|
Cioty
znaczy: złote baby, wróżki, czarownice, guślnice, szeptuchy
Tak Słowianie nazywali kobiety posiadające umiejętności magiczne. Wbrew powszechnemu mniemamniu, nie należały do nich wiedźmy. Te nie potrafiły czarować, dysponowały jednak rozległą wiedzą. Czarownice zazwyczaj mieszkały w lasach, w pewnej odległości od wsi. Sprowadzały się jednak do niej, jeśli spodobał im się jakiś mężczyzna i prowadziły od tej pory zwyczajne życie. Cioty zajmowały się głównie leczeniem ludności. A robiły to tak: przyrządzały mieszaninę wywarów z bielunia (datury) i czerwonego muchomora, po czym odurzały się nią (obie rośliny są halucynogenne, jednak nie polecam korzystania z nich jeśli nie posiadacie odtrutki. Cioty ją miały). W transie potrafiły dostrzec co dokucza choremu i zdecydować się na odpowiednie środki lecznicze. Cioty ponadto parały się wróżeniem i przepowiadaniem przyszłości (za opłatą, oczywiście, z czegoś trzeba żyć). Mogły również sprowadzać na ludzi nieszczęścia albo spowodować chorobę. Jeśli zaczarowały jedzenie, można było to poznać po specyficznym wyglądzie ognia lub wrzącej wody. Sposobem na ochronę przed urokiem było zwrócenie garnka uchami do ognia. Dzięki temu zmuszano czarownicę by przyszła do domu, gdzie chciała czynić zło. Pierwsza kobieta, która przekroczyła próg była uznana za czarownicę. Co ciekawe, już wtedy wierzono w magiczną moc końskiej podkowy. Nie tyle jednak przynosiła szczęście, co odpędzała czarownice. Cioty bały się również ziół, które zostały zebrane podczas sobótkowej nocy. Królową magii i czarownic była Wiła a pieczę nad nimi sprawował Bobo. Miał on jeszcze inne imiona: Buba, Buka, Bubbul, Macha, Matoha, Motolica. Znany również pod imionami Kasznej, Kosznej i Kościej. Towarzyszył on sabatom czarownic i traktowano go jako ich dozorcę. W rzeczy samej, Bobo pilnował czarownic, szczególnie mając na uwadze to, by nie krzywdziły ludzi dobrych (miały szkodzić tylko złym). Jeśli chciały skrzywdzić człowieka poczciwego, Bobo pokazywał im się pod postacią kozła a czarownice, przerażone, uciekały na miotłach. Były przy tym tak spanikowane, że często spadały, łamiąc sobie ręce i nogi, a czasami tracąc życie. Wiedźmy nie spotykały się tylko na Łysej Górze. W Tatrach jej odpowiednikiem było Babie Łono, na Litwie góra Szatryja. Polskie czarownice latać miały na ożogach i miotłach, ruskie w stępie, żmudzkie na miotłach a litewskie na łopatach. Na sabaty udawały się podczas zaćmienia słońca i księżyca, w dniach przesileń słońca - latem i zimą. Motyw latania czarownic może mieć źródło w stosowanych przez nie środkach halucynogennych; czerwony muchomor powoduje uczucie unoszenia się w powietrzu.
Dziadek Mróz |