Styczeń 2006      


|:  RECENZJA  :|

J.R.R Tolkien - Hobbit
Adam "Iselor" Wojciechowski

Zanim dostałem w swoje łapska "Hobbita" byłem już dawno po lekturze zarówno "Władcy Pierścieni" jak i "Silmarilion". Tak więc wiedziałem czego się mniej więcej spodziewać.
Książka ta nie jest wybitna. Jej fabuła, mówiąca o grupie kilkunastu krasnoludów, hobbita i czarodzieja,. którzy chcą zdobyć skarb potężnego smoka jest tak samo skomplikowana jak konstrukcja kija. "Hobbita" mógłby napisać byle kto z małym talentem pisarskim. No a że tego dokonał Tolkien, a potem rozwinął dalej fabułę, tworząc z opowieści o pierścieniu dzieło monumentalne jakim jest "Władca Pierścieni" to już zupełnie inna bajka...
Bajka. "Hobbitowi" niewiele brakuje do tego jakże sympatycznego gatunku literackiego dla dzieci. Pierwsze kilkanaście stron książki są tak miłe, zabawne i hmmm... przesłodzone że aż strach pomyśleć o tym, że w środku i na końcu, powieść ta zamieni się w pełen okrucieństwa, mroku i tragizmu obraz jakże częstej w literaturze fantasy walki dobra ze złem! Przyznam szczerze i bez bicia, że styl Tolkiena mi NIE ODPOWIADA. Każda postać jest albo zła do szpiku kości albo dobra niczym anioł. W "Hobbicie" mogę to przecierpieć, bo w początkowych zamysłach autora była to przecież książka dla dzieci. Jednak również i to nie wyszło autorowi! Bo ta książka faktycznie, jest dla dzieci... przez pierwsze kilkanaście stron. Jednak kiedy drużyna opuści osadę elfów już tak miło nie jest i nie dawałbym tej książki dzieciom poniżej 10 roku życia. Dorośli i młodzież mogą być natomiast nieco zniesmaczeni cukierkowatością książki na jej początku. A jeśli początek książki człowieka nie przekona, to trudno żeby czytał "z przymusu". Dlatego też "Hobbit" mimo że przez wielu ludzi czytających fantasy jest wybierany jako książka od której powinni zacząć początkujący fani gatunku, wg mnie nie powinien być czytany właśnie przez początkujących, bo może ich odrzucić zbytnia "bajkowość" bijąca przez początek książki.
Jeśli czytałeś drogi Czytelniku "Władcę Pierścieni" lub inne książki fantasy, niekoniecznie Tolkiena, sięgnij po "Hobbita", jako iż jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, a w dodatku obowiązkowa dla każdego fana gatunku. Jeśli jednak dopiero chcesz zacząć przygodę z literaturą fantasy, to albo przygotuj się na nieco bajkowy klimat powieści i jakoś to przełknij, albo zacznij od "Władcy...", a dopiero potem weź się za "Hobbita".

 

  The Hobbit
  fantasy
  brak

 

[Od siebie dodam, że ta druga opcja nie okaże się dobrym wyborem. Po przeczytaniu "Władcy Pierścieni" trudno o dobre wrażenia z "Hobbita". Trzytomowy cykl to niebo, a ziemia w porównaniu z tą wręcz bajkową i mocno cukierkową, przesłodzoną pozycją. Szczególnie trudno przewlec się przez te pierwsze strony. Potem czuje się już typowy klimat trylogii, ale to ciągle jedynie zadatek, szczypta rewelacyjnego smaku. Tak więc jeśli zaczniesz od "Hobbita" z pewnością książka ta w większym stopniu odpowie twoim zapotrzebowaniom i nie pozostawi typowo negatywnego niedosytu. Unikniesz również bezcelowych porównań. - Dusqmad]

© Copyright by AM Książki ® Layout & Grafics by Shlizer. All Rights reserved!