#37
<< poprzednie | spis treści | następne >> 
strona
11

| Puchar Wielkich Mistrzyń 2005

   We wrześniu na parkiecie po raz kolejny wspaniałe mecze rozegrała złota drużyna z Ankary (Mistrzostwa Europy 2003 przyp. red.). Mogliśmy być dumni z naszych dziewczyn. Po raz drugi ujrzeliśmy je na podium, na najwyższym jego stopniu, tym razem w Zagrzebiu. Na szyjach drużyny zawisły złote medale, a niejednemu z nas zakręciła się w oku łza. Tak to one, nasze złotka: Dorota Świeniewicz, Małgosia Glinka, Kasia Skowrońska, Ola Przybysz, Iza Bełcik, Mariola Zenik, Magda Śliwa, Agata Mróz, Milena Rosner, Asia Mirek, Natalia Bamber, Iza Żebrowska.

Kolejnym sprawdzianem, tym razem już z najsilniejszymi zespołami świata takimi jak chociażby Brazylia i Chiny, których to najbardziej obawiał się zarówno trener Andrzej Niemczyk jak i zawodniczki odbył się w Japonii: 8 listopada lecimy z reprezentacją do Japonii na Puchar Wielkich Mistrzyń. To prestiżowa impreza. Będzie to pierwsza poważna przymiarka do mistrzostw świata. Spotkamy się tam z zespołami, które na razie są dla nas nieosiągalne - Chinami, Brazylią. Postaramy się je ugryźć, żeby to zapamiętały.”  Zasadą turnieju jest to, że zwycięskiej drużyny (w tym wypadku ME przyp. red.) musi na nim wystąpić 10 z 12 zawodniczek. Do Japonii nie poleciała Ola Przybysz, której na wyjazd nie zezwolił jej włoski klub.

 

| Złotka na PWM 2005 |

 

 

 

 Swój pierwszy mecz w turnieju „Złotka” rozegrały z Japonią. Pierwszy set rozpoczął się wielkim chaosem na boisku, jednak to Polki lepiej poradziły sobie z powstałym zamieszaniem i po dobrej akcji Doroty Świeniewicz, i asie serwisowym Kasi Skowrońskiej na pierwszą przerwę techniczną w tym secie zeszły z dwupunktową przewagą. Po przerwie udało nam się odskoczyć nawet na cztery oczka, jednak po szybkiej reakcji japońskiego trenera do drugiej przerwy udało nam się utrzymać ją tylko w postaci dwóch punktów. Jednak po tym czasie Polki nie dały już przeciwniczkom za wygraną. M.in. po udanym ataku po skosie Mileny Rosner, asie serwisowym Agaty Mróz oraz dobrej akcji Doroty odskoczyliśmy Japonkom aż na 7 punktów i spokojnie wygraliśmy tego seta do 19. W pierwszej części drugiej partii walka była już bardziej wyrównana, a pierwsza przerwa techniczna była przy wyniku 8:7 dla „Złotek”. Przerwa jednak nie bardzo służyła naszym zawodniczkom, pozwoliły one przeciwniczkom uzyskać przewagę, której nie udało im się odrobić do końca seta i przeciwniczki wygrały zdecydowanie tego seta, pozwalając nam na zdobycie jedynie 18 punków. Trzeciego seta Polki rozpoczęły fatalnie, pozwoliły zawodniczkom Kraju Kwitnącej Wiśni zdobyć cztery punkty z rzędu. Przeciwniczek z gry nie wybiła nawet krótka przerwa spowodowana wejściem Asi Mirek, dalej narzucały swój styl gry, a „złotka” swój pierwszy punkt zdobyły dopiero po siódmym punkcie rywalek. Po przerwie jednak Polki ambitnie zaczęły odrabiać straty, a Japonki popełniać błędy. Jednak to nie wystarczyło i drugą przerwę oglądaliśmy z czteropunktową przewagą gospodarzy. Trzecia część seta była wyraźnie pod dyktando gospodarzy, Polki nie radziły sobie w obronie, przez co nie mogły wyprowadzić skutecznej kontry. Niestety tego seta przegraliśmy do 16 i czekał nas set czwarty, w którym jeśli chcieliśmy jeszcze pograć dziewczęta musiały pokazać Japonkom, kto rządzi na boisku. Czwarta odsłonę Polki zaczęły od dobrych zagrań środkiem, w których królowała Kasia Skowrońska zyskując przewagę, którą dzięki dobrej zagrywce Gosi Glinki i ataku Doroty Świeniewicz udało się utrzymać do przerwy. W dalszej części trwała zacięta walka, ze zmiennym szczęściem, Polkom udało się wyjść na prowadzenie, jednak rywalki je odrobiły i po błędnym ustawieniu w zespole znad Wisły na drugą przerwę zeszły z jednopunktowym prowadzeniem. Po zaciętej końcówce Polkom udało wygrać się tego seta 26:24. Tie break był już walką o wszystko. Nasze dziewczyny chyba również to zrozumiały, bo wyszły na boisko z wolą walki i pokazały, na co je stać. Wygrały tego seta mimo zaciekłej walki pod koniec partii po drugiej stronie siatki (cztery obronione meczbole). Po zaciętej walce „złotka” wygrały z Krajem Kwitnącej Wiśni 3:2

