|
Ciekawostki
Podczas gdy większości bóstw niespełnianie życzeń wyznawców uchodzi na sucho, to na Syberii nie ma lekko. Obrywa się, i to strasznie, ich "cielesnej" postaci. Chantowie rozbijali nieporadnych bogów na kawałeczki, Nieńcy bili, przeklinali i przewracali, Ketowie palili na stosie. W Chakasji opluwano je i smagano batogiem. Wierzono bowiem, że zniszczenie posągu powoduje ulotnienie się zeń bóstwa (lub ducha przodka). Potem można załatwić nowego, który umie zadbać o interesy swoich wyznawców.
Za czasów Bolesława Chrobrego karę oślepienia wykonywano na dwa sposoby: poprzez wykapanie oczu i wyrwanie ich. Oczy wykapywano smołą i ukarany zazwyczaj ten proces przeżywał. Natomiast oślepienie poprzez wyrwanie oczu było w istocie karą śmierci, osobnik, któremu wyrwano oczy konał w męczarniach przez wiele dni, nawet do tygodnia. Teoretycznie była to jednak "tylko" kara oślepienia.
Marszałek Blucher, którego przybycie pod Waterloo przypieczętowało klęskę Napoleona, był przekonany że jest w ciąży i urodzi słonia. Popadał przed to w chronicznie powtarzającą się depresję. Nic dziwnego że cesarz Francuzów nie traktował go poważnie, ku swej zgubie, niestety.
Słowo "tank" nie oznacza tylko czołgu. Dosłownie tłumaczy się je jako zbiornik lub cysternę. Skąd sie to wzięło? Takową nazwę dla czołgów przyjęto by ukryć przed niemieckim wywiadem właściwe przeznaczenie tych wozów bojowych. "Tank" bardzo do pierwszych czołgów pasowało, bo wyglądem zewntętrznym rzeczywiście przypominały owe zbiorniki. Oficjalnie produkowano cysterny dla carskiej Rosji. Przez długi czas czołg w każdym kraju miał tylko swoją anglojęzyczną nazwę, ale z upływem lat powstały rodzime określenia tej machiny. Chociaż nie wszyscy się takiej własnej nazwy dochrapali - Rosjanie ciagle mówią "tank".
II WŚ obfitowała w reinkarnacje sławnych ludzi. Heinrich Himmler uważał się za Henryka Ptasznika (niemiecki cesarz, pogromca Słowian). Gen. Patton święcie wierzył że jest reinkarnacją Aleksandra Wielkiego. Natomiast de Gaulle dałby się na kawałki posiekać że w poprzednim życiu był... Joanną d`Arc.
Nazistowscy technicy zmajstrowali coś co mogłoby zostać wzięte za gadżet wręczany przez Q Jamesowi Bondowi. Zrobili bombę ukrytą w tabliczce czekolady. Ładunek ukryty pod jej cienką warstwą miał wybuchnąć w siedem sekund po rozpakowaniu. Podobno mieli w planach jeszcze bomby w butach, kawałkach węgla, kostkach mydła, pastylkach, pędzlach do golenia i zdechłych szczurach(!). Chociaż z tymi szczurami to trochę dęte jest. Gdzie indziej przeczytałem że taki bomby przygotowywali Brytyjczycy.
|