| #36 | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| << poprzednie | spis treści | następne >> | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| Historia Igrzysk nowożytnych (cz.I) Squaw
Valley (18-28.01.1960)
Przed igrzyskami doszło do sporej awantury, bowiem amerykańscy gospodarze odmówili zbudowania toru bobslejowego, argumentując, że koszt inwestycji jest niewspółmierny wobec faktu, że start w zawodach bobslejowych zapowiedzieli zawodnicy tylko z 9 państw. Bobslejów więc w programie nie było, natomiast po raz pierwszy pojawił się biathlon, którego zwycięzcą został Szwed Klas Lestander. Do sensacyjnych rozstrzygnięć doszło na lodowisku hokejowym, dwóch wielkich rywali, Kanadę i ZSRR, nieoczekiwanie "pogodziła" ekipa USA, której przypadł złoty medal.
Wspaniale,
także dla nas, toczyła się walka na torze łyżwiarskim. Wszystkim
zaimponował Rosjanin Jewgenij Griszin. Złoty medalista na
dystansie 500 i 1500 m z Cortina d'Ampezzo, identyczny dublet zdobył w
Squaw Valley. Wśród debiutujących na igrzyskach panczenistek Polska miała
dwie znakomite zawodniczki. W biegu na 1500 m Elwira Seroczyńska
zdobyła srebrny medal, a Helena Pilejczykowa brązowy.
Seroczyńska w wyścigu na 1000 m pędziła w tempie dającym jej złoto, lecz
na ostatnim wirażu upadła. Ale i tak był to triumf polskich łyżwiarek,
jakiego w przyszłości nie udało się powtórzyć.
-
Reprezentacje
wystawiło 36 narodowych komitetów olimpijskich;
Głównym
"bohaterem" igrzysk był znowu śnieg, a raczej jego niedostatek.
Alpy zakpiły sobie z olimpijskich gości i tylko dzięki tytanicznej pracy
austriackich żołnierzy, którzy z wysokogórskich lodowców zwieźli na
trasy 40000 metrów sześciennych śniegu, igrzyska udało się przeprowadzić.
Ekipy NRD i NRF utworzyły wspólny team, ale głównymi aktorkami były
zawodniczki z ZSRR i Francji. Na torze łyżwiarskim komplet czterech złotych
medali zgarnęła Lidia Skoblikowa (ZSRR), ta sama, która
cztery lata wcześniej zdobyła dwa złote krążki w rywalizacji z Elwirą
Seroczyńską i Heleną Pilejczykową. Trzy razy po złoto sięgnęła
biegaczka Kławdia Bojarskich (ZSRR), a Fin Eero
Maentyranta wygrał w biegach dwukrotnie. Pozostałych
multimedalistów przyćmiły jednak wdziękiem i urodą Francuzki
Christine i Marielle Goitschel. W slalomie wygrała Marielle przed
Christine, w gigancie było odwrotnie. Medalowe nadzieje ekipy polskiej nie
zostały w Innsbrucku zrealizowane. Nasi sportowcy zdobyli pięć miejsc
punktowanych: jedno 4., dwa 5. i dwa 6. Medali nie było.
To
były igrzyska niespodzianek. W biegu narciarskim na 30 km nie wygrał żaden
ze Skandynawów, tylko Włoch Franco Nones. W konkursach skoków
- Rosjanin Władimir Biełousow i Czech Jirzi Raszka.
W kombinacji norweskiej na podium zabrakło choćby jednego Norwega. Ale
najbardziej dramatyczne wydarzenie tych igrzysk dotyczyło slalomu mężczyzn.
W rozgrywanym w gęstej mgle slalomie najszybszy był Austriak Karl
Schranz. Wątpliwą decyzją jury Schranza zdyskwalifikowano za ominięcie
bramki i złoty medal przypadł Jean-Claude'owi Killy. W ten
sposób Francuz mógł powtórzyć wyczyn Toni Sailera, wygrał we wszystkich
konkurencjach alpejskich. Killy
zdobył trzy złote medale. Dwa przypadły szwedzkiej biegaczce Toini
Gustafsson, która wygrała z mocną koalicją biegaczek z ZSRR.
