:: Wiosenna deprecha
Więc twierdzisz, mistrzu Konstanty,
że tristis est tea anima
na jesień. A jam uparty!
Choć wiosna, to mnie wciąż trzyma.
Nic dziś mnie, powiadam, nie cieszy
i nawet nie chce się gderać.
I nawet nie chce się grzeszyć,
a grzeszyć ja zawsze... Cholera!
Chodzę po mieście ponury,
w upiornym depresji rytmie:
czym bardziej celsjusz do góry,
tym brzydszym przekleństwem sypnę.
Czym lepszy wróżą barometr,
czym lepszą przyszłość mi przędą,
tym bardziej staje okoniem
i bardziej straszę swą gębą.
I siedzę na ławce. I wino.
Smutno mi jakoś, choć wiosna.
A z lewej jest piesek z dziewczyną,
a pani w TV jest radosna,
a ptaszki skowronią, słowiczą,
a żuczki w krzewinkach ten teges...
A ja taki jakiś bez życia.
A ja taki jakiś... No nie wiem.
Spojrzę na lewo - to westchnę,
spojrzę na prawo - to biadam.
Ot, taki jestem na wiosnę,
że tylko treny układać!
[III 2004]
- Michał "UnionJack" Krotoszyński
|