|
Jonathan Carroll - Głos naszego cienia
Tuxedo
"Szkliste spojrzenie zatrzymuje cię
I idziesz wstrząśnięty dalej: czyżby to mnie dostrzeżono?
Czy tym razem zauważyli mnie takiego, jakim jestem,
Czy też odwlecze się to znowu?"
- John Ashbery
Zastanawialiście się kiedyś jak błędy popełnione w młodości wpływają na nasze
dorosłe życie? Co by było, gdybyśmy za młodu postąpili inaczej, lepiej. Nie
chodzi o wpadnięcie lub nie buzią do piaskownicy ale o coś o wiele
poważniejszego. Chyba każdy z nas przeżył dawno temu coś traumatycznego. Coś, co
sam sprowokował i co prawdopodobnie znalazło szerokie odbicie w jego późniejszej
egzystencji.
W "Głosie naszego cienia" Carroll dywaguje właśnie na temat "grzechów młodości".
Mamy tutaj dwudziestoparoletniego, zdolnego pisarza, którego ma na sumieniu
zaledwie jeden, ale za to cholernie poważny występek. Występek, bo jak inaczej
nazwać zwyczajny, dziecinny egoizm, nawet jeśli doprowadza on do śmierci?
Pewnie mówię za dużo, ale raz mogę sobie na to pozwolić. Autor jak zwykle niemal
całą książkę buduje znakomite historie, wciągające bezwarunkowo i sprawiające,
że chcemy więcej - o wiele więcej. Jednak w pewnym momencie Carroll potrafi z
pełną premedytacją wykorzystać przeciwko nam nasze zżycie z bohaterami i
oczekiwanie na dalsze ich losy, czy też jakikolwiek koniec historii i jednym
ruchem zburzyć misternie budowany zamek z piasku pokazując jednocześnie, że pod
spodem kryje się jeszcze wspanialsza budowla. Nie inaczej było i tym razem -
wszystko, cała część życia bohatera, jaka dana nam było zobaczyć, okazuje się
niczym więcej jak tylko ułudą, wręcz intrygą uknutą w odwecie za ten jeden,
jedyny błąd.
Mówią, iż czasami jeden moment potrafi zaważyć na całym dalszym życiu. Mówią - i
mają świętą rację. Gdyby mały Joe Lennox nie zepchnął swojego starszego brata na
"trzeci tor", pewnie nigdy nie dane byłoby mu poznać, jak okrutne mogą być
istoty "zza tamtej strony". Człowiek, a więc istota niezależna, okazuje się być
jedynie igraszką tych, którzy już przekroczyli magiczną granicę poznania. Tych,
którzy wiedzą i widzą o wiele więcej, niż my. Strach ma różne oblicza, dla
każdego znaczy coś innego. Zawsze jednak mamy w kimś oparcie. Tylko co wtedy,
gdy owe oparcie okazuje się niczym innym, jak tylko kolejną sztuczką sił
nadprzyrodzonych? Czy nie mając nic jesteśmy skazani już tylko na dołączenie do
naszych oprawców?
|
|
|
|
| Voice of Our Shadow |
|
| literatura współczesna |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Zdaje się, że trochę mnie poniosło. Ale nic dziwnego - po raz drugi dosłownie
pochłonąłem tę książkę i polecam ją każdemu, kto choć na chwilę chce zasmakować
odrobiny ciepła, namiętności, trudnych, życiowych wyborów oraz magii, bo w końcu
ona jest najważniejsza i ma głos decydujący w carrollowym świecie. Z pełną
odpowiedzialnością polecam absolutnie wszystkim - o ile oczywiście chcą przeżyć
niecodzienną przygodę pełną czegoś, co mogę określić chyba tylko jednym słowem:
geniuszu.
|
|