min. Moonspell, Nevermore, Carpathian Forest, Anathema (po raz 496), Painmuseum, Caliban, Hunter czy Acid Drinkers. Trzeba przyznać, że tym razem organizatorzy się postarali! Konkurencja jednak nie śpi i Mystic Production, choć ponoć Mystic Festival w tym roku się nie odbędzie, zorganizować ma koncert z okazji 10-lecie istnienia.

To to byłoby na tyle. Wiem, że pewnie o wielu ważnych, według was, wydarzeniach, koncertach i płytach nie wspomniałem ani słówkiem, ale musicie mi to wybaczyć. A tak poza tym to życzę i Wam i sobie w 2006 r. jak największej ilości fajnych płyt i koncertów na których piwo leje się strumieniami a pod sceną rozkręca WIELKI młyn...

Autor:Anger 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)