Czymże jest życie?

 

    Na początek może mały wstęp by się należał. Jest to mój pierwszy tekst do Action Mag’u (Mag’a ???). Lecz natychmiast pragnę sprostować, że nie pierwszy w moim życiu. Lubię pisać, choć część z was na pewno sądzi, że wychodzi mi to nieudolnie. Cóż... takie życie. Zresztą każdy, kto kiedykolwiek napisał tego typu tekst wie, że jest to niezwykle satysfakcjonujące i dające dużo radości. Zdarza się, że coś nam leży na sercu, a w danej sytuacji nie mamy z kim się podzielić swoimi problemami. Wtedy najlepiej zasiąść przed klawiaturę, bądź też nad kartką papieru . To w pewien sposób oczyszcza ze złych myśli i z negatywnych emocji. Wiadomo, że najlepiej porozmawiać z najlepszym przyjacielem, ale  w ostatecznym akcie desperacji można i tak.

    Jeżeli przebrnęliście przez wstęp i nadal czytacie ten tekst, który o dziwo sam ułożyłem, zapewne interesuje was co jest tematem moich rozmyślań. A więc... jeszcze nie wiem... ale na swoje usprawiedliwienie powiem, że intensywnie nad tym myślę :-). Prawdę mówiąc, to w tym momencie przez moją głowę „przewija się” bardzo dużo różnych myśli. Ale o tym wszystkim nie napiszę, bo to by nie miało sensu. Napiszę o życiu... i choć może brzmi to jakoś monotematycznie i na dodatek gdzieś to już słyszeliście, to jest to tzw. „temat rzeka” (czy jakoś tak). Nawet najwięksi myśliciele i filozofowie nigdy nie wyczerpią tego tematu do końca, ponieważ samo mówienie na ten temat, od razu stawia nowe pytania. Pytania, które praktycznie nigdy się nie kończą.

    Życie to bez wątpienia bezcenny dar... ale w gruncie rzeczy nie wiemy, kto go nam podarował. Oczywiście są odchyły. Weźmy takiego księdza. On przecież wie, że życie podarował nam nie kto inny, jak sam Bóg. Dla niego jest to oczywiste - dla mnie nie. Ja myślę inaczej, i nie boję się do tego przyznać. Pomińmy już fakt, że to co mówią księża, jest dla mnie jedną, wielką bzdurą.

    Myślę, że życie jest naszą własnością, aczkolwiek trzeba pamiętać o tym, że własnością bezcenną. Posiadanie go jest niezwykłą odpowiedzialnością. To, jakie to życie będzie, zależy w dziewięćdziesięciu dziewięciu procent od nas (zawsze możemy zginąć w wypadku albo zamachu terrorystycznym). Powinniśmy być za nie wdzięczni przede wszystkim naszym rodzicom, bo to oni są w naszym życiu swoistymi Bogami. To ich najbardziej powinniśmy kochać i szanować. Nie sądzicie! Ja tak bynajmniej myślę, ponieważ to oni dali nam jeść, to oni wysłali nas do szkoły, oni nie pozwolili na to , byśmy chodzili głodni, brudni i nadzy. Musimy sobie uświadomić, że to dzięki naszym kochanym rodzicom nasze życie istnieje i ma rację bytu.

    Mam być strasznie przejęty, kiedy klecha pieprzy o tym, że wszystko stało się z woli Boga i to on jest naszym największym ojcem. W dzisiejszych czasach wszystko rządne jest dowodów, a czy tutaj jakieś nam podano... nie! Bóg, zdaje się, liczy tylko i wyłącznie na naszą wiarę. Do mnie nie trafia takie gadanie, że Bóg jest naszym ojcem, bo wtedy nasi rodzice muszą zejść na drugi plan. Kurwa... nie mogę tego zdzierżyć, po prostu nie mogę! Czy Bóg w dzieciństwie mówił nam co jest dla nas lepsze, czy Bóg musiał znosić nasze całonocne płacze, gdy byliśmy jeszcze niemowlakami. A może to nasi rodzice? Ale nie, duchownym się to nie podoba, i wykrzykują z ambony o naszym prawdziwym ojcu i prawdziwej matce. Nie... ja się na to nie zgadzam, aczkolwiek chyba nie będę z tym walczył (no bo co, mam palić kościoły ???). Ja po prostu nie będę tego słuchał.