Zwyciężyła na 10 i 5 km, a srebro zdobyła w biegu sztafetowym. W pamięci
kibiców igrzysk najbardziej zapadła jednak amerykańska łyżwiarka Peggy
Fleming, prawdziwe uosobienie wdzięku i urody. W Polsce przebieg igrzysk oceniono jako "pechowy". Nasi sportowcy aż czterokrotnie plasowali się na czwartym miejscu (biathlonista Stanisław Szczepaniak i sztafeta biatlonowa oraz saneczkarze Helena Macher i Zbigniew Gawior), dwa razy na piątym i dwa razy na szóstym. Ale medalu nie zdobyli. Trzeba było poczekać jeszcze 4 lata. Natomiast zupełnie nieoficjalnie, Polacy uznani zostali za najładniej ubraną ekipę igrzysk. Haftowane kożuszki z Podhala zrobiły w Grenoble furorę. Sapporo
(3-13.02.1972)
|
Zimowe
igrzyska po raz pierwszy odbyły się w Azji. Japonia postarała się, by ten
debiut otrzymał odpowiednią organizacyjną oprawę. Karl Schranz, pechowy
alpejczyk, którego w Grenoble skrzywdzono wykluczeniem ze slalomu, tym razem
został zdyskwalifikowany za występ w reklamie. Ta stronnicza decyzja wywołała
powszechne oburzenie. Gwiazdami igrzysk byli holenderski panczenista Ard
Schenk (3 złote medale), biegaczka narciarska z ZSRR Galina Kułakowa
(3 złote) i szwajcarska alpejka Marie-Therese Nadig (2 złote).
Po raz pierwszy też zdarzyło się tak, że zwycięzca w biegu biatlonowym na
20 km z poprzednich igrzysk, został ponownie triumfatorem tej konkurencji. Tego
wyczynu dokonał Norweg Magnar Solberg. Wielka
radość spotkała gospodarzy, gdy na średniej skoczni narciarskiej komplet
medali zdobyli dla Japonii Yukio Kasaya, Akitsugu Konno i Seiji Aochi.
Powtórzenie japońskiego wyczynu na wielkiej skoczni pokrzyżował zakopiańczyk
Wojciech Fortuna. Po fenomenalnym skoku w pierwszej serii -111
m, Polak w drugiej próbie uzyskał tylko 87,5 m, ale w sumie o 0,1 punktu
wyprzedził Szwajcara Waltera Steinera. Ekipa polska doczekała
się pierwszego, złotego medalu na ZIO. Do dorobku punktowego jedno 5. i dwa 6.
miejsca dodali saneczkarze. Polska w klasyfikacji medalowej zajęła 13 miejsce.
Powrót
igrzysk do Innsbrucka, w którym gościły zaledwie 12 lat wcześniej, był
przymusowy. Denver, które podjęło się ich organizacji pod naciskiem grup
ekologicznych i politycznych rozgrywek, nieoczekiwanie złożyło rezygnację.
Innsbruck, który miał gotowe obiekty sportowe, zgodził się ponownie przyjąć
olimpijczyków. W związku z tym zapalono w mieście dwa znicze, stary i nowy. Medalowy
wyczyn Mittermaier powtórzyła rosyjska biegaczka Raisa Smietanina
(też 2 złote i 1 srebrny), ale aż cztery medale (2 złote i 2 brązowe) zdobyła
panczenistka z ZSRR, Tatiana Awierina. W
pamięci kibiców pozostał także brytyjski łyżwiarz figurowy John
Curry, pierwszy zawodnik, który tak znakomicie połączył dynamikę
skoków z prawdziwym łyżwiarskim baletem. Występ
polskiej ekipy nie był udany. Szóste miejsce hokeistów, uzyskane dzięki
dyskwalifikacji drużyny Czechosłowacji, nie dało wielkich powodów do radości.
Blamaż
Denver sprawił, że kolejne amerykańskie miasto, któremu przyznano zaszczyt
organizacji igrzysk, podeszło do zadania bardzo solidnie. To spotkanie sportowców
przeszło do olimpijskich annałów jako igrzyska wielkich indywidualności. Nie
mniej doskonałą zawodniczką była radziecka łyżwiarka Irina Rodnina.
Specjalistka od startów w parach sportowych, swój pierwszy zloty medal
olimpijski zdobyła w duecie z Aleksiejem Ulanowem w Sapporo. Drugi, w parze z Aleksandrem
Zajcewem w Innsbrucku, a teraz trzeci, z tym samym partnerem. 10-krotna
mistrzyni świata do dziś pozostaje wzorem niedościgłej łyżwiarskiej
perfekcji. Reprezentacja
Polski w Lake Placid była skromna. Mistrz świata z Lahti Józef Łuszczek
w biegu narciarskim na 30 km był piąty, na 15 km - szósty. Dorobek uzupełniła
piąta lokata łyżwiarki Erwiny Ryś-Ferens na 3000 m. Polska
znowu bez medalu. Za
miesiąc przeczytacie trzecią, ostatnią już część historii igrzysk nowożytnych.. ![]() Źródło: Polski Komitet Olimpijski | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
| << poprzednie | spis treści | następne >> | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||
|
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów.
Wszelkie prawa Zastrzeżone! Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl) | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||