a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
|
|
¦pisz,
s³odKo tak...
¦ni³ mi
siê Freud. Co to znaczy? Stanis³aw Jerzy Lec.
| . |
![]() |
Anka mia³a 17 lat. By³a pulchn± brunetk±, o nieco
rozbieganych oczach i wspania³ym charakterze. Lubili¶my siê od
dawna. Ona - lekko szurniêta, spontaniczna i otwarta, by³a jakby
dope³nieniem mojej nieco bardziej z³o¿onej, introwertycznej natury.
Anka ¶mia³a siê tym serdecznym, nadzwyczaj dono¶nym tonem (jak
Manuela z BB), poza tym w jej g³osie mo¿na by³o dostrzec delikatn±
chrypkê, tak w³a¶ciw± gadatliwym osobom. Gdy patrzy³a na Ciebie
(choæ nigdy prosto w oczy), to czêsto troszkê unosi³a lew± czê¶æ
twarzy (nie wiem, czy wyra¿am siê do¶æ jasno), co nadawa³o jej
obliczu wyraz bardzo frywolny i zdaj±cy siê wo³aæ 'co jest,
doktorku?'. No nie sposób by³o jej nie lubiæ, po prostu. Z Ank±
mog³em rozmawiaæ na ka¿dy temat - z nikim nie bywa³em tak szczery,
jak z ni±. Gadali¶my o wszystkim - o dzieciñstwie, o marzeniach,
uczuciach, s³owem - tak inaczej, tak autentycznie.
Jednak by³o co¶, co zak³óca³o
obraz otwartej, szczerej, pokornej osóbki. Anka nie by³a sob± w
gronie nie znanych sobie ludzi. Wtedy traci³a to¿samo¶æ, zawsze
milcza³a, pochmurnia³a, by³a wstydliwa, zakompleksiona. Jakby
ciê¿arna osobowo¶ci±, której nie mia³a komu urodziæ... Dziwi³o mnie
to bardzo. Wiedzia³em, ¿e Anka mia³a w domu ciê¿ko. Pomaga³a matce
zajmowaæ siê trójk± m³odszego rodzeñstwa, wiêc prawie nie wychodzi³a
z domu. Wieczorami uczy³a siê, bo by³a ambitna i marzy³a o studiach
pedagogicznych. Zreszt± kocha³a dzieci, a one lgnê³y do niej od
pierwszego wejrzenia. Znasz takich ludzi - na ich widok ka¿dy
dzieciak przerywa swoj± zabawê i idzie w³±czyæ do niej w³a¶nie t±
osobê. Na wszystkich przyjêciach rodzinnych taka osoba zawsze siada
i zostaje przy stoliku dla dzieci. Taka by³a Anka. Mia³a dar. Jej
morfologia, jej aparycja, by³a wprost stworzona do macierzyñstwa. I
zastanawiam siê tylko, dlaczego polubi³a mnie - tak mentalnie innego
ni¿ dziecko - tak z³o¿onego i tajemniczego? Mo¿e by³em dla niej
odmian±, zagadk±, enigm±? Nie wiem tego do dzi¶.
Wiele wyja¶ni³a mi nasza
sobotnia rozmowa, gdy zacz±³em jej opowiadaæ o psychologii i o
Freudzie. Gdy doszli¶my do rozwa¿añ o naturze snu i marzeñ sennych,
bardzo j± to zaciekawi³o. Powiedzia³a: 'Dobra misiek - skoro umiesz
odczytywaæ sny, to przet³umacz mi to, co mi siê ¶ni³o wczoraj...'.
Ta propozycja bardzo mnie zaciekawi³a. Dlaczego chcia³a podzieliæ
siê ze mn± swym snem? Sw± prywatn±, infantyln±, intymn± czê¶ci±
osobowo¶ci? Widaæ Anka nie zna³a znaczenia s³owa 'konwenans'. Jak¿e
ma³o jest takich ludzi! Odpowiedzia³em: 'Zamieniam siê w s³uch!
Tylko mów wszystko co pamiêtasz - obojêtnie jak dziwne, a nawet
g³upie by Ci siê to wydawa³o, ok?':
- Dobra. ¦ni³o mi siê,
¿e by³am w szkole i ¿e lekcje by³y strasznie nudne... Nagle kto¶
(ale nie ja) rzuci³ has³o: 'Blauka!'. I jako¶ tak siê zdarzy³o, ¿e
nastêpne co pamiêtam, to ja w POCI¡GU DO GDYNI... By³am w nim razem
z dwoma kole¿ankami, ale nie pamiêtam dok³adnie z którymi.
Jecha³y¶my na jaki¶ pla¿owy koncert, czy co¶ w tym rodzaju... Ja
wiem, ze to nie ma sensu...
