BARWY KAMPANII
Rok 2005. Ziemia. Europa środkowa.
Grupa światłych i pełnych zapału ludzi
przygotowuje się do długo wyczekiwanego starcia,
mającego wyjaśnić, jakimi torami będzie kroczyć ich ojczyzna.
A imię jej brzmi:
POLSKA
Dramatis personae:
Donald Plusk - Kandydat S Fadą Fymofy
Lech Dwojaki - Jedyny Słuszny Kandydat Na Prezydenta
Piekny Roman - przewodniczący eLePpeRu
Ojciec Romana - kandydat na prezydenta z ramienia eLePpeRu (synkowi zabrakło latek)
Kanion - Wielka Przełęcz między SLD i SDPL
Marszałek Prowadzący - zwany pieszczotliwie Cimoszką ulubieniec starszych pań (i niektórych panów)
Się Wałęsał - Solidarny chłop
Olek Kwaśny - przedstawiciel Ustępującej Władzy, spec od odchudzania
Morowy Barek - lewicowy buntownik bez powodu
Podgrzybek- ksiądz trzymający władzę
Andrzej Peller - polityk - przestępca, z zamiłowania rozsypywacz zboża
Jacek Kóska - poległy na Łuku Kurskim bulterier PżS-u
Chytrusek - lisek pytający co z tym wszystkim
Cały Łeb - AeMowy burżuj na usługach Partii Diablokratycznej - diablokraci.pl
Andrzej IV Bladolicy - zdecydowanie zrównoważony wyborca
Tuxedo - nie całkiem statystyczny wyborca - idealista
Sztab ds. rozmów wszelakich powołany przez Prawie Że Sprawiedliwość w składzie:
Ludwik Korn
Jarosław Dwojaki
Sztab ds. rozmów wszelakich powołany przez Pełną Odpowiedzialność w składzie:
Jak Mak Rozkwitał
Anna Walc w Gronie
Obroni Kormorany
Grzeszny Schedy Ni Ma
30 milionów wyborców
Akt I: Do której by tu partii…
Kanion: Barek, weź no ty się chłopie zastanów! Lewica powinna wystawić jednego kandydata, a tym oczywistym i słusznym jest Marszałek Prowadzący!
Morowy Barek: On mi może skoczyć. I ty, Kanion, też. Wszyscy mi możecie skoczyć.
Kanion: To ja zmieniam ugrupowanie.
Morowy Barek: A proszę cię bardzo. Ale ostrzegam: znowu wszyscy będą się z ciebie śmiać.
Kanion: I co z tego? Nie pomyślałeś, że może mnie to kręci?
Morowy Barek: Są gusta i guściki…
Akt II: Odchodzę! (tym razem na serio…)
Marszałek Prowadzący: W związku z dotykającą mnie i mojej rodziny kampanią czarnego PR(L) postanowiłem zrezygnować z ubiegania się o fotel prezydenta. Przeciwko mnie i moim bliskim użyto chwytów, które nie przystoją w normalnym, demokratycznym państwie…
Piękny Roman: … ale w Polsce – i owszem.
Marszałek Prowadzący: Panie p… ehu, ehu… ośle - mógłby mi pan pozwolić skończyć?
Piękny Roman: Ale pan właśnie skończył!
Marszałek Prowadzący: Aha, faktycznie. Dobranoc państwu.
Akt III: Kosmiczna propaganda
Lech Dwojaki: Jarek, co robimy? Plusk ma już ponad pięćdziesiąt procent poparcia!
Jarosław Dwojaki: Jak to co? Wstawiamy tą reklamę, którą nam zrobili eksperci od czarnego PR(L).
Lech Dwojaki: Którą? No chyba nie chcesz powiedzieć, że…
Jarosław Dwojaki: Tak, dokładnie. Wytoczymy naszą największą broń…
Lech Dwojaki: Ale nie możemy!
Jarosław Dwojaki: Jasne, że możemy, nam wolno wszystko. My stanowimy prawo, więc co nam mogą zrobić?
