Nawiedzona wiek XX

Buty Czarnego lśnią ogniście
Czuję w powietrzu spaleniznę
Kiedy mi ogolili głowę
Nie było śladu po siwiźnie
Bardzo nas dużo bardzo dużo
I wszystkie takie jednakowe
Ale ten Czarny jak kałuża
Mnie krzycząc "Dumme" bije w głowę
A znów ten Biały jak robaki
Powiedział że mam dobrą krew
I śmiał się więc zaczęłam płakać
A płacz zamienił mi się w śmiech

Więc z chleba chociaż jestem głodna
Zrobiłam sobie dziś wisiorki
Od razu ładniej wyglądałam
Wśród kobiet powpychanych w worki
I zaśpiewałam sobie cicho
Że jestem ja księżniczką z baśni
Co czeka by ktoś po nią przyszedł
A jedna z was skoczyła na mnie
Czy ktoś zrozumie co to znaczy
Miała czerwone w oczach łzy
Krzyczała na mnie nie wiem za co
Że jestem karmicielką wszy

I wyjaśniała skąd są dymy
I czemu część z nas dawno śpi
Po naszych ciałach gdy leżymy
Wędrują takie białe wszy
Podobno lubią słodką krew
I te z nas które jej nie mają
Nie mogą razem z nami żyć
Znikają
A ja żyć mogę dzięki wszy
Co ssie moją krew za jakie grzechy
Bo ciągle pragnie mojej krwi
Więc będę żyła póki wszy

Jacek Kaczmarski
1979

Piosenka, jak się nietrudno domyślić, przedstawia los kobiety, która trafiła do obozu koncentracyjnego. "Czarny" wymieniony w pierwszej zwrotce to oczywiście ss-mann, jednakże to określenie ma jeszcze inne znaczenie. Było to jedno z imion diabła.

"Biały" natomiast to nazistowski "lekarz" przeprowadzający eksperymenty medyczne na ludziach. Dlaczego jest biały? Oczywiście, biały kitel lekarski. Ale to też kolor anielski. Nie chodzi tu jednak o pucołowate cheruby w białych szmatkach. Bardziej przypomina to "Anieła Śmierci", Josefa Mengelego.

Wszy były karmione ludzką krwią by uzyskać szczepionkę na tyfus plamisty dla armii niemieckiej. Chorobę wywołuje bakteria z gatunku Rickettsia provazeki. Rozwija się ona w przewodzie pokarmowym wszy odzieżowej. Do zakażenia dochodzi gdy w skórę zostanie wtarty kał wszy.

Po trzech tygodniach temperatura szybko wzrasta a organizm ulega osłabieniu. Między trzecim a szóstym dniem na tułowiu pojawia się wysypka. Wszystko to trwa od czterech do sześciu tygodni i w ciężkich obozowych warunkach nieodmiennie kończyło się śmiercią.

Obcowanie z samym tekstem tej piosenki nie może oddać w pełni jej przekazu. To jak Kaczmarski ją zaśpiewał jest równie ważne. Bohaterka piosenki jest na wpół obłąkana, rzeczywistośc przeraża ją (kogo by nie przeraziła? Kto nie straciłby zmysłów?).

Chowa się ona "w siebie", ucieka przed wszystkimi potwornościami i bestialstwem do swojej wyobraźni. Wie tylko tyle że będzie żyła dopóki wszy będą ssać jej krew. Przy czym ostatni wers nagle się urywa. Tak jak jej życie.

Dziadek Mróz
am_historia@o2.pl