|
Sam Raimi na pewno większości z was jest znany jako reżyser "Spider-man'a" i kontynuacji tegoż filmu. Mam nadzieję, że choć część z was wie, iż Sam wyreżyserował trylogię o "Martwym złu" (śmiesznie brzmi prawda? jednak śmieszniejsza jest druga wersja polskiego tytułu, <UWAGA> "Zły nieboszczyk" - brzmi nieźle:)) filmu będącym klasykiem w pewnych środowiskach...
Sam w pewien sposób jestem fanem "Evil dead", jednak ja ten film potraktowałem z pewnym dystansem, wiadomo że pod koniec lat osiemdziesiątych był to po prostu horror zawierający w swojej krwi tylko parę kropelek humoru. W zamierzeniu twórcy, film ten powoli zmierza w kierunku pastiszu, by w części trzeciej stać się nim w pełni.
Jeżeli chodzi o fabułę to trzy punkty:
1.Domek na odludziu - w jakimś, bliżej nam nieznanym lesie.
2.Necronomicon ex Mortis - w wolnym tłumaczeniu "Księga zmarłych".
3.Ash - nasz bohater.
Jak łatwo się domyśleć Ash przyjeżdża z dziewczyną do wspomnianego już domku, żeby było romantycznie. I romantycznie to będzie i to aż za bardzo :) Tuż po przybyciu główny bohater znajduje w jednym z pokoi "Księgę zmarłych" i oczywiście mimo ostrzeżeń Profesora Knowby'ego (John Peaks) wysłuchuje zaklęć przyzywających mroczne demony. Teraz Ash jest zdany tylko na siebie, a na odludziu prędko pomocy nie znajdzie...
Większość z Was pewnie już wie o co chodzi, kolejny marny "slasher" i do tego jakiś taki stary (starszy ode mnie). Gwoli ścisłości muszę się zgodzić z tym, że Sam Raimi pisząc scenariusz do tegoż filmu nie wykazał się zbytnią oryginalnością. Faktem również jest, że efekty specjalne na dzień dzisiejszy śmieszą zamiast straszyć (jednak na tamte czasy to było coś, tym bardziej, że budżet filmu wynosił plus minus 4 miliony, a film był dozwolony od 17lat).
|

|
Jest jednak jest coś co pozwoliło mi oglądać film z niekłamaną przyjemnością. Przede wszystkim tandem Raimi - Campbell. Reżyser już w latach osiemdziesiątych pokazał, że lubi się bawić konwencją i mało co możemy traktować poważnie. Widać w filmie radość jaką mu pewnie sprawiało kręcenie i właśnie to "Evil dead" wyróżnia spośród rzeszy pozostałych horrorów klasy B. Jeżeli chodzi o Bruce'a Campbella to jest on moim zdaniem jedynym głównym bohaterem tego filmu i rzecz jasna występował w każdej części "złej" i "martwej" trylogii. Gra mniej więcej równo, powiedzmy solidna przeciętność :), bo przecież Bruce nie zamierzał zdobyć Oscara za najlepszą męską rolę pierwszoplanową tylko grał twardziela. Czasami miał "pokozaczyć" i przywalić potworowi, innym razem nie panować nad sytuacją i emocjami. Jednak ja go zapamiętam z jego tekstów, zresztą do dziś, gdy wyłączam kompa słyszę Ashowe "swallow this" i huk strzału z dubeltówki. Mimo przeciętnej gry Bruce'a, nie wyobrażam sobie aktora, który by bardziej pasował do roli Asha.
Pomimo śmiesznych efektów specjalnych zainteresowały mnie ujęcia, w których widzimy jaką drogę pokonują potwory, aby dopaść Asha. Zdjęcia te wykonano tak, że czujemy się jak jakieś monstrum.
O muzyce mogę powiedzieć tyle, że jest, a nawet że jest dobra, mroczna i summa summarum stanowi naprawdę solidne tło dla filmu. Powiem nawet, iż jej brak stwierdziłbym od razu, tak więc przy jej braku klimat straciłby naprawdę dużą część swej mroczności.
Nie zdążyłem natomiast wspomnieć o gagach, jakie w film wplótł Sam Raimi. Za przykład tego, że autorzy filmu mają i to duże poczucie humoru, może mi posłużyć scena walki Asha z własną ręką (proszę tu sobie nic nie myśleć;) czy też taniec głównego bohatera z jego byłą dziewczyną (byłą, bo nieżywą rzecz jasna). Takich scen nie sposób opisać to trzeba zobaczyć.
Koniec końców filmu każdemu nie mogę polecić. Na pewno ci, którzy lubią filmy z mrocznym klimatem, a ponadto humorem i kozackim głównym bohaterem, który nierzadko rzuci jakimś fajnym tekstem mogą sięgnąć po "Evil Dead II: Dead by Dawn". Właśnie im mogę polecić film z czystym sumieniem, bo wiem że zżyją się z Ashem i razem z nim będą tępić hordy potworów. Inni mogą film obejrzeć, ale nie muszą, bo istnieje możliwość, że im się nie spodoba.
»Ocena:
7+/10
Zalety
+
humor
+
tandem Raimi-Campbell
+ ujęcia z oczu potworów
+ klimat
+ główny bohater
Wady
- mimo wszystko scenariusz
- efekty specjalne (na dzień dzisiejszy)
»Autor:
|