"...i tej Polski nienawidzę."




    Niestety nie ma rózy bez kolców. Jak napisałem w poprzednim arcie nasi przodkowie walczyli o Polske ale chyba nie taką jaka jest teraz. Mentalność ludzka...mentalność polaków w XX1 wieku jest pożałowania godna. Przykładów można by mnożyć lecz ja chciałbym odwołac się tylko do dwóch, których ostatnio miałem wątpliwą przyjemność być głównym bohaterem.

Scenka 1 :

    Wracam z pracy.Do przystanku mam spacerkiem niecałe 10 min. Ponieważ autobus miał jechać za ok. 6-7 min więc najzwyczajniej w świecie biegłem na przystanek. Po sekundzie zza zakrętu wyjeżdzają dwa autobusy, które (jak to bywa w Polsce) jechały za wcześnie. Jeden minął mnie jak struś pędziwiatr. A co do drugiego to mogłem tylko obserwować jak się oddala gdy kierowca widzi że biegnę własnie do autobusu. Postanowiłem więc się nie forsować bo i tak bym go nie dogonił i zwolniłem. Patrzę a on staje przy uliczce trochę dalej. Myślę sobie zlitował się nad biednym chłopakiem :) i zaczęłem go znowu gonić. Niestety realia były inne. Z uliczki podbiega jakaś postać i wsiada do kabiny kierowcy(na 100% był to znajomy a nie zmiennik bo był to ostatni kurs tegoż autobusu) Autobus rusza ja przez dobrą minutę ″trzymam″ autobus za środkowe drzwi więc nie ma siły żeby kierowca mnie nie zauważył.. Przyspiesza....Odjeżdza....Ja zadyszany próbując złapać oddech ślę pewne członki na jakośc usług Komunikacji Miejskiej....

.......................Koniec Scenki 1.......................

Scenka 2 :

    Siedzę u lekarza(chyba ten sprint za autobusem mi zaszkodził), jako że swoje zawsze trzeba odczekać więc cierpliwie czekam wchodzi nr 4 ja mam 15. Jednakże z braku kilku pacjentów czas mija dosyć szybko ustawiam się pod gabinetem. Na oko jeszcze 2 pacjentów i wchodzę Ja :) . Mimo iż oficjalnie mam prawo do wchodzenia poza kolejnością nie korzystam z niego m. in. dlatego że nie czuję się tak ″niedołężny″(nie chciałem tu obrazić żadnej starszej osoby) aby swojego nie odczekać Do poczekalni wchodzi starsza(między 50-55 lat) elegancka pani. Podchodzi do okienka sióstr

...szczępki usłyszanego dialogu...

StarszaPani :Wiecie siostrzyczki ja tą szczepionkę dostałam po znajomości dopiero w Czechach Bo dziadek babci wójka kuzynki szwagierki(tu niespotykanie zawiłe koneksje rodzinne) jest tam lekarzem. I to musiałam baaardzo prosić. Bo w Polse to nie mają. Próbowałam u wszystkich znajomych i farmaceutów i lekarzy(tu znowu padło całe chyba drzewo genealogiczne i nie tylko). Mogę się jeszcze zarejstrować do Doktor??(tu padło konkretne nazwisko)

Siostry :Oczywiście (a przed chwilą pacjentowi mówiły że rejstracji do tego lekarza już nie ma) Pani przepuści z jednego pacjenta i wejdzie.     Wychodzi pacjent, ma wejść następny lecz wciska się wcześniej wspomniana pani. Starszy Pan który miał chyba teraz wejść mówi do niej "Ale zgodnie z kolejką ja teraz mam wchodzić" Na co ona patrząc na mnie i na niego z pogardą "Ja jestem ponad tym". Ręce mi się załamały :(
Nie zdążyłem jeszcze dobrze ochłonąć po tej sytuacji(owa pani dalej siedziała w gabinecie) Wchodzi kolejna kobieta ok. 45 lat, zadbana, podchodzi do okienka

...kolejne wyrwy z rozmowu...

Kobieta : I jak tam podobały Ci się te nowe kosmetyki??
Siostra nr1 :Tak wspaniałe były. A to co mi gratis dałaś też super.
Siostra nr2 :A masz może...(tu nazwa produktu)
Kobieta :Jasne. Robisz jutro to Ci przyniosę.

....bla bla bla bla....(nieistotny dialog)....bla bla bla bla....

Kobieta : A macie te szczepionki
Siostry : Nie teraz nie ma. na początku listopada mają być to Ci od razu odłożymy.
Kobieta : Och dzięki. To na razie
. . . .

