| Czas to pieniądz |
Nie jestem bogaty, ale mam trochę grosza odłożonego na czarną godzinę. Kasa nieduża to i wymagania mam niezbyt wygórowane. Chciałbym kupić tylko trochę wolnego czasu. Ale nie takiego zwykłego. Chciałbym choć przez kilka godzin być sam na sam z własnym ja. Mógłbym wyjść na spacer do parku około południa. Usiadłbym sobie wtedy na zielonej ławce pod drzewem i myślałbym o znajomych, gnijących w biurach lub klasach. Śmiałbym się z nich. Ale tylko kilka minut. Później wziąłbym głęboki oddech czystego powietrza i pomyślał sobie, że jestem szczęśliwym człowiekiem. Super byłoby także poczytać sobie jakąś książkę. Ale nie, nie tak jak zawsze to robię. Gdybym miał choć trochę wolnego czasu to mógłbym wyłączyć podzielność uwagi i czytanie rozpocząć dopiero po obejrzeniu w telewizji meczu Ligi Mistrzów. Może wreszcie pamiętałbym coś po zakończeniu lektury... Gdybym choć przez chwilę był wolny to poszedłbym pokopać piłkę przed domem. To takie beztroskie i odstresowujące zajęcie. Byłbym tylko ja i ściana, od której odbijałaby się piłka. Po przyjściu do domu wziąłbym gorący prysznic i mógłbym powiedzieć, że jestem zmęczony fizycznie, a nie psychicznie. W wolnym czasie wszystko byłoby tak łatwo dostępne. Nie musiałbym niczego robić z zegarkiem w ręku w obawie o to, że jakieś zajęcie będzie kolidować z ustalonym tydzień wcześniej harmonogramem dnia. W wolnym czasie mógłbym spać do dziesiątej i kłaść się do łóżka grubo po północy. W wolnym czasie nie goniłyby mnie terminy i szef nie denerwowałby się, że nie ma mnie w pracy. W wolnym czasie pojęcie weekendu występowało by co tydzień, a nie raz na jakiś bliżej nieokreślony odcinek czasu. W wolnym czasie to inni zazdrościliby mi, a nie ja patrzyłbym z wywieszonym językiem jak pół świata oddaje się przyjemnościom i ma wszystko głęboko gdzieś. Gdybym miał choć chwilę to mógłbym zaznać spokoju. Pojechałbym na jakąś kurację psychologiczną i wyleczyłbym się z nerwicy, w którą wpadłem, kiedy rozpocząłem ten cały wyścig szczurów. Mógłbym się wyciszyć, spróbować jogi i nauczyć się haftować. Mógłbym rozpędzić się i walnąć z całej siły głową w gumową ścianę. Wreszcie ktoś miałby ze mnie ubaw. Ech, gdybym był wolny to wyjechałbym sobie na jakieś wakacje. Zabrałbym ze sobą wędkę, usiadłbym na pomoście i wkurzał innych wędkarzy. Byłbym z siebie dumny. A wieczorem chodziłbym na plażę i kąpał się w ubraniu. Tak dla relaksu - w końcu całe życie nie można być poważnym. No tak, ale ile to kosztuje? Widzę, że chyba jednak moje wymagania zbyt wygórowane. Nie stać mnie na szczęście. Każdy przecież lubi spacery. Mniej ludzi gustuje w lekturze, ale futbol to priorytet w życiu niemal każdego mężczyzny. Nie oszukujmy się, każdy lubi długo spać i oglądać nocne filmy, a także lekko się wyluzować przy pomocy używek. A wakacje to coś, co ostatnimi czasy jest straszliwie pożądane i niemal bezcenne, więc na pewno nikt mi tego tanio nie sprzeda. Jestem młody, biedny i zdesperowany. Osiemnaście godzin na dobę pracuję na najwyższych obrotach, a później starcza mi czasu jedynie na chłodzenie silnika. Potrzebuję generalnego remontu, jakiejś regeneracji. Czasu wolnego, do cholery. Ale nie, nie wymagam już cudów. Nie oczekuję spacerów, wakacji, czy jakiejś imprezki. Dam ogłoszenie do gazety, może znajdzie się jakiś frajer. Potrzebuję czasu, żebym chociaż na chwilę mógł położyć się na łóżku i pomyśleć, jakie to życie jest popieprzone. Oferta ważna do pierwszego zawału. |
| zabójca /zabojca@buziaczek.pl/ |