Lech Dwojaki: I nie zawahasz się? Przecież to straszna rzecz…
Jarosław Dwojaki: Tak, ale co zrobić? Chyba chcesz wygrać…
Lech Dwojaki: No ok., w takim razie… Ale jesteś pewien?
Jarosław Dwojaki: Absolutnie. Wyciągamy reklamę ze znikającym pluszowym kotkiem. Musi się udać!
Akt IV: Są powody do niepokoju… Jarosław Dwojaki: Podatek PO będzie zabójczy dla wielu Polaków. Plusk: Te ataki są niepokojące. Jarosław Dwojaki: To ma być program? Niniejszym informuje ze program PO to kilkanaście kartek, niektórych pustych. Plusk: Te ataki są niepokojące. Jarosław Dwojaki: PO nie jest przygotowana do rządzenia. Plusk: Te ataki są niepokojące. Jak Mak Rozkwitał: Słuchaj Donald, lecimy w sondażach, boję się o mój fotel premiera. Co ty na to? Plusk: To niepokojące .
Akt V: Odwagi braciszku!
Lech Dwojaki: PRL nie był do końca zły.
Jarosław Dwojaki: Głośniej i wyraźniej.
Lech Dwojaki: PRL nie był do końca zły.
Jarosław Dwojaki: Wiem, że w to nie wierzysz, ale musisz. Głośniej!
Lech Dwojaki: PRL nie był do końca zły.
Jarosław Dwojaki: Chcesz być prezydentem czy nie?
Lech Dwojaki: Chcę! PRL nie był do końca zły!
Jarosław Dwojaki: Więcej ekspresji!
Lech Dwojaki: PRL NIE BYŁ DO KOŃCA ZŁY!
Jarosław Dwojaki: Ach…
Lech Dwojaki: PRL NIE BYŁ DO KOŃCA ZŁY! PRL NIE BYŁ DO KOŃCA ZŁY! PRL NIE BYŁ DO KOŃCA ZŁY!!!
Jarosław Dwojaki: No i o to chodziło! Dam znać Kornowi, że jesteś gotów do wywiadów.
Akt VI: Burza
Nieco ponad czterdziestoprocentowa frekwencja nie dała politykom nic do myślenia. Wynik Prawie Że Sprawiedliwości poniżej 30% oznaczał, że zaledwie co dziesiąty uprawniony poszedł i na nich zagłosował. Pełna Odpowiedzialność obraziła się na wszystkich i na wszystko a diablokraci.pl zostali z dwumilionowym kredytem do spłacenia. Było po prostu zajebiście. Do czasu.
Akt VII: Program, którego nie ma
Jak Mak Rozkwitał: No dobra, jesteśmy. Ale pamiętajcie, że to wy chcieliście zacząć rozmowy przed wyborami prezydenckimi…
Jarosław Dwojaki: Chcieliśmy - i przeprowadzimy. Jak pan słusznie zauważył w jednym z wywiadów – to my rozdajemy karty. A właśnie - gdzie Donald?
Jak Mak Rozkwitał: Pan raczy żartować - przecież on startuje w wyborach!
Jarosław Dwojaki: Ale jest też chyba szefem pańskiej partii? Fakt, że zwykle niewidzialnym, ale zawsze.
Jak Mak Rozkwitał: To nie ma znaczenia. Jeśli Donald ma brać udział w tej szopce, to niech pana brat też przyjdzie!
Jarosław Dwojaki: Bardzo pana przepraszam, ale ten, jak pan to określił, „mój brat”, nie jest szefem naszej partii.
Jak Mak Rozkwitał: No dobrze, to może porozmawiamy o programie…
Jarosław Dwojaki: … którego nie macie.
Jak Mak Rozkwitał: A właśnie, że mamy. Przekona się pan.
Jarosław Dwojaki: Tak? To proszę pokazać!
Jak Mak Rozkwitał: Przedłożymy, kiedy wy przedłożycie.
Jarosław Dwojaki: Nie, to my przedłożymy, kiedy wy przedłożycie.
Jak Mak Rozkwitał: Ale to wy wygraliście wybory…
Jarosław Dwojaki: I dlatego mamy prawo do przedłożenia dopiero wówczas, kiedy wy przedłożycie. Zresztą, chcemy najpierw poznać wasz pogląd.
