CZY WSTYD JEST ZŁY?

 

No to może od razu powiem, potem już będzie z górki :) Tak. Wstyd jest zły. Chcecie dowodów? Proszę bardzo.

Cofnijmy się do czasów, kiedy to pewna wszechmocna i niepojęta istota zwana przez niektórych Bogiem postanowiła stworzyć sobie ludki "na swój obraz i podobieństwo", jak to mówi Księga. Jakby ktoś nie wiedział (w końcu szeregi ActionMagowych ateistów rosną w siłę z dnia na dzień, czego wyrazem są liczne ostatnio herezje i hejhydonaldzie), to było to mniej-więcej tak, że ten Bóg pomyślał sobie, że stworzy naszą piękną Ziemię, niebo, drzewka, krzaczki, zwierzątka i takie tam inne. W związku z tym, że był wszechmocny, to jak pomyślał, tak zrobił. No i tak siedział przez pięć dni nad tym całym stwórczym dziełem i czegoś mu zabrakło. A dokładnie chodziło o wspomniane już wyżej ludki. A że nie było komu powiedzieć Bogu: "No co Ty? Ludki...?", i że moce ma niewyczerpane itd., to te ludki wyczarował. Znaczy się najpierw był jeden (a imię jego Adam), pobawił się trochę ze zwierzakami, pobyczył się na łące pełnej kwiatów, słowem Raj na Ziemi. Aż tu nagle nadszedł wieczór i Adaś poczuł się samotny. Potem to już była tylko jakaś akcja z transplantacją żebra i nasz bohater zobaczył na horyzoncie dwa duże, obłego kształtu pagórki. A tuż za nimi stała Ewa - owoc eksperymentu ze wspomnianym już wyżej żeberkiem. No i mieszkali tam sobie trochę w tym Edenie, a chodzili cały czas na golasa i się nie wstydzili ani siebie nawzajem, ani na przykład innych naczelnych (w znaczeniu małpoludów a nie redaktorów) ani w ogóle nikogusieńko. Ale - i tu przyszedł czas na niespodziewany zwrot akcji - nie wiedzieli, że obserwuje ich wysłannik piekieł w postaci samego Szatana, który dla picu ubrał się w skórę węża. Adam i Ewa nie byli chyba zbyt bystrzy, bo jakby nigdy nic zaczęli nawijać z owym Czarcikiem o problemach natury egzystencjalnej.

Tak na marginesie, to w dzisiejszych czasach rozegralibyśmy to pewnie trochę inaczej:
a) - AAAaaaa, gadający wąż! Wplątał mi się we włosy! AAAAaaaaa!
b) - Woooow, gadający wąż! Ile życzeń spełniasz?

Ale, ale, zapomniałbym powiedzieć, że Bóg stworzył swoim tamagochi w Edenie mały bonus - jedną specjalną roślinkę, tzw. "Drzewo Poznania Dobra i Zła", ale zastrzegł, że nie jest ono do użytku publicznego i nawet podlewać im go nie wolno, a co dopiero mówić o szamaniu plonów. Adam i Ewa poszli na taki układ. W sumie to nie bardzo mieli inne wyjście, ale Bóg spytał się, czy przyswajają, a oni na to: "Przyswajamy". Ale wróćmy do akcji z wężem-Szatanem, bo się co poniektórzy już motają pewnie. No więc ten płaz mówi do naszej panny Ewy: "Joł! Obczajasz to drzewo co to tam stoi za miedzą?" Ewa na to: "A i owszem." Płaz: "I co ci niewiasto wiadomo na jego temat?" Ona na to: "No cośtam wiadomo. Stwórca nam mówił, żebyśmy nic z niego nie wcinali, bo lipa będzie..." Szatanisko: "Oj, to was trochę ten Bóg wkręcił, bo jakby się wam udało jednak coś uszczknąć, to będziecie tak samo mądrzy jak On." No to Ewa poszła do drzewa, zerwała owoc, dziabnęła i sfiksowała! Pobiegła do Adama i też mu dała dziaba i on też sfiksował! I co zrobili? Wleźli w krzaki i się tak skitrali, żeby ich nikt nie widział. Aż tu nagle z góry odezwał się głos: "Co wy tam robicie w tych krzakach? Wyłaźcie!" A pradziadkowie nasi (znaczy się Adam i Ewa oczywiście bo to nasza dalsza rodzina taka, jakby ktoś nie wiedział) mówią: "Nie, nie... Nie możemy wyjść bo jesteśmy nadzy." A Bóg na to: "Oooo! (grzmot) Czyżbyście zjedli owoc z DPDiZ*? W takim razie zgrzeszyliście!" Ludki: "Ale skąd wiesz, Boże, o naszym niecnym czynie?" Stwórca: "Bo się wstydzicie i chowacie się w krzakach!"

Dalej nie będę opowiadał, automatycznie kończąc na tym, co najistotniejsze. Było tam jeszcze wprawdzie kilka ciekawych akcji, ale to nie o nich ten art. Czekajcie na następny albo sięgnijcie po Księgę Rodzaju.

Myślę, że większości z Was nie muszę już wyjaśniać, dlaczego wstyd jest zły i dla tych wszystkich

KONIEC

...a dla całej reszty, jak również dla tych z pierwszej grupy, których zachęca do czytania mój talent tekstopisarski ;)

JESZCZE TROCHĘ

1. Ewa i Adam (wedle kolejności) zjadają owoc z zakazanego drzewa.
2. W wyniku zmian psychicznych, wywołanych zjedzeniem nieznanego gatunku tropikalnego owocu, bezwstydne dotąd ludki (CZYLI TAKIE, JAKIMI STWORZYŁ ICH BÓG) chowają się w krzaczorach, w obawie, że ktoś zobaczy ich narządy płciowe.
3. Bóg karci ich srogo za zjedzenie owocu, a więc tym samym - związek przyczynowo-skutkowy - za doprowadzenie do odczuwania wstydu przez nich samych i przyszłe pokolenia.
4. Koniec dowodu.

Jak ktoś jeszcze nie zrozumiał, to już nic nie jest w stanie mu pomóc :)

Ale teraz to już naprawdę
KONIEC, bo spać trzeba iść, środa zaraz.


*Drzewo Poznania Dobra i Zła

 

Idę spać - Remember_The_Name

 
  PS: Już od dawna się mnie trzymał ten temat i miałem ochotę coś nakreślić do AM, ale do działania popchnął mnie dopiero art Jacena "Jak wam nie wstyd!", także dzięki za wenę :)  

 

18.10.2005