|
Richard Bachman - Ostatni bastion Barta
Dawesa
Bezimienny Grzegorz
Tym co odróżnia ludzi od zwierząt jest ponoć fakt,
że my - ludzie - potrafimy mówić. Nie rozmawiać, ale mówić, od rozmowy do mowy
bowiem długa droga, a w dzisiejszych czasach wydłużyła się ona jeszcze bardziej.
Żyjemy w chorym społeczeństwie, które potrafi mówić, ale nie potrafi słuchać
tak, by usłyszeć. Dziś populistyczne hasełka uważamy, za wielkie prawdy, nie
myślimy nad tym co głosi Kościół, tylko bezkrytycznie słuchamy tego co ma do
powiedzenia - inaczej nie wypada, w końcu to Kościół! Zbyt często jednak
zatykamy uszy, gdy ktoś żyjący obok - tak, ten szarak! - chce powiedzieć coś
ważnego... Według mnie właśnie o tym jest 'Ostatni bastion Barta Dawesa'.
Zawsze byłem przeciwnikiem dopisywania do książek czy wierszy chorych ideologii
wykraczających poza główny zamiar autora, otrzymujemy bowiem wtedy zupełnie z
księżyca ściągnięte 'prawdy' na temat bodaj większości wierszy Jana
Kochanowskiego, a już na pewno jestem przeciwnikiem wpajania tych 'głupot'
społeczeństwu, które mówi później: 'Autor chciał powiedzieć, że...'. Nie możemy
twierdzić, że autor chciał powiedzieć to czego nas uczą, bo po prostu nie wiemy
co chciał powiedzieć. Każdy człowiek winien sam interpretować dane dzieło...
'Ostatni bastion...' opowiada, według mnie więc, historię człowieka, który z
wolna odkrywa, że otaczająca go rzeczywistość to fałsz, obłuda i skrajna głupota
ludzi. Umiera mu dziecko, zostawia go żona, a na dodatek urzędnicy postanowili
poprowadzić autostradę przez jego ukochane pralnię chemiczną oraz dom - jedyne
relikty dawnej, dobrej przeszłości. Bart Dawes dochodzi do wniosku, że nie warto
już starać się rozmawiać, bo nikt go po prostu nie słucha, postanawia więc
zacząć mówić... Kupuje broń i mówi wiedząc jednocześnie, że nie warto już nawet
mówić, jego działania więc z góry skazane są na porażkę i on to wie, co
potwierdza cytat: '...mając szczerą nadzieję, że nie powiedział temu
dziennikarzowi, Albertowi, nic takiego, co by się dało przerobić na jakąś
mądrość...'. Bezsens działania Barta Dawesa jest więc największym sensem tej
opowieści, udawadniającej, że dziś ludzie potrafią mówić, ale nie potrafią
słuchać równych sobie...
Literacki twór Richarda Bachmana (jest to pseudonim skądinąd dobrze znanego
Stephena Kinga) to niezwykle sentymentalna i smutna książka opowiadająca o
człowieku, który podejmuje walkę niemożliwą do wygrania. To również książka o
zatracającej się na rzecz pieniędzy indywidualności i uczciwości ludzkiej oraz
walce o to, co w życiu ważne - o wspomnienia. Strona po stronie poznajemy świat
Barta Dawesa. Jego samotność, rutynę życia, brak małych chwil rozświetlających
mrok bytu...
|
|
|
|
| Roadworks |
|
| dramat obyczajowy |
|
| wysoka |
|
|
 |
|
|
Książka ta jest zupełnie odmienna od pozostałych dzieł Stephena Kinga i być
może dlatego - całkiem niesłusznie zresztą - fani uważają ją, za jedną z
najsłabszych w dorobku autora. Zamiast bowiem fikcji otrzymujemy dojrzałą
historię obyczajową, na swój sposób poruszająca oraz wpływającą na umysł i
światopogląd potencjalnego czytelnika. 'Ostatni bastion...' na pewno mówi o
czymś ważnym i każdy dostrzeże to, co chce w niej dostrzec, bo chyba na tym dziś
polega słuchanie...
|
|