|
|
Zapowiedzi mają to do siebie, że nigdy na sto procent nie wiadomo, czy dany tytuł okaże się hiciorem, czy może super-mega padaczką, która mimo wszelkich trudów nie zdobędzie szacunku nawet w kraju trzeciego świata (z całym szacunkiem dla was, czarni bracia!). Lecz czasem pojawia się iskierka nadziei, że tym razem „z tej mąki będzie chlebek”, chrupiący, cieplutki bochenek, który rozejdzie się „jak świeże bułeczki”, hehehe, malutki paradoks. Takową iskrą może być fakt, że za dany tytuł zabierają się ludzie mający na koncie serię „Burnout”, która podbiła cały świat swoją dynamiką, prędkością i masową rozwałką, to dzięki takim grom stajemy się lepsi. Criterion Games-, bo o nich mowa- zna się na rzeczy. Od dłuższego czasu serwują graczom z całego świata tytuły, których średnia nie spada poniżej 8.9. Czy i tym razem dostaniemy tytuł godny uwagi, zasługujący na „dziewiąteczkę”? Znając Criterion, TAK!
|
Criterion poszło za ciosem, skoro ludowi spodobał się dynamiczny i arkadowy Burnout, to, czemu nie można zrobić tego samego z FPS, w tym wypadku „Black” zdaje egzamin na piątkę! Chłopaki obiecują, że ta gra zrewolucjonizuje strzelanki na konsole, powiedziałbym, że panowie za bardzo hiperbolizują tę kwestię, ale cóż, po raz kolejny pozostaje mi czekać i sprawdzić finalną wersję. Elementem mającym dawać największy ogień z czterech liter jest interakcja z otoczeniem. Każdy element inaczej przyjmie a siebie grad kul, inaczej wyleci w powietrze z „drobną” pomocą C4, inaczej zareaguje na zjawiska z zewnątrz. Oglądając trailer trudno odnieść wrażenie, że autorzy mogą być w błędzie, to działa! Wszystko ulega destrukcji! Szklany budynek potraktowany z UZI pięknie rozleci się w drobny mak tak samo, jak kolumnada, w którą uderzy pięcio kilogramowy pocisk z rocket launchera, jest grubo! Pamiętacie słynna scenę z „Matrixa”, kiedy Neo rozwalał kolejnych gliniarzy w holu, chcąc uratować Morfeusza? Podobna scena ma miejsce, w trailerze „Black”. Ganiając z dwoma Uzikami jesteśmy świadkami zmiany kolumn, ścian oraz okien w gruz, podobnie uczynił Chrystus z wodą…. System rozwałki tyczy się również samych oponentów. Prując z kałacha w terrorystę uświadczymy go w pięknym tańcu- telepańcu , po którym nastąpi zgon. Oczywiście żadne ciało zabitego przeciwnika nie znika w trakcie grania, boże, jak to oblicza PS2, ba, nawet X-box! Jeżeli jesteśmy już przy sprawach technicznych, warto wspomnieć o grafice, która powoduje, że zaczynam wierzyć w te kilkanaście wolnych procent potencjału tkwiącego maszynie Sony. Tekstury są naprawdę ostre i szczegółowe, jedna plansza przypomina miasto z Half-Life 2, nawet troszkę ładniejsze, bardziej szczegółowe. No i fakt, że można to wszystko zniszczyć podnosi walory graficzne. Niestety, co dało się zauważyć to dość liniowe plansze, prowadzące gracza jak po sznurku, z punktu A do punktu B.
Iggy
|