Przemyślenia z cmentarza
|
Przed chwilą powróciłem z cmentarza, na miejscu gdzie pochowano min. moją rodzinę doszedłem do pewnej refleksji, która chcę się podzielić z Wami. Otóż zastanawiam się jak to będzie podczas gdy ja będę odchodził z tego świata. Czy będę umierał z myślą że spełniły się moje wszystkie marzenia. I nie mówię tu o takich marzeniach abstrakcyjny i nierealnych. Mówię tu o takich marzeniach które mogły się spełnić gdybym się postarał i dążył do ich zrealizowania. Czy umrę szczęśliwie z myślą że moje życie nie poszło na marne ? Czy będę wiedział że zostawiłem na ziemi „cząstkę siebie” ? A może odejdę nieszczęśliwy ? Z myślą że moje życie było szare i niewyraziste, że nie spełniłem chociaż części swoich marzeń. A co gorsza jeśli odejdę z myślą że nie poczyniłem żadnych starań by te marzenia zrealizować. Drugą rzeczą nad którą się zastanawiałem była kwestia mogił. Czy po mojej śmierci, nieważne czy będę umierał szczęśliwy czy nie. Jeśli śmierć może być szczęśliwa ? Czy ludzie mnie będą pamiętać. Ludzie, mam tu na myśli rodzinę i bliskich, nie mam tu na myśli ludzi jak ogółu, chyba że będę kimś sławnym :). Weźmy jednak rodzinę i przyjaciół, czy zapamiętają mnie jak człowieka dobrego, na którego można było liczyć. I gdy będą szli na mój pochówek, mam nadzieję że nie będzie to zapalenie zniczy i modlitwa wynikającego z dnia 1 listopada. Chciałby aby pamiętali o mnie w różnych sytuacja nie tylko podczas w/w dnia. Abym pozostawił w nich cząstkę siebie, żebym nie był dla nich tylko jednorazowym wspomnieniem każdego kolejnego roku.
BaDi
|
|
Ps1. Napisane zaraz po powrocie z cmentarza i przemyśleniach tam wysnutych.
Ps. Zmienił mi się mail, jeśli ktoś odnośnie tekstów wysyłał coś na badixs@wp.pl i nie odpowiedziałem to przepraszam, poniżej aktualny mail. Odnośnie textu wrzucać pod rectooor@wp.pl |