|
Najgłupsze śmierci w historii
Wszyscy wielcy kiedyś umarli. Jedni ze starości, inni w bitwie, inni zostali zamordowani, a jeszcze inni... no właśnie. Niektórzy z nich byli, delikatnie mówiąc, nieszablonowi... Zacznijmy od tych, którzy nie byli władcami, ale sporo namieszali w historii. Artystyczna ekstrawagancja Francuski pisarz doby Ludwika XIV, Molier umarł na scenie, udając, że jego krwotok jest częścią sztuki. Inny francuski pisarz Balzak wzywał bohatera jednej ze swoich książek. Przyrodnik Karol Linneusz umierał na raty. Najpierw umarł jego intelekt. Atak apopleksji pozbawił go rozumu i pamięci. Cztery lata później przeglądał swoje dzieła, nie pamiętając, że jest ich autorem. Kiedy mu o tym przypomniano, odparł: „Cieszę się, bo są bardzo interesujące”. Jak na intelekty przystało, artyści potrafili swoje odejście spędzać w różny sposób. Kompozytor Johannes Brams popijał alkohol podczas swojej śmierci. Johann Wolfgang Goethe na łożu śmierci apelował o więcej światła. Swoisty skandal wywołała publikacja w jednym z amerykańskich dzienników z 1887 roku informacji o śmierci francuskiego pisarza Victora Hugo. Gdy zmarł osiem lat później gazeta to wykorzystała – nekrolog zaczynał się słowami „Jako pierwsi zawiadomiliśmy o zgonie autora Nędzników”. Denis Diderot – francuski encyklopedysta zwyciężył umysłową batalię z papieżem. Nie udało mu się jednak pokonać moreli, podczas jedzenia której wyzionął ducha. Julian Tuwim przeżył II Wojnę Światową i doszedł chyba w miarę szlachetny sposób – podczas stosunku z kobietą. Aleksander Fleming, odkrywca penicyliny zasłabł, wychodząc z kąpieli. Jego żona pomimo sprzeciwu zatelefonowała po lekarza. Nie ponaglała go jednak, bo uznała, że to nic groźnego. Fleming zmarł na zawał serca... Ludwik van Beethoven zmarł na marskość wątroby spowodowaną nadużywaniem alkoholu. Wódka i narkotyki wykończyły też włoskiego malarza Modiglianiego, a papież Aleksander VI Borgia zmarł wypiwszy przez pomyłkę zatrute wino, które wcześniej wysłał w prezencie pewnemu kardynałowi mając nadzieję, że ten wysączy je co do kropelki... Papieża dodajemy do naszej teleexpresowej galerii ludzi pozytywnie zakręconych. Śmierci politycznie niepoprawne Najbardziej narażonym na nietypową śmierć był zawód polityka. Dość często wystawiano im zgryźliwe epitafia. Na przykład królowa austriacka Małgorzata. Miała dwóch mężów, ale nie urodziła żadnego dziecka. Tajemnicę wyjaśnił jej nagrobek, na którym sama kazała napisać:
Z kolei inny władca miał nagrobek:
Mowa jest o władcy Nawarry Antoinie de Bourbon, który miał opinię osoby, której kule się nie imają. Król zmarł trafiony kulą podczas oddawania moczu podczas oblężenia Rouen. Jego syn o mało nie podzielił jego losu – podczas polowania za potrzebą zajechał do gospodarstwa i zaczął załatwiać się do koryta dla świń. Jako że mało kto znał wizerunek władcy, gospodyni wybiegła na niego z sierpem. Król zdążył się uchylić... Kilka lat później został królem Francji... Pycha dość często ujawniała się w ostatnich słowach władców. Neron wbijając sobie sztylet w szyję ubolewał, że musi zabić wielkiego artystę. Gustaw V król Szwecji zaczął swój testament od słów: Jeśli umrę... Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle... Kobiety były dość często przyczyną śmierci. Również zazdrośni mężowie mieli w nich swój udział. Pewien władca Algieru, każdą noc spędzał w haremie z paroma świeżymi niewolnicami. Tam dopadla go smierć w 70-tej wiośnie życia. Niewolnice z haremu "zakochały" go na śmierć. (takiemu to dobrze). Papież Jan XII został złapany przez męża swojej kochanki. Nie dożył rana. Tak jak dzisiaj AIDS, tak niegdyś postrachem wszystkich nadużywających uciech cielesnych był syfilis. „Na ową bezecną chorobę, cierpiąc jak potępieniec” zszedł z tego świata między innymi król Aleksander Jagielończyk, Jan III Sobieski, Zygnunt II August, wielki hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, a także pisarz francuski Guy de Maupassant. Ten ostatni na wieść, że jest chory pisał: „Mam syfa, ale takiego z prawdziwego zdarzenia, nie jakiś tam tryper, nie świętoszkowate kłopociki, nie mieszczańską kłykcinę kończystą, nie nie! To prawdziwy wielki syf. Jestem z niego dumny i mam w pogardzie wszystkich burżujów. Alleluja! Mam syfa! A skoro go mam, nie boję się już, że go złapię!”