Najskuteczniejszą zawodniczką meczu Polska - Japonia (3:2) rozgrywanego w ramach Pucharu Wielkich Mistrzów była zawodniczka gospodyń, Kana Oyama, która zdobyła 23 punkty (20 atakiem, 2 blokiem i 1 serwisem). Niewiele mniej, bo 21 punktów, na swoim koncie zapisała Małgorzata Glinka. Z ataku zdobyła 15 punktów (na 36 ataków), 5 blokiem. "Oczko" skompletowała dzięki asowi serwisowemu. Bardzo dobrze grała także Dorota Świeniewicz, która zdobyła 15 punktów (13 atakiem i 2 blokiem). W polskim bloku dominowała, obok Glinki, Agata Mróz. Polska środkowa zatrzymała rywalki na siatce pięciokrotnie. W sumie zdobyła 12 punktów, zaliczając 6 skutecznych ataków i jeden as serwisowy.”

Po dramatycznym meczu z Japonią przyszedł czas na silniejszego przeciwnika mianowicie Brazylię. Przed wyjazdem na Puchar Wielkich Mistrzyń jednym z dwóch przeciwników, których się obawialiśmy były właśnie panie z Ameryki Południowej. Czy owe obawy były słuszne? Przekonajmy się. Pierwszy set „Złotka” rozpoczęły bardzo źle, rywalki szybko zyskały przewagę. Jednak w naszych dziewczynach widać było wolę walki, obserwowaliśmy remisy, a nawet prowadzenie po stronie mistrzyń Europy 19:17. Następnie jednak to Brazylijki doprowadziły do wyrównania 19:19 i mimo dobrej gry naszych zawodniczek, końcówki seta punkt za punkt, dwie ostatnie piłki należały do dziewczyn z Ameryki, które wygrały tego seta 26:24. Drugą partię podobnie jak i pierwszą Polki zaczęły fatalnie, nie mogły skończyć ataków, a rywalki bardzo szybko odskakiwały na coraz większą ilość punktów. Druga przerwę techniczną obserwowaliśmy przy sześciopunktowej przewadze Brazylijek (16:10) i mimo iż dziewczynom Niemczyka udało się odrobić trzy punkty z rzędu to po błędnej zagrywce Glinki, ataku Asi Mirek, rywali znowu odleciały aż na pięć oczek. Po przerwie na prośbę trenera „Złotek” udało im się odrobić straty i dogonić przeciwniczki na tylko dwupunktową różnicę (20:18). Jednak w zespole brakło stanowczości i tego seta również przegraliśmy, tym razem jednak sporo niżej, bo do 18. Trzeci set była to walka o dalsze pozostanie w grze w tym meczu, Polki chyba również to zrozumiały, gdyż tę partię rozpoczęły o wiele lepiej. Udało im się objąć prowadzenie 7:5, lecz rywalki nie uśpiły swojej czujności i to one zeszły na pierwszą przerwę techniczną z „oczkiem” wyżej. „Złotka” usilnie dążyły do czwartego seta, udawało im się zremisować (10:10, 15:15) jednak przy stanie 16:16 rywalkom udało się odskoczyć na dwa punkty i utrzymać bezpieczną przewagę do końca meczu pokonując nas 24:21 i wygrywając cały mecz 3:0.