    Po dosyć długich przemyśleniach doszedłem do wniosku, że każdy ma swoje życie, i należy ono tylko do niego. Człowiek jest panem tego życia, a czasami i jego niszczycielem. Jest też druga opcja – Bóg pożycza nam życie na jakieś... hmmm... siedemdziesiąt lat, i mamy do niego ograniczone prawa, bo to jest w końcu jego życie, nie nasze – nie sądzicie, że to brzmi jak wzięcie kredytu albo pożyczki? Moje życie jest moje, twoje życie jest twoje – prosta analogia. Analogiczne jest również to, że nikt nikomu życia odebrać nie może. Jeżeli ktoś popełnił mord z premedytacją, powinien za to zapłacić. Nie w więzieniu... nie. W więzieniu dadzą mu kablówkę, żarcie, spanie i dach nad głową – czyli ogólnie nic się w jego życiu nie zmienia. Takich śmieci, którzy zabijają, powinni od razu usuwać z tego świata, bo nie warci są życia. To nie do pomyślenia, że jedni są nieuleczalnie chorzy, a ich marzeniem jest chociaż jeden dzień nie czuć okropnego bólu, a taki palant innemu człowiekowi odbiera życie, jak gdyby nigdy nic. Tak samo ma się sprawa z samobójcami. Dla mnie sytuacja jest jasna, kiedy taki pijaczek nie mający rodziny, chlejący na umór, w pewnym momencie się wiesza. On nie ma jakiś wyższych celów w życiu, po prostu leje na wszystko dookoła. Lecz kiedy ojciec czwórki dzieci, jedyna pracująca osoba w domu, nagle stwierdza, że jego życie nie ma sensu i popełnia samobójstwo, to mnie po prostu zatyka. Taki człowiek jest totalnym idiotą i kretynem, ponieważ wyrządza swym bliskim bardzo wielką krzywdę. Niby samobójstwo wymaga ogromnej odwagi, ale tak w rzeczywistości nie jest. Samobójstwo to głupota, ponieważ wskazuje ona na brak szacunku dla własnego życia. Kiedy ktoś popełnia samobójstwo wyzbywa się swoich problemów. Ale te problemy trafiają na barki jego rodziny i bliskich. Zostawia ich na pastę losu, a poza tym, swoim głupim postępowaniem rujnuje im życie, Najgorsze jest to, że czasami człowiek myśli, że jego śmierć w czymś pomoże, a okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie.

    Warto pamiętać o tym, że życie mamy tylko jedno. Może i czasami wszystko się w nim pierdoli, ale nie warto rujnować tego wszystkiego pod wpływem impulsu.  Wszystko należy dokładnie przemyśleć, nie postępować pochopnie. Mówię to z całą odpowiedzialnością, ponieważ wiem to po sobie. Nie raz zdarzało się, że miałem okropne huśtawki nastroju. Myślisz, że już nikt się tobą nie interesuje, czujesz się opuszczony, nie lubiany przez nikogo. Okazuje się jednak, że to wszystko, to tylko twoje chore wymysły. Śmiejemy się w tedy sami z siebie. Nie wolno użalać się nad sobą, bo to prowadzi do pychy, do samouwielbienia i odłączenia się od świata zewnętrznego.

    Wiem, że moje stanowisko, w tej poniekąd ważnej kwestii, jest zgoła odmienne od stanowiska chrześcijanina. Pamiętajcie jednak o tym, że ja nie pragnę tu nikogo odwracać od wiary (chrześcijańskiej, czy jakiej tam chcecie). Ja po prostu nie jestem wstanie uwierzyć w to, co mówią w kościołach na mszach czy na lekcjach religii. Dla mnie jest to niekiedy śmieszne i nic nie skłania mnie ku temu, bym nagle uwierzył w to wszystko. Jaki jest mój światopogląd, to już moja prywatna sprawa.  Śmieszy mnie tylko to, że kiedy ja poszukuję w życiu prawdy i fałszu, księża uważają, że kłamię i sieję herezję. Nie odpowiedzą mi na pytanie, które w jakikolwiek sposób podważałoby prawdy chrześcijańskie. To jest najgorsze – brak jakiejkolwiek elastyczności, ślepe kierowanie się wyznaczonymi zasadami, które są śmieszne, pogmatwane i przeczące sobie nawzajem. Uważam, że jestem człowiekiem kulturalnym, miłym i wiem co jest dobre a co złe. Ważna jest dla mnie rodzina, wykształcenie, przyjaciele, praca i moje życie (bo o tym traktuje cały ten tekst). I o dziwo, żeby takim być, nie trzeba być wcale jakimś tam super praktykującym chrześcijaninem. To jest właśnie ta zasada, którą się w życiu kieruje – wszystko zależy ode mnie. Na wszystko muszę sobie sobie w życiu zapracować. Myślę, że każdy – wierzący, czy nie wierzący, powinien postępować w życiu tak, jak podpowiada mu serce. Bo to, że nie wierzymy w Boga, wcale nie oznacza, że jesteśmy złymi antychrystami i satanistami. Krew mnie zalewa, gdy słyszę, jak mnie stare babcie wyzywają od „szatanów” bo idę ubrany na czarno w bluzie dajmy na to Gorgoroth'a. To jest chore! Pamiętajcie o jednym - bądźcie dobrzy dla tych, którzy na to zasługują. Lecz tych, którzy na to nie zasługują (czytaj: złodziei, morderców, itp.) powinno się tępić, bo oni nie mają prawa kogoś krzywdzić swoim postępowaniem.

    Heh! Znowu to samo... zaczynam pisać z pogodnymi myślami, a kończę akcentem wkur...nego buntownika (nie będę zbytnio klął bo to nie ładnie). Ale to nic, dziękuję za uwagę...

 

Juman

  Darkness-Juman@o2.pl

 

P.S. – Jeśli podobał wam się mój tekst – napiszcie, co wam się w nim podobało. Jeżeli nie – napiszcie dlaczego. Jeżeli chcecie powiedzieć, że jestem pedałem/ciotą (albo jeszcze co innego) – piszcie, ale jeżeli tak twierdzicie, to poprzyjcie to chociaż jakimiś argumentami. W ogóle piszcie ludzie, bo... w dzisiejszych czasach zamykamy się w domach, wpadamy w kompleksy i jesteśmy zajebani mułem. A poza tym fajnie byłoby wiedzieć co myślicie na temat, który poruszyłem. Pozdro!

 

):-{ AVE BLACK METAL }-:(