Luty 2006      


|:  RECENZJA  :|

Jeffery Deaver - Kolekcjoner kości
T#M

Czytałem wiele książek o psychopatach, maniakach o podobnych typach. Od "Milczenia owiec", przez "American psycho" do "Kolekcjonera kości" właśnie. I z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ta ostatnia pozycja jest moim zdaniem dotychczas najlepsza, jaką czytałem, jeśli chodzi o właśnie taką tematykę.

"Kolekcjoner kości" to opowieść niemal (mimo wszystko muszę to słowo podkreślić: NIEMAL) w pełni dopracowana, przemyślana i tak też napisana. Trudno jej coś zarzucić, gdyż naprawdę nie ma się czego większego czepić. Już pierwsza scena w której opisane jest porwanie dwójki ludzi przez taksówkarza nam to uświadamia. Tutaj klimat jest ciężki, jak tona żelastwa po prostu. Najbardziej podobają mi się te chwile, nieraz są to nawet całe rozdziały, kiedy narracja zmienia się na punkt widzenia mordercy. Jego złość, staromodne nazywanie policjantów konstablami... To jest po prostu niepowtarzalne. Do tego ten człowiek charakteryzuje się niemałą inteligencją (co nie jest dziwne, zważywszy na fakt, że po prostu bawi się z policją).

W "Kolekcjonerze kości" po raz pierwszy zetknąłem się z Lincolnem Rhymem - postacią nieszablonową, oryginalną i zarazem ciekawą. Głównie przez to, że Rhyme jest osobą sparaliżowaną - może ruszać tylko głową i jednym palcem u ręki. Umysł ma jednak sprawny, więc wciąż może rozwiązywać sprawy. A przynajmniej te, które wymagają umysłu. Bo od działania to ma Amelię Sachs - młodą policjantkę, której z poczatku nie podoba się, że musi pracowac dla Rhyme'a. Ale, jak wiadomo, z czasem wszystko się zmienia. Gdyby nie kryminalna otoczka, mielibyśmy coś w rodzaju jakiegoś wybrakowanego romansu. Ale książka jest dobra właśnie dlatego - nie masz najmniejszego pojęcia, co się będzie dziać na nastepnej stronie.
A zarazem, nie masz pojęcia, czy bohaterom uda się wygrać wyścig z czasem i uratować ofiary. I chociaż czasami działania Rhyme'a wydają się absolutnie nielogiczne, to wszystko rozjaśnia się tak, że nawet głupi by zrozumiał.

Nie jest to lekka książka, gdyż wiele w niej przemocy, wspomniany już wyżej cięzki klimat który, co jest bardzo rzadkie w innych książkach, trzyma stały, wysoki poziom. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że miejscami akcję przeżywa się jeszcze mocniej. Głównie są to pewne zwroty akcji, więc to całkowicie zrozumiałe, ale jak stoję, tak mówię - jak na razie, czegoś takiego, w takim natężeniu doznałem tylko w "Kolekcjonerze kości". I to powinno być wystarczającą rekomendacją (poza tym, wszyscy zainteresowani z pewnością już dawno książkę przeczytali... albo obejrzeli film).

A teraz pochwalę się niepowtarzalnym wydaniem swojego egzemplarza "Kolekcjonera kości" :]. W roku 2000 Wydawnictwo C&T wypuściło do księgarń książkę z pewnością licząc na zarobek dzięki temu, że do kin właśnie trafił film (muszę to powiedzieć - film przy książce jest słabiutki!!!). Z tego też powodu z okładki spoglądają na nas Denzel Washington, Angelina Jolie, oraz oczy mordercy. Ale nie tym chcę się chwalić. Chodzi o to, że kartki są trochę pożółkłe, jakby była to jakaś stara księga znaleziona na dziadkowym strychu. I to było wspaniałe posunięcie. Podczas czytania czuć taki zapach czegoś starego i to chyba najbardziej potęguje ciężki klimat książki. A dodać muszę, że każdy z rozdziałów poprzedzony jest ramką zawierającą tytuł, pewien cytat, oraz położenie czasowe danego rozdziału.

  The Bone Collector
  kryminał
  brak

 

Widziałem wydanie "Kolekcjonera kości" z Prószyński i S-ka i zapewniam - to nie to... (jak dobrze pójdzie, to w rogu powinna być okładka tego wydania, które ja mam :P)

Dlaczego na początku recenzji podkreśliłem, że książka ta jest niemal w pełni dopracowana? Pomijając już wszelkie uproszczenia itp. sprawy, powiem po prostu, że opiera się na starych, sprawdzonych schematach tego typu powieści sensacyjnej. Nie będzie tajemnicą, jeśli powiem, że z początku wszyscy szukają nie tego człowieka, co trzeba, później dokładniej analizują ślady... Cóż, takich schematycznych książek wychodzi teraz pełno. Nie wiem, chyba w ameryce lubią czytać cały czas to samo... "Kolekcjoner kości" wyróżnia się jednak tym, że nie dąży do jak najszybszego wypełnienia danego schematu. Książka nawet często trzyma nas w niepewności. Np. wiemy, że tak musi się stać, ale akcja idzie w zupełnie innym kierunku, co nie pozostaje niezauważone. W końcu owe schematy i tak zostają spełnione, ale w jakim stylu :].

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam. Książkowym koneserom, tym, którzy niechętnie sięgają po książki, jak i osobom, którym spodobała się filmowa adaptacja. Na tej książce nie można się po prostu zawieść!

www.jefferydeaver.prv.pl

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!