Polska: Bełcik, Glinka (12 pkt), Skowrońska (10), Mróz, Świeniewicz, Mirek (8), Zenik (libero) oraz Bamber, Śliwa, Rosner, Pycia

Brazylia: Fabiana Claudino, Carolina Albuquerque, Caroline Gattaz, Gonzaga Welissa (20), Jaqueline Carvalho, Sheila Castro (17), Fabiano Oliveiro (libero) oraz Menezes Valeska, Marcelle Moraes, Renata Colombo.

- To był prezent dla Brazylijek, popełniliśmy w tym meczu bardzo dużo błędów. Musimy wyciągnąć wnioski z tej porażki – powiedział trener Andrzej Niemczyk.

- Brazylia to znakomity zespół, grający na bardzo wysokim poziomie. Rywalizując z nią ciągle uczymy się czegoś nowego – dodała Małgorzata Glinka.

- Zabrakło nam konsekwencji - mówi środkowa naszej reprezentacji siatkarek, Katarzyna Skowrońska. - Brazylijki nie zaprezentowały się najlepiej. Widać po nich było brak świeżości. Były do ogrania. Jestem wściekła!

- Do słabej dyspozycji w ataku dochodziła zła organizacja bloku - dodał Andrzej Warych. - Nasz zespół był chyba zmęczony długim wtorkowym spotkaniem z Japonią. Zdecydowanie brakowało Polkom siły ognia. W naszym zespole trzy-cztery zawodniczki muszą zagrać na bardzo wysokim poziomie, żeby dorównać tej klasie drużynom jak Brazylia. Na pewno z tej porażki wypływa jeden wniosek: wiemy, czego brakuje i co trzeba realizować w perspektywie przyszłorocznych mistrzostw świata - zakończył.


Po tych dwóch ciężkich meczach, zawodniczki miały dzień przerwy, aby następnie zmierzyć się z USA. W dwóch ostatnich latach udawało nam się pokonać ten zespół, choć nie były to łatwe mecze. W turnieju w Kraju Kwitnącej Wiśni Stany Zjednoczone do tej pory są niepokonane, bez straty seta udało im się pokonać Chiny i Koreę Południową. Czy polskie złotka przerwą ich dobrą passę? Do boju, dziewczyny! Pierwszy set Polki, jak to już wiele razy obserwowaliśmy w tym turnieju rozpoczęły źle. Nie trwało to jednak długo, bo zaczął funkcjonować polski blok i zagrywka, dzięki czemu pierwszą przerwę techniczną obserwowaliśmy z jednopunktową przewagą „złotek”. Następnie prowadziły 13:10, a na drugą przerwę techniczną zeszliśmy z dwupunktową przewagę. Po tym czasie na parkiecie Małgosię Glinkę zastąpiła Iza Żebrowska. Polki prowadziły jeszcze 17:14, aby po prostych błędach przegrać tego seta do 20. Drugą odsłonę tego meczu „Złotka” rozpoczęły lepiej, doprowadzając do przewagi 6:4. Po świetnej zagrywce Skowronka oraz Maggie oraz dobrej grze blokiem udało się objąć wysokie prowadzenie (13:8), którego mimo usilnym staraniom Amerykanek nie oddaliśmy do końca seta wygrywając go do 21. Tym samym USA przegrało swój pierwszy set wśród Wielkich Mistrzyń z najlepszymi Europejkami. W trzecim secie na początku przewagę uzyskały Amerykanki i na pierwszą przerwę zeszliśmy ze stratą trzech punktów. Polkom udało się wyrównać (8:8), lecz później to USA wiodło prym w rozgrywkach. „Złotka” jednak nie przysnęły na dobre, gdyż po dobrych atakach Glinki i zagrywce Skowronka na drugą przerwę techniczną zeszliśmy już ze stratą tylko jednego punktu. W końcówce seta, rywalki odrzucały nas od siatki zagrywką, z którą nie umieliśmy sobie poradzić i przegraliśmy tego seta do 20. W czwartej partii oba zespoły grały punkt za punkt do stanu 11:12. Później przewagę osiągnęły Amerykanki i nie oddały jej do końca pokonując Mistrzynie Europy do 19. Tym samym Polki przegrały cały mecz 1:3

