Cztery strony świata

Blokowiska. Wielkie osiedla - czarne dziury - pozostałości po czasach komunizmu, gdzie nic innego 
się nie robi, aniżeli pije, pali, gnije i w nicości wije. Mieszkasz tam, pomalutku, wśród rodziny 
żyjesz, nic nie czujesz, nie kochasz, ludzi z klatki obok nie poznajesz, ale generalnie hasło jestem 
"osiedlowy chuligan" wyzwala w Tobie pozytywne emocje, takie choćby jak duma. W dupie masz władze na 
wybory nawet nie poszedłeś. Babcie z warzywniaka wykiwałeś na trzy złote, kupując dwa kilo 
wyselekcjonowanych ziemniaków prosto z Argentyny. Dzięki temu zdobyłeś fundusze na dwa tanie piwka, 
prosto z portugalskiej Biedronki. Polskie biedronki mają zazwyczaj kropki. Jedną dwie, nawet i 6.Do 
tego potrafią latać. Biedronki portugalskie mają minimum 250 metrów kwadratowych powierzchni 
handlowej, i można w niej za pół darmo dostać masę produktów. Dorywczo pracujesz. Czasami coś na 
boku zakombinujesz. Do szkoły chodzisz, a jakże. Nawet studia. Masz masę wolnego czasu. Wracasz do 
M-3,4,5 swoich rodziców. Zajmujesz pokój z bratem. Siostra ma więcej szczęścia i mieszka sama. Ty 
masz starego discmana, którym szpanujesz na ulicy. Biorąc pod uwagę wyniki ankiet, czy też samych 
różnego rodzaju egzaminów, statystycznie wypadasz lepiej aniżeli twój rówieśnik mieszkający w małym 
miasteczku, czy też gdzieś tam na końcu świata. Koniec świata to dla Ciebie widok za szybą na 11 
piętrze. W pokoju nie masz plakatów gwiazd popu, hip hopu, czy poczciwego punk rocka. Czasami 
wychodzisz do lepszego lokalu aniżeli pub "U Tadka". Wydajesz wtedy te 5-8 złotych na piwko z 
beczki. Na Heinekena raczej nie patrzysz. Przeważnie jednak siedzisz w domu lub wychodzisz powłóczyć 
się ze znajomymi po szarym osiedlu. Tak naprawdę nie wiesz, czego chcesz. Zazdrościsz bogatszym 
znajomym zasobności portfela. Zbyt często zapominasz, że znajomych na osiedlu masz 100, a takich, co 
stać na wiele jest może pięciu. Reszta nie posiada żadnych znaczących oszczędności. Klatka schodowa 
to droga przez mękę do samego piekła, jakim jest ciasne mieszkanie, gdzie nawet muzyki nie można 
podgłośnić. Życie wydaje się zbyt banalne, aby warto było się o nie starać. Świat wokół jest 
brzydki, zniszczony, w niczym nie przypomina raju.
I myślisz, że to już koniec. Nie ma gorszych miejsc. Miejsc, gdzie podobno ludzie nie mają 
perspektyw. A domy na przedmieściach?
Domy na przedmieściach. Brak tu dymu z wielkich kominów wielkich fabryk. Brak tu ludzi z marginesu 
społecznego. Brak tu śmieci na chodnikach, uszkodzonych lamp, czy dziurawych ulic. Najbrzydszy 
element krajobrazu to listonosz Edek podśpiewujący z żalu refren jednej z piosenek Kazika "Będziesz 
wisiał Miller Ty k..o j..a za to, że DD się tuła po obcych krajach". Brak tu również otwartości, 
szczerej przyjaźni. Mnóstwo natomiast przestrzeni i ładnych miejsc, zielonego lasu. W tym ostatnim 
nie zakopują trupów. Ludzi z stąd różni bardzo wiele od chłopaka z Mokotowa, ze Starej Huty czy 
osiedla Północ. Zamiast taniej paczki fajek, takie, co kosztują minimum 6,85zł. Zamiast 
Starogardzkiej, Zóbrówka z sokiem. Zamiast starego poloneza, autko marzenie. Masę różnic, których 
nie da się tak po prostu zatrzeć. Masę wspólnych problemów. Kilka najważniejszych to nicość w 
duszach i umysłach. Brak pomysłu, co dalej. Jaka jest różnica zabić się wracając po pijaku do domu - 
zaplątując się w wąż z wodą od zraszaczy trawy, uderzyć beznamiętną twarzą o złotą kostkę prowadzącą 
do domu - a wracać po pijaku przez osiedle zebrać łomot od kilku nieznajomych, w końcu z tego 
wszystkiego zamiast do windy wpakować się do mieszkania miejscowego szefa ruskiej mafii? W jednym i 
w drugim przypadku jesteś death. I ani jednych, ani drugich nie obchodzi jak. Ważny jest efekt 
końcowy. Marmurowa płyta nagrobka niczego nie zmieni. Różnice są nie ważne. W tym przypadku ważne są 
tylko podobieństwa. To, że tak naprawdę mało koło obchodzisz. To, że nie czujesz się szczęśliwy. To, 
że wydaje Ci się, iż inni mają lepiej. To, że jak nie spojrzysz, świat wokół wydaję się piekłem. To, 
że chcesz za wszelką cenę wyrwać się z tej nicości, że za wszelką cenę, choć przez chwilę chcesz 
poczuć się wolny, niezależny i temu cudownemu światu potrzebny. 
Nieważne miejsce, w jakim przyszło Ci żyć. Ważne nastawienie. Ważna myśl w głowie: damy radę, będzie lepiej. Nawet kamienica z niby czerwonej cegły, niby, bo od brudu jest już niemalże czarna, może być wyjątkowa, ba nawet może być piękna. Może. 

copyright by pierwiastek
pierwiastekx@op.pl

wszystko, co prawie prawdziwe, jest fikcyjne. prawie, robi wielką różnicę.