#37
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
08

| Sukces w cieniu kontuzji

     W środę 9.listopada BOT Skra Bełchatów odniosła swoje trzecie zwycięstwo w siatkarskiej Lidze Mistrzów. Jej przeciwnikiem była tym razem Budućnost Podgorica. Zespół z Serbii i Czarnogóry nie wygrał jeszcze żadnego meczu w tegorocznej edycji europejskich rozgrywek, dlatego też mistrza Polski ustawiono w tej konfrontacji w roli faworyta. Dodatkowym atutem Skry była własna hala; na podopiecznych Ireneusza Mazura ciążyła więc duża presja.

Tak jak w poprzednich starciach gospodarze rozpoczęli grę podstawowa szóstką. Polacy byli skoncentrowani – dało się zauważyć, że nie zlekceważyli teoretycznie słabszej Budućnosti. Po dobrej zagrywce gości atomowym atakiem z pierwszej strefy popisał się wyrastający na lidera mistrzów Polski Mariusz Wlazły. Jako pierwszy w naszym zespole serwował Andrzej Stelmach. Odrzucił Serbów od siatki, czego skutkiem był autowy atak jednego z nich. Skra Bełchatów prowadziła 2:0 i wydawało się, że narzuciła Budućnosti swój styl gry. Po chwili jednak pierwszy punkt zdobyli goście. Skra odpowiedziała atakiem Roberta Szczerbaniuka z krótkiej. Po tym w pole zagrywki wszedł Michał Winiarski. Serbowie próbowali agresywnie zaatakować, jednak nasi przyjmujący przejrzeli ich zamiary. Dobry odbiór i wystawa na szóstą strefę sprawiły, że czwarty punkt dla drużyny mistrza Polski zdobył „Winiar”. Popełnił jednak błąd przy serwowaniu, po czym Krzysztof Stelmach został zablokowany. Wówczas na pole zagrywki udał się świetnie grający zarówno w ataku, jak i obronie, Seceragić. Zabójcza zagrywka zawodnika gości wyprowadziła podopiecznych Igora Kolakovicia na prowadzenie. Niedługo potem był już remis 5:5. Walka punkt za punkt toczyła się do pierwszej przerwy technicznej, na którą zawodnicy mistrza Polski schodzili, przegrywając jednym punktem. Po kolejnych fenomenalnych zagrywkach Seceragicia goście prowadzili już dwoma punktami. Kontrolowali grę i na drugą przerwę techniczną schodzili jako liderzy. Zawodnicy Skry popełniali dużo błędów, co nie pozwoliło im konstruować skutecznych ataków. Przeważnie kłopoty Polaków zaczynały się wraz z źle przyjętą zagrywką gości. Przy stanie 21:21 po dłuższej akcji gospodarze zdobyli punkt z piłki przechodzącej. Trener Budućnosti Podgorica zareagował natychmiast. Po przerwie dwa bardzo dobre ataki Winiarskiego doprowadziły do piłki setowej dla mistrza Polski. Wspaniała bełchatowska publiczność zaczęła jednomyślnie skandować: ”Ostatni, ostatni!”. Po dobrej zagrywce Radosława Wnuka Dukić przestraszył się bloku Skry i ku uciesze polskich kibiców zaatakował w taśmę. Tak więc pierwsza odsłona zakończyła się wygraną gospodarzy 25:22. Komentatorzy zgodnie podkreślali, iż widowisko zdecydowanie straciło na wartości przez liczne błędy z obu stron, w szczególności przy odbiorze.  

Początek drugiej partii wyglądał niemal tak samo jak pierwszej. Składy obu drużyn nie zmieniły się. Polacy wyszli na dwupunktowe prowadzenie, by po chwili przegrywać jednym oczkiem. Przy stanie 3:4 dla gości na pole zagrywki udał się Wlazły. Jego serw był jednak autowy. Ten sam błąd powtórzył jednak zawodnik z Serbii. Po złym odbiorze zagrywki przez zawodników Budoćnosti z przechodzącej piłki zaatakował Michał Winiarski. Walka toczyła się punkt za punkt, a ósme oczko zapewnił nam atakujący z prawego skrzydła Mariusz Wlazły. Po przerwie nasza przewaga powiększyła się do dwóch punktów, jednak Serbowie nie dawali za wygraną. Szybko objęli prowadzenie, ale Polacy nie spuścili z tonu. Po błędzie dotknięcia siatki przez zawodników gości schodziliśmy na drugą przerwę techniczną, prowadząc 16:14.


