Varia

 

Od dawna piszę do Biuletynu Filmowego. A dopiero teraz postanowiłem napisać coś innego niż recenzja, jakiś tekst do varii o tematyce ogólno filmowej. Jak wyjdzie, zobaczymy. 
Cała historia zaczęła się dawno temu, gdy moi rodzice zakupili przyrządy zwane kinem domowym. Jakiś czas potem zostałem zapisany do wypożyczalni.

Tytułowy „Zielony Słoń” to wypożyczalnia, dysponująca jak na miasto wielkości Nidzicy dość sporym zasobem filmów. A co najlepsze, co miesiąc pojawia się jakieś 5-15 nowych filmów (VHS i DVD). Ale trzeba zaznaczyć, że popyt jest. I to olbrzymi, zwłaszcza w weekend. Do tego stopnia, że niektóre filmy trzeba zamawiać odpowiednio wcześniej. Sam tego doświadczyłem, jak chciałem obejrzeć „Pojutrze” (i co z tego, że widziałem w kinie? W domu było lepiej, tzn. lepszy dźwięk i w ogóle, tylko obraz był mniejszy :P). To dobrze świadczy o ludziach. Co prawda do kina nie chodzą, przez co kino może zbankrutować (w co wątpię, bo chyba zostało wykupione przez kogoś z Olsztyna), ale filmy oglądają. I to wypożyczają po dwa-trzy, albo nawet i więcej. I nie ma się co dziwić, jak jeden film kosztuje 3 zł, jakiś dobry i znany 4 zł (najlepszy przykład to trylogia „Ojciec Chrzestny”, każda część 4 zł), a nowość 6 zł. Ceny nowości utrzymują się jakiś tydzień, potem spadają do 3-4 zł. 

„Zielony Słoń” to chyba jedyna tego typu wypożyczalnia w moim mieście. Tzn. jest jeszcze gdzieś druga, ale byłem tam tylko raz, i to z kumplem. Od tego czasu wypożyczam tylko ze „Słonia”, co wystarczy za rekomendację. No, bo gdzie można dostać filmy za 3 zł, albo gdzie można KUPIĆ filmy na VHS (sporo, jakieś 50 lub więcej jest na widoku, ale ceny nie znam)? BTW a skąd taka nazwa? Podejrzewam, że pochodzi od dużego pluszowego zielonego słonia, stojącego nieopodal kasy. Trzeba przyznać, że dodaje uroku.

W wypożyczalni można jeszcze sprawdzić, jakie filmy dotarły do Nidzicy w danym miesiącu. Jest taka lista, dostępna dla ogółu, koło kasy. Czasami ją sprawdzam, ale raczej to się nie opłaca, w końcu to strata czasu, a strata czasu w wypożyczalni = brak filmu, który chciałeś zabrać do domu (jakiś człek sprzątnie Ci go sprzed nosa). Najbardziej „gorące” filmy, czyli te, na które jest największy popyt, mają plakaty. 

Jeśli chodzi o umiejscowienie, to „Słoń” jest w kamienicy nieopodal ratusza w centrum. A dokładniej: Plac Wolności 12. A, byłbym zapomniał – to jest po drodze do mojego liceum! Dosłownie, aż mnie korci, by tam wpaść, ale nie mam zbytnio czasu... otwarta jest od 11.00 a czynna do 15.00, zatem jedyną okazję mogę mieć w czasie przerw (bo po lekcjach to nie zdążę, nie ma zmiłuj. Profesorowie nie wypuszczą nas tak chętnie...). 

Ogółem – jestem zadowolony, że wypożyczalnia jest w Nidzicy. Dzięki niej nie jestem zdany tylko na chodzenie do kina (chociaż niedawno była niespodzianka – przedstawienie „Pod sklepem jubilera” z udziałem moich znajomych z okazji Dnia Edukacji Narodowej, czyli dnia nauczyciela), oglądanie filmów w telewizji bądź oglądanie piratów w kiepskiej jakości na 15-calowym monitorku.

[Drodzy Państwo jeżeli nie wiecie co to jest produkt placebo w filmach, to właśnie doświadczyliście takiego w formie tekstu. Redakcja, a przynajmniej redaktor naczelny nie potwierdza informacji, jakoby tekst był sponsorowany. Nie dostałem żadnego prezentu za taką reklamę firmy… . Za to przez długi czas zastanawiałem się, czy aby nie wysłać maila do „Zielonego Słonia” z wymuszeniem łapówki ;) LOL – Dishman]

»Autor: Raven