N U M E R :
2
styczeń 2006


kontakt

| poprzednie - spis treści - następne |      
Strona - 17 - Bathory...

Bathory - Blood On Ice"

Po wydaniu płyty pt. "Octagon", która niemal jednogłośnie została uznana przez fanów za najgorszą ze wszytkich Bathory, nad zespołem zaczęły zbierać się ciemne chmury. Zespół potrzebował wreszcie jakiejś dobrej płyty, ostatnia na wysokim poziomie wyszła w 1991, a był już 96. Quorthon wraz z resztą zespołu postanowił sięgnąć po... ścinki i nie dokończone nagrania z za czasów najlepszych płyt! Cóż z tego mogło wyjść?

Po wylądowaniu płyty w odtwarzaczu. usłyszymy najpierw klimatyczne "Intro", a zaraz po nim pierwszy prawdziwy utwór... Tytułowy "Blood On Ice" to prywatnie jedna z najlepszych piosenek jakie znam. Świetny wokal, muzyka wpadająca w ucho... taaak, to jest to! Zaraz potem kolejna piosenka "Man Of Iron" - cóż nie powaliła mnie, nie można w żadnej mierze powiedzieć, że jest zła - w porównaniu do całości tylko dobra.

Dalej - "One Eyed Old Man" to moim zdaniem najsłabszy utwór na płycie. Nie ma w nim nic złego, aczkolwiek też niczym specjalnym się nie wyróżnia. Nie psuje jednak płyty w żaden sposób, jest niezły, ale nie genialny, z całą pewnością gdzieś indziej mógłby być perełką, ale nie tutaj...

Tym bardziej, że teraz "The Sword" - wolny, ciężki, ale też pełen mocy. Bardzo dobre wokale oraz perkusja. Następny - "The Stallion" dość podobny do poprzedniego, aczkolwiek należy tu wyróżnić świetne riffy i pojawiającą się od czasu do czasu akustyczną gitarę w tle. Bardzo dobra piosenka. "The Woodwoman" - pełen geniusz Bathory, jedna z moich ulubionych piosenek. Ładny początek, potem ostre riffy i perkusja. I wokal - całkowicie genialny, przykuwający, świetny tekst.


Rytm piosenki tylko wszystko potwierdza - to dzieło. Rozochoczony poprzednim utworem, liczę na coś równie dobrego... i dostaję - może nawet lepszą piosenkę? "The Lake" - wolniejsza, różni się mocno od "The Woodwoman", całkiem niezła do pewnego momentu... Kiedy to pojawia się chór - ależ genialnie on brzmi!

To on dodaje blasku tej piosence! Chwalę także dobry wokal Quorthona i świetne gitary. Razem z "The Woodwoman" reprezentatywny utwór płyty, piękny. A teraz... "Gods Of Thunder, Of Wind, And Of Rain." Szybka piosenka, chociaż początek w żadnym stopniu na to nie wskazuje. W pewnym momencie daje 'kopa' słuchaczowi, taak, to jest to! I znów chórki - inaczej brzmią niż poprzednio, ale równie dobrze. Zwracam uwagę na świetne solówki na gitarach - wymiatają.

Ogólnie rzecz biorąc kolejna miażdżąca piosenka, dla mnie troszkę za "Blood On Ice", ale różnice minimalne. "The Ravens" - spokojna, odpoczynek po ostatnich zabójczych kawałkach. Nic specjalnego, ale ciągle bardzo dobry utwór. "The Revenge Of The Blood On Ice" - pierwsze wrażenie - hej, ja skądś to znam... Ale kiedy tylko zaczną się wokale, widać, że nie mam doczynienia z kalką "Blood On Ice". Boska harmonia głosu, przebijającego się ponad instrumenty słyszane w tle.

Słychać tu znajome kawałki z płyty, można by zarzucić, że muzykom nie chciało się tworzyć nowego kawałka. Ja powiem co innego - a po co mieli to robić, skoro wokale Quorthona tak zmieniają ten utwór? Zakończenie świetne, podobnie jak wszystkie piosenki na płycie - nie są tak naprawde żadne słabe, ot co, parę niczym się nie wybija ponad pewien wysoki poziom. Gdyby były na innej płycie, byłyby świetne a tutaj tylko przeciętne. Płyta to legenda, klasyk, zasługuje na najwyższą ocenę.

Autor: El Zabbul 

    | poprzednie - spis treści - następne |
Grafika i teksty tutaj zawarte nie mogą być kopiowane i używane w wszelkiej formie bez zgody ich autorów. Wszelkie prawa Zastrzeżone!
Copyright: Layout & GFX: Urimourn (urimourn@vp.pl)