. Król Francji Franciszek I za kochankę miał żonę adwokata . Gdy dowiedział się o tym mąż, przeszedł się po domach publicznych i złapał syfilis. Zaraził nim żonę, a żona króla. Adwokat wraz z żoną wyzdrowieli, bo natychmiast poddali się kuracji, natomiast monarcha zlekceważył pierwsze objawy i zmarł po ośmiu latach cierpień. Namiętność do pięknej tancerki wpędziła też do grobu marszałka Lauristona, który zgasł w łóżku swojej kochanki w 60 wiośnie życia. W nekrologu zamieszczonym nazajutrz w gazetach napisano, że marszałek zmarł „w umiłowaniu religii”. Następnego dnia artystka otrzymała przydomek „Religia”. Przykry wypadek spotkał księcia Kondeusza u baronowej de Feuchere, byłej londyńskiej prostytutki. Podeszły wiek księcia nie pozwalał mu dowieść swego uczucia do pięknej kurtyzany. Baronowa biegła w kunszcie miłosnym wiedziała, co należy zrobić, aby usztywnić tę część księcia, która była im potrzebna do amorów. Zakładała kochankowi pętlę na szyję i podwieszała go na okiennej zasuwie, co na pewien czas przywracało mu wigor. Którejś nocy zbyt późno zdjęła wielmoża z zasuwy i biedak się udusił... Król Francji Ludwik III chciał pewnego razu zażyć rozkoszy z wieśniaczką. Goniąc dziewczynę nie zauważył niskich drzwi.. co się stało wiadomo. Wódz Hunów - Atylla został prawdopodobnie na polecenie wywiadu bizantyjskiego "zgwałcony" przez kochankę tak że dostał ataku serca i zmarł podczas szczytowania. Kupą, mości panowie! Odchody również niosły ze sobą śmierć, bynajmniej nie przez zarazki i epidemie. Znany nam Henryk III Walezy podczas załatwiania potrzeby został ugodzony nożem w bebechy. Lekarze zastosowali jedyne znane lekarstwo – lewatywę. Król w efekcie zaliczył się do naszego pocztu. Caryca Katarzyna II zmarła na wskutek wylewu, gdy zbyt mocno parła na zwieracze. Król Karol VIII wstał rano i wyszedł z komnaty kończąc swój żywot ... pod drzwiami w nocy ktoś mu po prostu zrobił kupę, on się na niej poślizgnął i uderzył o drzwi potem posadzkę i legł martwy. Astronom Tyho Brahe miał kiedyś zaszczyt siedzieć przy stole cesarza Rudolfa. Przesadny respekt dla dobrych manier nie pozwolił mu opuścić sali, gdy odczuwał potrzebę udania się w ustronne miejsce. Zmarł na mocznicę. Teraz Polska Naród polski może również poszczycić się galerią nietypowych zgonów. Wspomniałem wyżej o Aleksandrze Jagiellończyku, Zygmuncie Auguście, Henryku Walezym, Janie III Sobieskim oraz Janie Karolu Chodkiewiczu. Inne nietypowe śmierci w narodzie to np. Stanisław Leszczyński, który w sędziwym wieku stracił życie od poparzeń – iskry z kominka zapaliły jego szaty. Król Michał Korybut Wisniowiecki zmarł zadławiwszy się śliwką. Stanisław Poniatowski ponoć na spacerze utopił się w stawie. Podania mówią, że Zygmunt III Waza o mało nie stracił życia w wybuchu, jaki spowodował podczas alchemicznego eksperymentu. Pożar strawił część Wawelu. Władysław IV Waza był tak gruby, że nie mógł wsiąść na konia. Skróciło to znacznie jego życie. Barbara Radziwiłłówna jest chyba najstarszym odnotowanym zgonem na ziemiach polskich spowodowanym przez nowotwór (naukowcy badali jakiś czas temu szczątki). Można więc stwierdzić, że polscy władcy nie mieli spokojnego zejścia. Admirał Dickmann, dowódca polskiej floty pod Oliwą walczył w czerwonych szatach. Rzucający się w oczy cel został śmiertelnie raniony strzałem z muszkietu. Śmierć zmieniająca bieg historii Cesarz niemiecki Fryderyk Barbarossa utopił się w rzece kąpiąc się w zbroi. Dowodzona przez niego krucjata zakończyła się. Jan Luxemburski pod koniec życia zaniemógł, oślepł i oszalał. Lubował się on w ślubowaniach, przyrzeczeniach, zakładach itp. Pewnego dnia ślubował Bogu, że zdobędzie bardzo mocno broniony zamek. Czyn ten szaleńczy nie mógł się powieść, zamku nawet nie można było oblegać skutecznie. Kiedy wszystkie szturmy się załamały Jan Luxemburski kazał przywiązać się pomiędzy 2-óch najdzielniejszych rycerzy i ruszył szturmem na bramy zamku. Bramie się nic nie stało jednak król i jego świta rozkwasili się na niej. Ale honor został uratowany... Car rosyjski Iwan IV Groźny znany był na początku jako mądry władca, reformator. Pewniego dnia zmarła jego żona. Car twierdził, że ją otruto. Nikt z jego otoczenia nie uważał tej teorii za prawdziwą. Iwan popadł w paranoję i wszędzie wietrząc spiski zbudował pierwszy w historii nowożytnej aparat represji, opriczninę. Zginęły tysiące osób. Nie byłoby to może warte wzmianki w tym artykule, gdyby nie to, że rosyjscy naukowcy w latach 90-tych XX wieku zbadali szczątki żony Iwana Groźnego. Badania resztek kości i włosów wykazały bezsprzecznie, że zatruto ją rtęcią... To chyba na tyle. Jeśli ktoś z czytelników postanowi umrzeć w nieoczekiwany i nieszablonowy sposób – niech da znać.
Żródła:
Jak umierali sławni - artykuł z magazynu Ozon na Do stworzenia artykułu skorzystano z wielu stron www i serwisów biograficzno-historycznych, których nie jestem w stanie wymienić. Niektóre opisane przypadki można znaleźć jako krążące po sieci dowcipy, którymi przeważnie nie są. Temelin |