Po chwili wchodzi jakiś pacjent i pyta się również o szczepionkę. Otrzymuje odpowiedź : "Będą może w listopadzie" Po pytaniu czy można się jakoś na nie zapisac lub coś w tym stylu usłyszał :"Nie zapisujemy.Jest ich malutko. Nie ma nigdzie po hurtowniach. Musi pan przychodzić i pytać."


.......................Koniec Scenki 2.......................

WNIOSKI :

Hmmm...każdy powinien sam wyciągnie swoje, jednakże ja napiszę co o tym myślę.
    Po pierwsze zapytałbym kierowcy autobusu co szkodziło mu zatrzymać się i pozwolić mi wejść skoro złamał przepis(no bo chyba obowiązuje ich zakaz zabierania pasażerów poza przystankiem) i zabrał znajomego? Wiem z relacji znajomych że tympodobne historie zdażają się często, więc pytam jak ludzie mają szanować zarówno kierowców jak i Komunikacje Miejską ogółem skoro takie sytuacje mają miejsce. Nie dziwi mnie też tak bardzo zachowanie młodzieży(qrcze, gadam jak bym już miał co najmniej 30 :P)podczas jazdy. Jeżeli są również tak hmmm...ignorowani przez kierowców więc wyrażają swój sprzeciw. Oczywiście tu błędne koło się zamyka ale o tym potem. Z drugiej strony tu apel do amatorów wszelkiej "dewastacji" autobusów. Najróżniejsze podpisy i Tagi na tyłach autobusu jeszcze mogą być(pamiętam zawsze jak jeździłem na tyłach szukałem znajomych podpisów:)bo i tak przeważnie hmmm..."normalni i starsi" ludzie siadają z przodu. Ale zamalowane markerami siedzienia naprawde nie pomagają a tylko odstraszają i wzmacniają niechęć społeczeństwa. A już szczególnie "poskreczowane" szyby i śmietnik pozostawiony po sobie. Walczmy o swoje ale z głową. Jeśli chodzi o mnie to od kilku lat nie płacę za przejazdy(nie kupuję biletów). Wiem że to ryzykowne i pewnie nie odczuwalne dla KM-u ale daje mi satysfakcję. Autobusy powinny ułatwiać nam życie a nie je utrudniać. Jeśli się to zmieni na pewno zacznę płacić bo będę czuł taki obowiązek. To normalne że płaci się za coś, ale pod warunkiem ze jest to dobrze wykonane( na potrzeby tego arta chciałbym ominąc wszelkie tematy o utrzymaniu przez miasto KM-u i tym podobne bo by trzeba było książke napisać).
    Po drugie dlaczego w np. słuzbie zdrowia ma dawać takie przywileje. Rozumiem gdyby ta pani była strasznie chora itp. ale ona chciał tylko wejść żeby ją lekarka zbadała po szczepionce. Nie neguję całkowicie takich rzeczy ale bez przesady. Czy nie było by milej gdyby zapytała np. pacjentów czy może wejść poza kolejką a nie z taką pogardą i wyższością się pchać, jak by nikogo na tej poczekalni oprócz niej nie było. Ludzie wstają rano i czekają godzinami żeby być przyjętym do lekarza a niektórzy myślą że można im wszystko(każdy wie ze ten proceder trwa już długo) A co z tą kobietą od szczepionek. Ja tobie perfumy to ty mi szczeionke odłuż. Nieważne ze mało ich jest(podejżewam ze chodziło o te przeciw grypie zwykłej, których i tak brakuje, bo tych przeciw ptasiej chyba jeszcze nie posiadamy)i nie można odkładać ale zrób to dla mnie. Rozumiem znajomości i przysługi, ale nie tak oficjalnie i nie na taką skalę. Jak by się uprzeć i dalej spekulować w obecnej sytuacji ten lek ratuje życie. A normalny szary człowiek może się tylko o nią chyba zabijac, bo tak to zabrzmiało z ust tamtej siostry.Ehhhhhh......


PODSUMOWANIE


    Nie wiem może ja tylko jestem takim idealistą ale staram się każdego traktować na równi bez "wyjątkowych" względów. Rozmawiałem o tym z ludźmi i często słyszałem że nie warto próbować bo i tak się nie uda(bo nie zmienię całego świata) albo, że nam to już nie pomoże. Wiem że to jest zakożenione głęboko w nas i zdaję sobie sprawę że rzeczywiście może robimy to już nie dla nas, ale jeśli nie zaczniemy zmieniać przedewszystkim najpierw siebie potem wpływać na najbliższych to nic się nie zmieni i przyszłe pokolenia będą mogły śmiało powiedzie:

"Dziadku to wy spie****** świat mój"

Może i to nie nasza wina ale przez bezczynność i robienie NIC jesteśmy tak samo winni jak poprzednie pokolenia.


IRO
iro1983@o2.pl