|
Jeszcze nie tak dawno ludzie narzekali na to, że nie produkuje się już żadnych porządnych i przede wszystkim strasznych horrorów. Ludzie jednak czekali i stało się. Nastąpił wysyp filmów w więkiszości poniżej oczekiwań ("Teksańska masakra piłą mechaniczną", "Świt żywych trupów"), ale pośród nich pojawiły się prawdziwe perełki typu "Cube" (szkoda tylko, że można je policzyć na palcach może dwóch rąk).
"How much blood would you shed to stay alive?"*
Na pewno o filmie "Piła" słyszeliście, bo było o nim dość głośno. Muszę powiedzieć, że większość moich znajomych była zachwycona wyżej wymienionym filmem. Jednak czy nie przesadzali wychwalając "Piłę", czy twórcy filmu nie spartolili tak dobrze zapowiadającego się pomysłu i czy moja recka dostanie się do "Biuletynu Filmowego" :)? Na te pytania postaram się odpowiedzieć poniżej.
[Ja już na jedno odpowiedziałem ;) - Dishman]
"I want to play a game"**
Cały czas nawijam o cudownym pomyśle, ale niektórzy z was mogą przecież nie wiedzieć o co na dobrą sprawę w filmie chodzi. Adam (Leigh Whannell) i Dr Lawrence Gordon (Cary Elwes) budzą się w dość pokaźnej, starej i brudnej łazience. Oboje są w pomieszceniu całkowicie opuszczonym i oboje są przykuci grubymi łańcuchami do rur tak, że nie mogą się ruszyć dalej niż łańcuch na to pozwala. Jakby tego było mało nasi bohaterowie są zmuszeni do zagrania w chorą grę jakiegoś psychola. Z czasem znajdują dwie piły, które są zbyt słabe, aby przepiłować łańcuch. Jednak narzędzia te są na tyle ostre, że mogą przepiłować skórę,a nawet kości...
|

|
"I'm sick of people who don't appreciate their blessings"
Ów psychopata wybiera sobie jakąś osobę i zależnie od tego w jaki sposób nie doceniała tego co ma, takie dostawała zadanie. Za przykład niech posłuży pewna narkomanka. Miała ona za zadanie w określonym czasie, przy pomocy noża "wyjąć" klucz, który znajdował się w żołądku jej kompana (ów kompan żył, ale nie mógł się ruszyć i nic nie czuł). Gdyby nasza kochana narkomanka nie zdążyła "wyjąć" klucza to sidła myśliwskie, przymocowane do jej szczęki trwale rozdarłyby jej usta. Musiała zabić, żeby przeżyć.
"Live or die. Make your choice."
Jak widzicie historia, którą wymyślił reżyser James Wan razem z Leigh Whannell'em (to ten co gra Adama) zapowiada się co najmniej ciekawie. Słyszałem też opinie stawiające "Piłę" w naprawdę złym świetle ze względu na podobieństwo do "Cube'a". Mogę się zgodzić tylko z tym, że akcja dzieje się przez dużą część filmu w jednym pomieszczeniu - łazience. I na tym podobieństwa się kończą, bowiem film, który recenzuję ma swój własny klimat i prawie wszystko w nim jest zrealizowane zupełnie inaczej niż w "Cube". Ponadto jest kilka błędów w skrypcie (choć nie przeszkadzają zbytnio w przyjemnym oglądaniu filmu). Niektórzy mogą rzeczywiście poczuc się rozczarowani dalszym przebiegiem akcji, ale to zależy na co się nastawiasz. Ja podszedłem do "Piły" jako w miarę dobrego filmu i tylko troszkę się rozczarowałem.
"Most people are so ungrateful to be alive.
But not you.
Not anymore."
