Styczeń 2006      


|:  RECENZJA  :|

Jonathan Carroll - Głos naszego cienia
Tuxedo

"Szkliste spojrzenie zatrzymuje cię
I idziesz wstrząśnięty dalej: czyżby to mnie dostrzeżono?
Czy tym razem zauważyli mnie takiego, jakim jestem,
Czy też odwlecze się to znowu?"
- John Ashbery

Zastanawialiście się kiedyś jak błędy popełnione w młodości wpływają na nasze dorosłe życie? Co by było, gdybyśmy za młodu postąpili inaczej, lepiej. Nie chodzi o wpadnięcie lub nie buzią do piaskownicy ale o coś o wiele poważniejszego. Chyba każdy z nas przeżył dawno temu coś traumatycznego. Coś, co sam sprowokował i co prawdopodobnie znalazło szerokie odbicie w jego późniejszej egzystencji.

W "Głosie naszego cienia" Carroll dywaguje właśnie na temat "grzechów młodości". Mamy tutaj dwudziestoparoletniego, zdolnego pisarza, którego ma na sumieniu zaledwie jeden, ale za to cholernie poważny występek. Występek, bo jak inaczej nazwać zwyczajny, dziecinny egoizm, nawet jeśli doprowadza on do śmierci?

Pewnie mówię za dużo, ale raz mogę sobie na to pozwolić. Autor jak zwykle niemal całą książkę buduje znakomite historie, wciągające bezwarunkowo i sprawiające, że chcemy więcej - o wiele więcej. Jednak w pewnym momencie Carroll potrafi z pełną premedytacją wykorzystać przeciwko nam nasze zżycie z bohaterami i oczekiwanie na dalsze ich losy, czy też jakikolwiek koniec historii i jednym ruchem zburzyć misternie budowany zamek z piasku pokazując jednocześnie, że pod spodem kryje się jeszcze wspanialsza budowla. Nie inaczej było i tym razem - wszystko, cała część życia bohatera, jaka dana nam było zobaczyć, okazuje się niczym więcej jak tylko ułudą, wręcz intrygą uknutą w odwecie za ten jeden, jedyny błąd.

Mówią, iż czasami jeden moment potrafi zaważyć na całym dalszym życiu. Mówią - i mają świętą rację. Gdyby mały Joe Lennox nie zepchnął swojego starszego brata na "trzeci tor", pewnie nigdy nie dane byłoby mu poznać, jak okrutne mogą być istoty "zza tamtej strony". Człowiek, a więc istota niezależna, okazuje się być jedynie igraszką tych, którzy już przekroczyli magiczną granicę poznania. Tych, którzy wiedzą i widzą o wiele więcej, niż my. Strach ma różne oblicza, dla każdego znaczy coś innego. Zawsze jednak mamy w kimś oparcie. Tylko co wtedy, gdy owe oparcie okazuje się niczym innym, jak tylko kolejną sztuczką sił nadprzyrodzonych? Czy nie mając nic jesteśmy skazani już tylko na dołączenie do naszych oprawców?

  Voice of Our Shadow
  literatura współczesna
  brak

 

Zdaje się, że trochę mnie poniosło. Ale nic dziwnego - po raz drugi dosłownie pochłonąłem tę książkę i polecam ją każdemu, kto choć na chwilę chce zasmakować odrobiny ciepła, namiętności, trudnych, życiowych wyborów oraz magii, bo w końcu ona jest najważniejsza i ma głos decydujący w carrollowym świecie. Z pełną odpowiedzialnością polecam absolutnie wszystkim - o ile oczywiście chcą przeżyć niecodzienną przygodę pełną czegoś, co mogę określić chyba tylko jednym słowem: geniuszu.

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!