|
WTEDY SIĘ BAŁEM, TERAZ JESTEM WŚCIEKŁY... |
|
Miałem wtedy 9 lat. Pamiętam, jakby to było wczoraj, a już tyle czasu minęło - równe 10 lat. Wydawałoby się, że dziecko w zaden sposób nie przeżywa spraw nie dotyczących w widoczny sposób jego, rodziców, rodzeństwa czy najbliższych. Wydawałoby się, że polityka dla niego nie istnieje. I pewnie po części tak jest, ale z całą pewnością nie do końca. Być może wyda Wam się to głupie, a może nieprawdziwe, ale pamiętam 1989 rok, kiedy to odbyły się pierwsze wybory prezydenckie "w wolnej Polsce". Obraz z tamtego okresu dostrzegam jakby przez mgłę, jedyne co w tej chwili mogę odczytać z pamięci to dużą liczbę ludzi udających się do głosowania. Może i nie było wcale tak różowo jak to opisuje, ale akurat taki przypadek zapamiętałem. Oglądając ostatnio spoty telewizyjne, zwróciłem uwagę na plakat wyborczy z tamtego okresu przedstawiający kowboja rodem z westernu wzywającego do głosowania. Wydał mi się dziwnie znajomy, więc pewnie też znajduje się w czeluściach mojej pamięci.. Wygrał Wałęsa... I 10 lat temu też tak miało być, przynajmniej w głowie dzieciaka, którego rodzina głosowała na poczciwego wąsala rodem z Trójmiasta. Stało się inaczej.. Pochodzę z rodziny prawicowej, i pewnie dlatego tak bardzo dotknęła mnie wtedy przegrana Wałęsy. A może nawet i nie dotknęła, bo dzieciak nie ma wyczucia politycznego - jednak spowodowała, że zacząłem się bać. Nie będę nikogo oszukiwał, doskonale wiem czemu, i teraz uważam to za ogromnie głupie, bynajmniej nie z mojej strony, a raczej z powodu zachowania najbliższych - pewnie w sposób szczególny babci - jak wiemy, one mają we krwi wyolbrzymianie niektórych spraw. Słowa "wróci komuna", dla dziecka wychowanego w przeświadczeniu, że to co złe, jest z nią związane - wywołuje strach.. Leżąc wtedy w łóżku płakałem, przynajmniej tak mi się wydaje. Dziwne prawda? Okazało się, że jednak nie było tak źle. Kwaśniewski nie okazał się wcale osobą, skrajnie lewicową - na szczęście okazał się prezydentem silnym, ale prezydentem Polaków. Wielu ma mu coś do zarzucenia, i pewnie nie są to oskarżenia wyssane z palca, ale przez ostatnie 10 lat można stwierdzić, że żyłem pamiętając swoją reakcję z tego październikowego dnia, ogłoszenia wyników II tury wyborów. Nie da się ukryć, większość jego prezydentury to czas kiedy polityka tyle mnie obchodziła co i nic. Dzisiaj jest może trochę lepiej, ale z całą pewnością nie stwierdzę, że w tym temacie "siedzę". Z biegiem lat Kwaśniewski oddalał się od partii, do której należał i to z całą pewnością zadziałało "in plus". Żartobliwie można stwierdzić, że był to prezydent, który dość często zmieniał się wizualnie - przytył, później schudł, następnie znowu trochę przytył - teraz można powiedzieć prezentuje się dobrze, i nie wnikam, czy doszedł do tego sam, czy też sposobem medycyny laboratoryjnej.. Co tu dużo mówić, dla mnie - szarego obywatela, był to odpowiedni prezydent, w trudnych chwilach mówił to co miał mówić, czyli pocieszyć, dodać otuchy. Chociaż jestem prawicowy, to życzę mu jak najlepiej - wspomnienia będę dobre.. Tylko zastanawiam się, czy ja aby na pewno jestem za prawicą? Stwierdzenie to zawsze łączyło się z Kościołem, i wpływem tegoż na społeczeństwo. Wystarczy sobie przypomnieć działalność Karola Wojtyły, czy ks. Popiełuszko. W tej chwili dla wielu postacią związaną z nurtem prawicowym jest ojciec Rydzyk. Człowiek dla mnie śmieszny i zacofany - to po pierwsze; po drugie zaś nie tak bardzo związany z Kościołem jak to się wydaje. Chociaż podziały w tej materii były też wcześniej, więc to nic nowego. Nie głosowałem na Kaczyńskiego, więc można stwierdzić, że nie można mnie wrzucić do "prawicowej" szufladki. Jeżeli ktoś bawi się w podział takich zagadnień niech nazwie mnie centroprawicowcem (czy jak to się tam zwie). Tak jak 10 lat temu czułem strach, tak dzisiaj jestem rozgoryczony, zły, wściekły.. I zadaje sam sobie pytanie, czy ludzie są naprawdę tacy głupi? Nie twierdzę, że Donald Tusk był kandydatem wzorowym, bez wad itd. Te cechy są przypisane każdemu z nas, ale nie chce mieć prezydenta, którego ambicją jest dojście do władzy -> tym poszczycić się mógł również Hitler. Owszem, głowa państwa powinna być silna, ale również zrównoważona, zgodna na kompromisy - pytanie czy pan Kaczyński jest taką osobą? I nawet nie chodzi mi o to, że jest nietolerancyjny, bo mi również w wielu przypadkach tej cechy brakuje. Pytam się tylko czemu większość mieszkańców Warszawy krytycznie postrzega jego prezydenturę? Skoro nie umiał skutecznie dowodzić stolicą, to myślicie, że będzie umiał rządzić państwem? Nic już nie zmienimy.. Może przesadzam, i podchodzę do tego w zły sposób. Być może - czasem potrzeba trochę czasu by dojść do siebie. Może nie będzie tak źle, i za 5 lat stwierdzę "ten Kaczyński nie był taki zły jak myślałem, umiał stać się normalnym, silnym - ale zrównoważonym prezydentem". Wiecie, chciałbym aby tak się stało. Ale to już przyszłość przyniesie nam odpowiedź.. Ja mam nadzieję, a ponoć ona umiera ostatnia.. Szkoda, że nie ma żadnego sposobu na sprawdzenie kto zostałby prezydentem w przypadku 100% frekwencji. Zresztą przypuszczam, że wraz ze wzrostem obecnej różnica między obydwoma kandydatami by się zmniejszała. Może się mylę, ale patrząc realnie najwięcej głosów nasz nowy prezydent zebrał na wsiach i małych miasteczkach, gdzie frekwencja na ogół jest duża. W dużych miastach zwyciężył Tusk. I wypadałoby się zapytać dlaczego lenistwo jest tak bardzo zakorzenione w ludzkich umysłach? Dlaczego tak trudno wyjść w niedzielę z domu, przejść się 5-10 minut i zagłosować? Mieszczuch pyta mieszczucha: dlaczego jesteś taki leniwy? Miałem nic więcej o polityce nie pisać, ale sytuacja skłoniła mnie do refleksji, a te podały jak na tacy ten oto artykuł. No nic, będę powoli kończył.. "Trzecia
pospolita klęska Warto by trochę zmodyfikować te słowa Grabaża..
|
|
Publo |
|
październik 2005 |