- Wrêcz przeciwnie - kontynuuj;
- Dobra. I jeszcze pamiêtam, ¿e ju¿ w tym poci±gu ¶ledzi³o
nas trzech m³odych facetów.
- Jak to ¶ledzi³o?
- No
normalnie, niby byli zwyczajnie ubrani i nie by³o powodu siê ich
baæ, ale my¶my ucieka³y. Czu³am siê ¼le, czu³am lêk. Potem, ju¿ na
stacji w Gdyni nadal za nami ³azili. Pamiêtam, ¿e siê ba³am i
zaproponowa³am moim dwóm kole¿ankom pój¶cie do pierwszego lepszego
domu, ¿eby tam siê ukryæ i ewentualnie wezwaæ pomoc. I wesz³y¶my do
jakiego¶ ogródka, czy czego¶ takiego, a potem do czyjego¶ domu.
Przez okno nadal widzia³am tych trzech facetów ukrywaj±cych siê za
krzakami w ogrodzie... Nagle odwórci³am siê i zobaczy³am kobietê,
która by³a w³a¶cicielk± tego domu. Przyjê³a mnie ciep³o i wreszcie
poczu³am siê bezpiecznie. I ta kobieta mia³a ma³± córeczkê, tak±
cztero-, mo¿e piêcioletni±. Chcia³am siê z ni± pobawiæ, ale ta
kobieta chcia³a, ¿eby... ekhmm...
- ¦mia³o, nie krêpuj
siê...
- Ona chcia³a mnie wyk±paæ. WYK¡PAÆ MNIE, rozumiesz?
Bez sensu, prawda?
- Nie, wcale nie. Mów dalej;
-
Wiêc nie wiem czemu, ale zgodzi³am siê. Tzn. nie powiedzia³am nawet
s³owa, ale rozebra³am siê i pozwoli³am jej mnie wyk±paæ... Ale nie
czu³am siê zagro¿ona ani tym bardziej podniecona - nic z tych
rzeczy! (nie ¶miej siê), ona po prostu mnie wyk±pa³a. I pamiêtam, ¿e
wanna by³a dla mnie za ma³a - prawdopodobnie nale¿a³a do tej ma³ej
dziewczynki... No, ale niewa¿ne. Co by³o najistotniejsze, to to, ¿e
potem posz³am siê pobawiæ z t± dziewczynk±. To ta kobieta kaza³a mi
to zrobiæ, ale ja i tak chcia³am do niej pój¶æ. I dobrze nam by³o
razem bawi±c siê i ta dziewczynka powiedzia³a do mnie: 'Chcia³abym,
¿eby¶ to ty by³a moj± mam±'. Aha! Jeszcze jedno - ona nie mia³a
r±czek!
- S³ucham?
- Nie mia³a r±czek, by³ kalek±.
- Ok, rozumiem. Co by³o dalej?
- W sumie to nic.
Pamiêtam jeszcze, ¿e ta kobieta przysz³a jeszcze raz do mnie i
powiedzia³a, ¿e ci faceci, a nawet moje kole¿anki ju¿ sobie posz³y.
Potem siê obudzi³am. I co to, do cholery, niby mia³o znaczyæ, hê?
- Daj mi chwilkê (...) Dobra, mam ju¿ interpretacjê. Ale
najpierw muszê Ciê przestrzec - mo¿e Ci siê nie spodobaæ to, co
powiem. Widzisz - miêdzy pod¶wiadomo¶ci± a ¶wiadomo¶ci± istnieje
jakby cenzor - to taki cerber, który strze¿e hamulców zachowañ. On
bêdzie uparcie przekonywa³ Ciê, ¿e to co mówiê to totalna bzdura.
Chcia³bym, ¿eby¶ stara³a siê go nie s³uchaæ.
- No dobra,
dobra - dawaj panie wszystkowiedz±cy.
- Skup siê. To nie
¿arty. I pamiêtaj: nie s³uchaj cenzora. Oto interpretacja: Szko³a, w
której znalaz³a¶ siê na pocz±tku snu, symbolizuje twoj± codzienno¶æ.