Po pierwsze reżyser. To właśnie James Wan nadał ostateczny szlif "Pile" i to głównie dzięki jego wizji film wygląda tak, a nie inaczej. Do Wana pretensji nie mogę mieć, bo film ogląda się nadzwyczaj przyjemnie, pomimo tematyki. Mam jednak kilkia zastrzeżeń do reżysera. Chodzi przede wszystkim o zbytnią ciemność (jest tak ciemno, że nic nie widać). Ja rozumiem, że w zamierzeniu twórcy miało to podkreślić mroczność, ale bez przesady. Mimo wszystko James Wan całkiem sprawnie wyreżyserował film i co najważniejsze ma swój własny styl. Mogę go co najwyżej porównać do Quentina Tarantino (co jest zaletą). Owo porównanie (na pewno nie tylko trochę na wyrost) nasunęło mi się podczas oglądania momentów, gdy nasi bohaterowie starają się sobie przypomnieć co robili zanim porwał ich psychol. I tak w czasie rzeczywistym filmu powracamy wstecz i wszystko zaczyna się powoli wyjaśniać, a to co wydawało się nie mieć sensu, powoli go nabiera...
|

|
Jeżeli chodzi o aktorów to byłem naprawdę mile zaskoczony. Większości z nich po prostu nie znam, ale to wcale nie znaczy, że mimo swoich debiutów na dużym ekranie nie wiedzą co ze sobą zrobić. Duże wrażenie zrobił na mnie Leigh Whannell (filmowy Adam), który mimo początkowej dezorientacji powoli zaczyna rozumieć o co chodzi w tej chorej grze. Wraz z przyrostem informacji narasta strach, a maleje nadzieja na wyjście z tego cało. Genialnie zagrane! Łazienko - celę Adam dzieli z doktorem Lawrencem Gordonem (Cary Elwes). Aktor ten jako jedyny ze wszystkich mnie nie przekonał . Na szczęście jego filmowa rodzina jest wiarygodna. Kolejny aktor, o wiele bardziej znany niż reszta - Danny Glover. Wcielił się on w rolę detektywa Davida Tappa, który po nieudanej próbie złapania psychola zostaje owładnięty obsesją na jego punkcie. I choć przy pierwszym podejściu omal nie zginął ,to tylko potęguje w nim chęć złapania "Jigsawa" (czyli układanka, tak nazywają psychola gazety i policjanci). Dobra gra aktorów i sprawna reżyseria potęgują uczucie strachu, by w paru momentach dać tego świadectwo w postaci nagłego przyśpieszenia bicia serca wśród widzów.
Jednak ten efekt jest zasługą, nie tylko aktorów i reżysera, ale i autorów zdjęć i muzyki. Davida A. Armstronga (zdjęcia) mogę zareklamować pewną sceną. Otóż Adam przebywając w swoim domu, a konkretniej ciemni, zostaje zaskoczony nagłym brakiem prądu. Nie mając pod ręką sprawnej latarki bierze aparat fotograficzny, wyposażony w lampę błyskową. Powoli wychodzi z ciemni i robi zdjęcia, żeby zobaczyć czy czegoś lub kogoś nie ma w jego domu... Robi wrażenie, prawda? Prawdziwy respekt budzi jednak sposób realizacji tej sceny przez pana Armstronga. Muzyka, autorstwa Charliego Clousera, podkreśla klimat i potęguje naszą niepewność. I jescze ten genialny motyw muzyczny, gdy wszystko się wyłaśnia kto i jak. Miód dla uszu;)
"Game over"
Jak już pisałem na wstępie o "Pile" się dużo mówiło i wiele ludzi, często polegając na cudzej recenzji wybrało się na tenże film do kina. Ja sam nie mogę jednoznacznie powiedzieć czy warto. Z jednej strony "Piła" jest sprawnie nakręcona, ma wiele zalet, ale i niemało wad. Nawet zagorzałym fanom horrorów może się nie spodobać, jeżeli będą oczekiwać arcydzieła. Film jest niewątpliwie dobry, ale polecam go tym, którzy chcą zobaczyć coś nowego, coś czego jeszcze nie było...
* tekst promujący "Piłę"
** oryginalne cytaty z filmu (autorstwa naszego kochanego psychola;)
»Ocena:
7+/10
Zalety
+
pomysł
+ zakończenie
+ muzyka
+ może doprowadzić do palpitacji serca ;)
+ kukiełka (kto już oglądał, ten wie o co chodzi:)
+ Danny Glover i Leigh Whannell
Wady
- błędy w scenariuszu
- uczucie niedosytu po lekko zmarnowanym dobrym pomyśle
- miejscami obraz jest tak ciemny, że nic nie widać
»Autor:
|