|
Stephen King - Colorado Kid
Koklet
Po niezbyt ciepło przyjętej przeze mnie książce "Teatr zła" doszedłem do
wniosku, że kryminały to zupełnie nie moje gusta. Gdy jednak dowiedziałem się,
że najnowsza książka Stephena Kinga jest właśnie kryminałem... Po prostu nie
mogłem sobie jej odmówić. Jako, że jest ona stosunkowo tania, w dodatku
sprzedawana w ciekawych pakietach z innymi pozycjami Króla postanowiłem jak
najszybciej ją zakupić. I wiecie co? Nie żałuję żadnego wydanego grosza.
Na początek napiszę trochę o pakietach w jakich sprzedawana jest książka. Przyda
się to osobom zainteresowanym kupnem. Wraz z "Colorado Kidem" zakupić możemy
takie pozycje, jak "Carrie", "Łowca snów", "Worek kości", "Szkieletowa załoga",
"Miasteczko Salem", "Christine" oraz bodajże "Mroczna połowa". Ceny nie są
zbytnio wygórowane - ja za pakiet z "Carrie" zapłaciłem 27.90, inne książki
wahają się w granicy od 20 do 35 złociszy.
Fabuła przedstawia się następująco: młoda dziennikarka imieniem Stephanie
przybywa na wyspę Moose-Lookit celem zdobycia doświadczenia niezbędnego młodemu
pisarzowi. Do jej nauczycieli należą dwaj staruszkowie, redaktorzy miejscowej
gazety. Podczas jednej z rozmów Stephanie pyta ich o największe tajemnice i
zagadki na jakie natknęli się podczas swojej pracy. Postanawiają opowiedzieć jej
historię niejakiego Colorado Kida. Opowieść ta jest bardzo długa,
więc rozmowa się przeciąga.
Z opowieści redaktorów dowiadujemy się, że człowiek imieniem Colorado Kid
odnaleziony został na jednej z plaż na Moose-Lookit. Na wpół leżące ciało oparte
o kosz odnalazła dwójka młodych ludzi. Policja rozwiązała sprawę dość szybko,
czy jednak aby na pewno śledztwo było wystarczająco dokładne? Dwójka, wtedy
jeszcze młodych dziennikarzy rozpoczęła śledztwo na własną rękę. Dziś, po
dwudziestu pięciu latach opowiadają co według nich zdarzyło się
naprawdę.
Zacznę od jednej z najważniejszych spraw. Książka niesamowicie wciąga! Jestem
kilka dni po przeczytaniu i nadal nie wiem, czy to ja pochłonąłem tę książkę,
czy wręcz przeciwnie - ona mnie. Co prawda wszystkie książki Stephena Kinga
wciągają, jednak dla mnie jest to uczucie
wyjątkowe, gdyż jest to jego pierwsza książka, którą przeczytałem za jednym
razem. Gdy już zacząłem, zapomniałem o całym świecie. Z uporem przerzucałem
kartki, których niestety nie jest zbyt wiele, bo jedynie 120. Po bodajże
godzinie czy półtorej lekturę miałem już za
sobą...
|
|
|
|
| Colorado Kid |
|
| Kryminał |
|
| |
|
|
 |
|
|
To właśnie jest największym plusem tej pozycji. Magia, która nie pozwala się
od niej oderwać. Ciągle zadajemy sobie pytania co dalej, więc brniemy przez
książkę do samego końca. A jeśli już jestem przy końcówce: wykonana została
lekko kontrowersyjne. Otóż w przeciwieństwie do większości kryminałów nie mamy
całkowitego rozwiązania łamigłówki. Autor niby coś nam sugeruje, jednak nic tak
naprawdę nie jest pewne. Z jednej strony może to okazać się dobrym rozwiązaniem,
gdyż czytelnicy będą mieli różne teorie. Doprowadzi to zapewne do dyskusji i
przedłuży żywotność książki. Z drugiej strony jednak czytelnik może poczuć lekki
niedosyt, gdyż sytuacja się nie wyjaśnia.
Za wadę można również uznać to, że książka nie należy do zbyt długich. Te 120
stron mija bardzo szybko i jak już pisałem lektura pozostawia niedosyt. Ja sądzę
jednak, że gdyby King bardziej się rozpisywał pozycja stałaby się nudna i
straciłaby całą swoją magię. W tym wypadku fakt, że książka jest krótka nie
powinien przeszkadzać.
Eksperymenty Kinga wypadają nad wyraz dobrze. Autor świetnie sprawdza się
zarówno w horrorach, jak i powieściach fantasy, czy książkach obyczajowych.
Kryminał w jego wykonaniu również trzyma wysoki poziom, tak więc polecam
wszystkim się z nim zapoznać. Nawet osobom niekoniecznie lubującym się w
twórczości Kinga. Proste: chcesz dobrej, wciągającej książki?
Bierz w ciemno.
|
|