Potem akcję z kontry wykończył Wlazły, a Zlatić zaatakował z krótkiej piłki w aut. Zrobiło się 18:14 dla Skry. Trener Serbów poprosił o przerwę dla swojego zespołu. Dzięki niej Budućnost nieco odrobiła straty, ale do końca seta nie doprowadziła nawet do remisu. Mistrzowie Polski nie zmarnowali takiej szansy. W międzyczasie trener Kolaković poprosił o kolejny czas dla swojego zespołu. Nic to jednak nie dało, a Skra po ataku Roberta Szczerbaniuka z przechodzącej wygrała drugiego seta 25:21.

Trzecia odsłona rozpoczęła się dla Polaków bardzo dobrze. Serbowie mieli ogromne kłopoty z obiorem zagrywki Andrzeja Stelmacha, co doprowadziło do stanu 4:0 dla gospodarzy. Przerażony tym, co się dzieje na boisku, Kolaković natychmiast poprosił o czas. Serbowie posłuchali rad szkoleniowca i zdobyli 4 punkty. Zbyt pewni siebie mistrzowie Polski zyskali w tym czasie tylko jedno oczko. Widząc tę sytuację, trener Mazur był zmuszony poprosić o przerwę. Dzięki niej z rytmu został wybity Seceragić, który po dwóch bardzo dobrych zagrywkach tym razem wysłał piłkę na aut. Po wspaniałym ataku Roberta Szczerbaniuka i asie serwisowym Mariusza Wlazłego Polacy schodzili na pierwszą przerwę techniczną, prowadząc zdecydowanie 8:5. Potem sytuacja nie zmieniała się. Serbowie popełniali błędy, a Skra kontrolowała grę. Wydawało się, że ten mecz zostanie zakończony w trzech setach. Przy stanie 12:10 dla gospodarzy kontuzji doznał świetnie grający zawodnik mistrzów Polski – Robert Szczerbaniuk. Skręcił sobie staw skokowy. Wyglądało to makabrycznie. Nie mogąc się poruszać o własnych siłach, środkowy został zniesiony z boiska przez swoich kolegów. W jego miejsce wszedł debiutujący w siatkarskiej Lidze Mistrzów Jarek Sobczyński. Jednak brak czołowego zawodnika odbił się na grze Polaków – na drugą przerwę techniczną schodzili, przegrywając różnicą jednego oczka. Następnie do gry mistrzów naszego kraju wdarły się błędy, co pozwoliło Serbom doprowadzić do dwupunktowej przewagi i utrzymać ją. Pod koniec seta popis swoich umiejętności dał Mariusz Wlazły. Odrobił straty, bardzo dobrze atakując, a nawet doprowadził do piłki meczowej dla gospodarzy. Pomylił się jednak na zagrywce, a po zbiciu Rakicia, piłkę setową miała Budućnost. W tym momencie o czas poprosił Ireneusz Mazur. Po przerwie Wlazły ponownie fenomenalnie zaatakował, jednak seta wygrali do 26 Serbowie.

Początek czwartej odsłony przypominał nieco początki dwóch pierwszych setów. Skra wyszła na prowadzenie 7:6, gdy Andrzej Stelmach skutecznie zablokował zawodnika gości. Potem mistrz Polski kontrolował grę i systematycznie powiększał swoją przewagę.  Przy stanie 14:10 dla bełchatowian, na boisko wrócił do gry Robert Szczerbaniuk. Jego kontuzja okazała się niegroźna i zawodnik Skry mógł bez obaw pomóc swoim kolegom. Jego wejście spowodowało jeszcze większą mobilizację w polskim zespole. Po kilku minutach gospodarze prowadzili już sześcioma punktami, a kibice ponownie zaczęli wierzyć w zwycięstwo. Pewności siebie dodawała podopiecznym Ireneusza Mazura postawa gości – notorycznie psuli zagrywki, a w ataku nie umieli sobie poradzić z polskim blokiem. Gdy Skra wygrywała już 22:15, na boisku w miejsce Krzysztofa Stelmacha pojawił się Witalij Kiktiew. Wiadomo było, że losy meczu zostały przesądzone. Polacy grali jednak do końca, a ostatnie słowo należało do Mariusza Wlazłego. Jego skuteczny atak sprawił, że mistrzowie Polski wygrali tę partię do 19. Tak więc nasz zespół pozostał niepokonany. Oby tak dalej!



Autor: Zoha

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)