Czy przed Indianami było życie?
tzn. w Ameryce

Jeśli nie przeczytaliście jeszcze tekstu "Skąd Indianie w Ameryce?" to powinniście nadrobić to karygodne zaniedbanie. Prawdopodobnie będę się do niego odnosił a jako że jestem już wykręconym przez artretyzm podłym staruchem nie będę tu pisał żadnych objaśnień. Zostaliście ostrzeżeni, czytający dalej, nie przeczytawszy wcześniej, porzućcie wszelką nadzieję.

Wiemy już, że zgodnie z teorią "późnego przejścia" protoplaści Indian pojawili się w Ameryce ok 25 tys. lat temu. Nikt by tego nie negował, skrobaczka do mamucich skór to potężny materiał dowodowy. Ale znaleziono lepszy. Nawet parę. Walter Neves w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych przeprowadził badanie jaskini w Serra da Capivara w płn.zach. Brazylii. Znalazł czaszkę młodej (gdy umierała, obecnie Matuzalem to przy niej bezzębny osesek by był) kobiety.

Badania wykazały że żyła ona w czasach kiedy Beringia jeszcze nie wyłoniła się z oceanu a epokę lodowcową traktowano jako sezonową plotkę. Ponadto, nieszczególnie przypominała budową typowego przedstawiciela ludów, które przebyły w miarę suchą stopą miejsce nazywane dziś Cieśniną Beringa (później tę sztuczkę powtórzą Żydzi z Morzem Czerwonym). Wyglądała raczej na kogoś kto spadł z tej samej gałęzi co afrykańscy i australijscy aborygeni.

Wiele wskazuje na to że Indianie nie zastali Ameryki nietkniętej stopą człowieka. Co zatem stało się z tymi, którzy zaklepali sobie miejscówki jako pierwsi? Nic miłego zapewne. W roku 1996 nad brzegami rzeki Columbia odkryto ciało Człowieka z Kennewick, który jak wymieniona powyżej niewiasta nie przypominał wcale Indianina. I nie chodzi tu o pióropusz czy jego brak.

Jego czaszka budową podobno przypominała przedstawiciela ludu Ainu. Ich pierwotnym "środowiskiem naturalnym" była Japonia. Indianie przybyć mieli z Syberii... Kierunek w jakim zdążały badania nie spodobał się chyba miejscowym plemionom, bo rychło okrzyknęły umrzyka swoim przodkiem i zażądały wydania ciała, by móc je godnie pochować. No i dostali go.

Zastanawiający jest jednak kamienny grot strzały, tkwiący między żebrami hołubionego praszczura.

Ale jak prardzenni amerykanie się dostali do tej Ameryki? Nie wiadomo. Istnieje teoria, która głosi że mogli być rozbitkami pochądzącymi z rozmaitych wysepek rozsianych na Oceanie Spokojnym. Mogli również pochodzić z Afryki. Niby że ciężko by było przepłynąć cały Atlantyk? Pewnie że ciężko. Nie znaczy to jednak że było to niemożliwe. Udało się to (raczej mimowolnie) afrykańskim rybakom w 1996 roku. Ich łódź parę tygodni dryfowała po oceanie a podczas niechcianej podróży dwóch zmarło. Ale trzech przeżyło.

Czy jednak w ten sposób mogłaby powstać jakakolwiek populacja? Może i mogła. Silvia Gonzalez znalazła w Meksyku 269 śladów stóp sprzed 40 tys. lat. Były to tropy grupy ludzi najprawdopodobniej uciekających przed wybuchem wulkanu. W tej grupie oprócz mężczyzna były również kobiety i dzieci. Czyli jacyś ludzie mieszkali w Ameryce przed Indianami.

Wszystkie te badania są oczywiście oprotestowane przez Indian, którzy obawiają się łatki najeźdźców. Trochę w tym histerii, ale na pewno znaleźliby się ludzie, którzy chcieliby "wybielić" mordowanie Indian przez białych, na zasadzie "wy też nie byliście lepsi". Ba. Nawet gorsi, bo przecież biali nie wybili wszystkich Indian (cóż za wspaniałomyślność). Na szczęście, ja jako Polak nie muszę się czuć z tego powodu winny, obca mi też jest mściwa satysfakcja. Ot, ciekawostka.

Dziadek Mróz
am_historia@o2.pl