Polska: Bełcik (5 pkt), Glinka (14), Skowrońska (16), Mróz (6), Świeniewicz (7), Mirek (6), Zenik (libero) oraz Bamber (7), Śliwa, Żebrowska, Rosner

USA: Berg, Haneef (21), Scott (17), Bachman, Crawford, Metcalf (18), Davis (libero) oraz Drury, Wilkins

- Nie jestem zadowolony z dzisiejszego meczu. Po mistrzostwach Europy mieliśmy bardzo mało czasu na przygotowania do tego turnieju - powiedział na konferencji prasowej trener reprezentacji Polski, Andrzej Niemczyk. - Nasze najlepsze zawodniczki, Małgorzata Glinka i Dorota Świeniewicz, zawiodły dziś najbardziej. Uzyskały tylko 36- i 33-procentową skuteczność w ataku. Nigdy nie widziałem tych zawodniczek grających tak słabo.

- Przed meczem analizowałam dokładnie taktykę Amerykanek - dodała najlepsza w polskim zespole Katarzyna Skowrońska. - W połowie spotkania nasze rywalki zaczęły grać inaczej niż zwykle i nie potrafiłam dostosować się do ich sposobu gry.

Czwarty już mecz w turnieju Złotka rozegrały z Koreą Południową. Przegrana w tym meczu wiązała się z tym, że Polki straciłyby szansę na podium. W latach wcześniejszych wygrywaliśmy z tym przeciwnikiem i to dość łatwo. Tym razem jednak Polki zagrały tylko dwa dobre sety, a do wygranej niezbędne są trzy. Gdyby udało im się w ostatniej partii zagrać, tak samo dobrze jak w drugiej i czwartej, mocną zagrywką i skutecznie w bloku, mogłyby walczyć o podium. Niestety brakło sił, a może i motywacji, aby wygrać.

Polska – Korea Południowa 2:3 (24:26, 25:17, 18:25, 25:15, 11:15)

Polska: Bełcik (11 pkt), Skowrońska (21), Mróz (11), Pycia, Glinka (15), Mirek (19), Zenik (libero) oraz Bamber (8), Świeniewicz, Śliwa

Korea Południowa: Yeon-Koung (25), Jung-Hee (1), Hyo-Hee (2), Dae-Young (7), Song-Yi (19), Se-Young (7), Ki-Lan (libero) oraz Youn-Joo (11), Sun-Mi (1), Sook-Ya

 - Moim zawodniczkom zabrakło dziś motywacji - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej trener Andrzej Niemczyk. - Wydawało się, że w czwartym secie złapaliśmy właściwy rytm, jednak w tie-breaku znów się pogubiliśmy. W naszym zespole przyjęcie było tak słabe, że w ataku nie mogliśmy nic zrobić. Jestem zawiedziony postawą Glinki i innych moich zawodniczek.

- Nie zagrałyśmy dziś dobrego meczu, choć pod względem fizycznym wszystko było w porządku. Zabrakło nam gry zespołowej i zapału - dodała Agata Mróz.

