|
Paulo Coelho - Zahir
Tuxedo
Zahir. Odległy, trudno dostępny, wręcz
nieosiągalny. A jednak go szukasz. Nie wiadomo nawet, gdzie dokładnie się
znajduje. Gdy tylko się dowie, że jesteś blisko, może po prostu odejść. A jednak
trwasz w swojej wędrówce. Masz nikłe szanse, ale szanse. Możesz nie robić nic i
żyć dalej w sposób, w jaki żyłeś do tej pory. Przyjaciółka i kochanka w jednym,
konto z kilkoma milionami dolarów i rzesza fanów na całym świecie.
A jednak.
"Zahir" to książka, jakiej się po Paulo Coelho nie spodziewałem. "Alchemik",
"Demon i panna Prym", a nawet "11 minut" były zupełnie różne od tego, co tym
razem zaserwował nam pisarz. Przyzwyczajony do króciusieńkich, acz bogatych w
treść rozdzialików, byłem zaskoczony gdy ujrzałem ich zaledwie kilka, za to o
wiele dłuższych. Zawsze czytanie mogłem przerwać właściwie w dowolnym momencie -
po prostu za stronę czy dwie rozpoczynał się kolejny fragment książki a ja w
oczekiwaniu nań robiłem sobie herbatę.
Tytułowy Zahir to żona sławnego poety, która ucieka z... miłości do niego. Od
tego momentu ów poeta powoli zatraca się w domysłach, co też mogło spowodować
jej odejście. Decyduje się na poszukiwania, choć najpierw musi przekonać do
siebie człowieka, z którym po raz ostatni widziano Ester. I tak naprawdę lwia
część książki to spotkania autora z tajemniczym Michaiłem, poznawanie siebie
nawzajem i dojście do kilku naprawdę ważnych wniosków. Oczywiście nic więcej nie
zdradzę - książka jest o miłości, także tej zmierzającej ku codziennej rutynie,
miłości trudnej, ale przez to znacznie ciekawszej - i tyle musi wystarczyć.
Miałem naprawdę niewiele czasu, by zapoznać się z tym tytułem. Jeszcze nigdy nie
czytałem tak intensywnie książki jedynie dla własnej przyjemności. Nie wiem, czy
przez to nagromadzenie doznań poczułem "Zahira" lepiej, czy odwrotnie - ominąłem
kilka ważnych przekazów. Pewne jest jedno - po odłożeniu książki na półkę
nabrałem niespotykanej wręcz chęci posiadania. Posiadania własnego Zahira, celu,
do którego wędrówka stałaby się moim głównym, a w którymś momencie jedynym
celem.
|
|
|
|
| Zahir |
|
| literatura współczesna
zagraniczna |
|
| brak |
|
|
 |
|
|
Być może mamy do czynienia z jedną z najbardziej osobistych książek Coelho.
Osadzenie w roli głównego bohatera samego siebie (nie mówiłem wczesniej?
sorry... ;-)) i pisanie o związkach damsko-męskich, ich trudach, przeciwnościach
losu - zabieg literacki czy może coś więcej? Pewnie jest jedno: przez tę książkę
zyskujemy niespotykany wręcz kontakt z autorem i przeżywamy razem z nim
najważniejsze wydarzenia z życia. Próżno doszukiwać się w niej jakichś gotowych
recept, umieszczonych dokładnie na tej i na tej stronie. Po prostu kolejny raz
przyjemność z czytania daje nam każda z kartek, od pierwszej do ostatniej. A,
jak stwierdził autor, "gdyby miał do przekazania jakieś przesłanie, napisałby
dwa zdania, a nie całą książkę." Można się z tym oczywiście kłócić, bo książki
Coelho pełne są zdań, które spokojnie można powiesić na ścianie jako główne
motto, ale w tym wypadku zalecam po prostu wygodnie usiąść w fotelu, postawić
obok szklankę zimnego soku i otworzyć "Zahira". Oczywiście rezerwując uprzednio
dużo wolnego czasu.
|
|