:: Stylizacja (zadanie poetyckie)
Ostatnio na ćwiczeniach z poetyki pokusiliśmy się z grupą o wytrawną próbę stylizacji.
Fragment "Murów Hebronu" A. Stasiuka spróbowaliśmy napisać językiem "Trans-Atlantyku" W. Gombrowicza i odwrotnie.
Owóż i co mi, ku uciesze i zadowoleniu wszystkich wyszło:
"Czekaj, frajerze, myślałem, czekaj, że będzie odwrotnie, parówo! Jeszcze brakowało tego, żebyśmy się mieli miejscami zamieniać. Trochę mnie ta jego gadanina zdenerwowała, ale spuściłem głowę i patrzyłem, jak carmen dopala mi się w palcach. Świrowałem deczko załamanego. Mizdrzył się jak sześćdziesięcioletnia lancpudra. Czekałem, kiedy wstanie i będzie chciał mnie uściskać. Frajer zabiedzony. Zaryzykowałem i bez pytania skasowałem papierosa z jego paczki. Nawet nie mrugnął. Podał mi ogień. Rozumiesz, małolat, zerwał się i przez biurko wyciągnął łapę z zapalniczką. No to jak będzie? Dasz się przekonać do złożenia dokładnych zeznań?"
A. Stasiuk "Mury Hebronu"
I teraz moja próba stylizacji a'la Gombrowicz:
Czekaj, Panie, Panie, Wstanie, myślałem. Czekaj, że będzie odwrotnie, o Panie. I nic. I brakowało jeszcze li tylko tego, żebyśmy się, ot mieli miejscami zamieniać. Odrobinę mnie natenczas ta jego gawęda rozjuszyła, ale pochyliłem głowę i patrzyłem jak z mojej fajki dym się ulatnia, przybierając postacie to koni. To chmur. Panie. O Panie. Udawałem lekko roztrzęsionego, tak dla niepoznaki tyż. Pan zaś ów wdzięczył się do mnie jak starościanka w podeszłym wieku. Czekam, zasiadłem i czekam, kiedy wstanie i będzie chciał mnie uściskać. Ten Pan szalony, Biedą Niebezpieczny.
Waćpan, zaryzykowałem i bez pytania nabiłem fajkę tytoniem z jego tytonierki. Nawet nie mrugnął. Podał mi ogień.
Czy li ty to pojmujesz? Pan zerwał się i wyciągnął rękę z zapałkami. Więc jak będzie? Dasz się Pan przekonać do złożenia dokładnych zeznań. Pan. O Panie. Panie nie.
I w drugą stronę:
"Aż tu patrzę, a tam jeden kole pieca tyż chodzić zaczął i Chodzi, i Chodzi, a już tak Chodzi, chodzi, że gdy ja Chodzę to tyż i on Chodzi. Dopiro ja od ściany do ściany, a on tam pobok od pieca do okna... i gdy ja Chodzę to tyż i on Chodzi... Mnie diabli biorą: a co on się przyczepił, czego chce, może przedrzeźnia?... Czemu za mną Chodzi? Alem Chodu mego przerwać nie mógł."
W. Gombrowicz "Trans-Atlantyk"
Magda a'la Stasiuk:)
A tu patrzę, małolat, a tam jeden frajer też zaczął łazić wkoło pieca i łazi, łazi tak, że gdy ja łażę, to cholera i on idiota jeden łazi. Skasowałem go wzrokiem i zacząłem od muru do muru, a on tam, małolat, od pieca do zasikanego okna.
I gdy ja łażę, to ten cwel jeden też łazi. Wkurwiłem się: a co on się tak przypierdolił, czego chce, chce być taki jak ja? Czemu za mną chodzi frajer?
Ale słuchaj, małolat, nie popuściłem i tego łażenia, na złość temu debilowi nie przerwałem.
Voila! :) Poetyka, cudna rzecz.
- Zorka
|