 

 

 

 

Jadąc do Japonii marzyliśmy o ugryzieniu najgroźniejszych jak dla nas rywali Brazylii i Chin. W meczu z Brazylią nie udało się „Złotkom” ugrać nawet seta. Patrząc na ich postawę w pozostałych meczach, czy można było liczyć na chociażby jednego wygranego seta z mistrzyniami olimpijskimi Chinkami? Czasami jednak siła walki pozwala spełniać, choć odrobinę naszych marzeń. W pierwszym secie niespodziewanie na parkiecie już od początku ujrzeliśmy Natalię Bamber. Zaczęła bardzo pewnie, podobnie jak jej koleżanki. Dobra gra w ataku jak i również blokiem oraz zagrywkę sprawiła, że na pierwszą przerwę techniczną zeszliśmy prowadząc 8:5. W dalszej części tego seta było już tylko lepiej, Polki rozegrały najlepszy set podczas całego turnieju, wygrywając go do 17. Drugą partię dużo lepiej zaczęły Azjatki, od prowadzenia 4:0. Polki popełniały wiele błędów, nie pomogła nawet zmiana Skowrońska -> Świeniewicz, druga przerwę techniczną obserwowaliśmy przy stanie 16:7 dla mistrzyń olimpijskich. Mimo chwilowego zrywu „złotek” nie oddały one prowadzenia już do końca seta, wygrywając go do 17. Trzecia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej, gry punkt za punkt, która trwała aż do drugiej przerwy technicznej, na którą Polki zeszły ze stratą dwóch oczek. Po kolejnych akcjach przewaga Chinek wzrosła do 4 punktów i nie oddały one jej do końca. Polki próbowały ryzykować, atakować jednak bez skutecznie. Trzeciego seta przegraliśmy do 19.  Początek czwartego seta rozpoczął się od gry punkt za punkt. Na pierwszą przerwę techniczną zeszliśmy ze stratą jednego oczka w stosunku do przeciwniczek. Szybko jednak, po bloku w wykonaniu Kasi Skowrońskiej, doprowadziliśmy do remisu. Po dwóch wygranych piłkach Azjatek na parkiecie obserwowaliśmy zmianę Bełcik -> Śliwa, w tym właśnie fragmencie gry Chinki osiągnęły 5 punktową przewagę. Po przerwie Polki nie odnalazły się już na boisku. Po autowym ataku Skowronka przegraliśmy seta do 20 i cały mecz 3:1.

Polska: Bełcik (3 pkt), Skowrońska (19), Mróz (5), Bamber (9), Glinka (13), Mirek (14), Zenik (libero) oraz Świeniewicz, Śliwa, Rosner

Chiny: Feng (8), Liu (14), Chu (13), Zhou (17), Li (15), P. Zhang (9), Na Zhang (libero) oraz Yang, Wang

W całym turnieju Polki zajęły czwarte miejsce. Nie jest to z pewnością szczyt naszych możliwości na arenie światowej. Skoro potrafimy ugryźć seta Chinkom to potrafimy to samo zrobić z Brazylijkami, potrafimy z nimi wygrać. Czego, więc zabrakło „Złotkom” w tym turnieju? O odpowiedź poprosiliśmy Dominikę Leśniewicz (złotą libero z 2003r. przyp. red.)
OJQ: - Dominika, czego według Ciebie zabrakło „Złotkom” na turnieju w Japonii?
Dominika: - Według mnie to trochę świeżości, bo chęci i umiejętności im nie brakuje!
OJQ: - Czy sądzisz, że dziewczyny mają szansę zająć miejsce na podium w Mistrzostwach Świata?
Dominika: - Tak, jeśli zagrają na swoim wysokim i równym poziomie, (gdy dobrze przygotują szczyt formy na te imprezę)
OJQ: Dziękuję
J

Raz gorzej, raz lepiej, zawsze nasze, zawsze dla nas złote J Dziewczynom życzymy Dalszych sukcesów.

 


Autor: OJQ

<< poprzednie | spis treści | następne >> 
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)