Codzienno¶æ, któr± jeste¶ coraz bardziej zmêczona (lekcje, w których
uczestniczy³a¶ odczuwa³a¶ jako straszliwie nudne). Chcia³aby¶ siê
wyrwaæ z tej codzienno¶ci, ale brakuje ci odwagi. To dlatego nie ty,
a kto inny rzuci³ has³o: 'Blauka!'. Lecz gdy tylko to s³owo pad³o
chêtnie zgodzi³a¶ siê wzi±æ w tym udzia³. Co¿, nie jeste¶ typem
przywódcy... Podró¿ poci±giem to symbol ¿yciowej drogi, na której
jeste¶, ale w twoim przypadku to jednak przede wszystkim chêæ
rozrywki, odpoczynku od codzienno¶ci. Chcesz mieæ grono przyjació³,
czego symbolem s± te dwie kole¿anki. Z kolei ci tajemniczy trzej
faceci... Zdziwisz siê, jak ci powiem, ale reprezentuj± oni twoj±
chêæ nawi±zania uczucia, czy raczej romansu. To mê¿czyzna jako taki,
tak¿e ciele¶nie. Tymczasem ty uciekasz przed tak± perspektyw±, boisz
siê mê¿czyzny w ogóle. Jeste¶ zbyt nie¶mia³a, zakompleksiona,
przera¿ona, ¿eby zatrzymaæ siê i pozwoliæ sobie na rozmowê z tymi
facetami. Pod¶wiadomie czujesz lêk. Nie potrafisz nawi±zaæ
znajomo¶ci z p³ci± przeciwn±. Sk±d siê to bierze? Na to pytanie
odpowiada dalsza czê¶æ snu. Ten dom w Gdyni, do którego trafi³a¶ -
to tak naprawdê twój rodzinny dom. Zauwa¿, ¿e to w³a¶nie w nim
ukrywasz siê przed tymi facetami. Wpuszczasz tam tylko swoje
kole¿anki. Z okna domu obserwujesz tych ch³opaków, ale za nic nie
jeste¶ w stanie siê prze³amaæ, nadal siê boisz.
Ta kobieta (w³a¶cicielka domu), to twoja
matka. Czujesz siê przy niej bezpiecznie, dajesz jej siebie wyk±paæ.
Ta k±piel to symbol twojej bezradno¶ci i bezgranicznego
pos³uszeñstwa wzglêdem matki. Twoja siedemnastoletnia nago¶æ wobec
niej dziwi Ciebie, ale tej kobiecie wydaje siê byæ naturalna - to
alegoria tego, ¿e matka nadal traktuje ciê jak dziecko (ta zbyt ma³a
wanna) i tak byæ nie powinno. Ty wiesz o tym, ale matka w ogóle tego
nie zauwa¿a. A jeste¶ zbyt zdominowana autorytetem tej kobiety, aby
siê jej przeciwstawiæ (bo mimo wszystko dajesz siê wyk±paæ). Dalej -
ta ma³a dziewczynka, ta piêcioletnia córeczka to nikt inny, tylko
ty. A dlaczego ona jest bez r±czek? Rêce to symbol mo¿liwo¶ci
dzia³ania, niezale¿no¶ci, wolnej woli. Ty, jako abulicznie poddana
matce tych r±czek nie posiadasz. Nie mo¿esz siê wiêc buntowaæ. Ale
wiedz, ¿e pod¶wiadomie chcia³aby¶ to zrobiæ - ta dziewczynka mówi do
ciebie: 'Lepiej, ¿eby¶ to ty by³a moj± matk±'. Czyli pragnie, ¿eby¶
to ty o niej (czyli o sobie) decydowa³a!
W³a¶nie to stara Ci siê powiedzieæ. Zauwa¿
te¿, ¿e w tym domu brakuje ojca - prawdopodobnie w twojej rodzinie
ojciec ma niewiele do powiedzenia, w³adzê domow± posiada
autorytatywnie matka. Sen koñczy siê s³owami tej kobiety, która
stwierdza, ¿e zarówno kole¿anki, jak i ci faceci ju¿ sobie poszli. I
w tym momencie to w³a¶nie matce przypisujesz winê za fakt izolowania
Ciebie. Stwierdzasz pod¶wiadomie, ¿e to matka jest przyczyn± Twojej
towarzyskiej alienacji, oraz ¿e to w niej tkwi geneza twojego lêku
przed mê¿czyzn±. To twoja matka trzyma ciê w domu i ka¿e Ci siê
opiekowaæ twoim rodzeñstwem - st±d to j± obarczasz win± za brak
¿ycia prywatnego, za brak rozrywki. Prawdopodobnie, tu¿ przed
za¶niêciem marzy³a¶ o innym, lepszym ¿yciu, o pój¶ciu na imprezê, o
rozrywce, o poznaniu ch³opaka. Czyli o tym, o czym marzy ka¿da
normalna nastolatka. Ale ty tak ¿yæ nie mo¿esz. Bo ty tamego
wieczoru znów zosta³a¶ w domu, aby opiekowaæ siê rodzeñstwem. I
mia³a¶ o to ¿al do matki. Takie by³y twoje odczucia przed za¶niêciem
i taki te¿ stan ¶wiadomo¶ci odzwierciedla twój sen. Koniec
interpetacji.
Cenzor w niej zadzia³a³,
spojrza³a na mnie dziwnym wzrokiem i powiedzia³a: 'Ty kiepski
Freudzie!', potem zbli¿y³a siê i... dosta³em po mordzie ;)
aNomaLy | |
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
a N o m a L y
|