Jak Mak Rozkwitał: Ta, już to widzę. Powinniście przedłożyć pierwsi.
Jarosław Dwojaki: I przedłożymy. Kiedy wy przedłożycie.
Akt VIII: Ciche przyzwolenie
Podgrzybek: To nie ma sensu.
Ojciec Romana: Tadeusz ma rację, przemyśl to proszę raz jeszcze…
Podgrzybek: Nie mogę popierać dwóch osób jednocześnie.
Ojciec Romana: A ja nie mam szans.
Podgrzybek: Zabiera tylko cenne punkty w sondażach.
Ojciec Romana: Następnym razem im pokażemy!
Piękny Roman: No już dobrze, tato, możesz się wycofać…
Akt IX: Zostało ich dwóch
W ostatniej chwili Donald Plusk powstrzymał zwycięski pochód Lecha Dwojakiego i przy biernej postawie ponad połowy uprawnionych pokonał rywala z koalicyjnej partii o nieco ponad trzy punkty procentowe. Na kolejnych miejscach znaleźli się Andrzej Peller i Morowy Barek, którzy mimo dwudziestu punktów procentowych straty do liderów wyścigu wyborczego, cieszyli się ze swoich sukcesów. Cóż, "nikt nie jest wolny od mówienia bredni"...
Akt X: Debata (ja ci zrobię jesień średniowiecza z…)
Chytrusek: Witam państwa w kolejnym programie „Co z tą, k***, Polską?”. Dzisiaj zapytujemy: co z prezydentem? Czy naród wie na kogo postawić? Kto tu tak naprawdę jest socjalistą i czyj plakat był ładniejszy? O tym wszystkim już po reklamach.
(…)
Chytrusek: A więc witamy po przerwie. Przypomnę, że dzisiejszymi gośćmi są kandydaci na prezydenta: Donald Plusk i Lech Dwojaki.
Widownia: Jeeeeee…
Chytrusek: Załóżmy, że do Ziemi zbliża się asteroida, która uderzy bezpośrednio w nasz kraj. Co panowie w tej sytuacji robicie?
Lech Dwojaki: No oczywiście nadzoruję wypłacanie przedpłat dla rolników, których plony niewątpliwie ulegną zniszczeniu. Nie wolno zapominać też o dzieciach – należą im się dodatkowe maskotki, najlepiej z recyclingu.
Widownia: LECH DWO-JAKI, LECH DWO-JAKI, LECH DWO-JAKI, LECH DWO-JAKI!!!
Donald Plusk: Ja w takiej sytuacji wprowadzam dodatkowy podatek, oczywiście 15%, na wszelkiego rodzaju korzyści odniesione przy zderzeniu. Dodatkowo muszę powiedzieć, że warszawskie hospicja dostały w tym roku o wiele mniej pieniędzy, niż…
Widownia: Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!
Chytrusek: No dobrze, następne pytanie. Załóżmy, że atakuje nas koalicja wojsk Rosyjskich, Białoruskich i Jamajskich. Co wtedy?
Donald Plusk: No, nasz naturalny koalicjant, Stany Zjednoczone, z pewnością nie pozwolą nam zrobić krzywdy. Liczę na kilka kontyngentów wojska i sprzętu, powinniśmy dać radę! Ponadto chciałbym nadmienić, że warszawskie hospicja w tym roku…
Widownia: Uuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!!!
Lech Dwojaki: Pan się myli. Ja mam tutaj dokumenty, że pieniędzy było tyle samo. Proszę. A w sprawie domniemanego ataku, to jestem przekonany, że Rosja czegoś tak głupiego nie zrobi. Przydzielając do śledztwa w sprawie pobić pracowników naszej ambasady swojego najlepszego dzielnicowego udowodniła, że bardzo liczy się z naszym krajem.
Widownia: (szmer zachwytu)
Chytrusek: To teraz pytanie może nie tak istotne, ale jednak. Jak wiadomo, prezydent to nasza wizytówka na europejskiej scenie. Czy panowie znają jakieś zagraniczne języki?
Lech Dwojaki (nuci): Ich war so keine mal, ein astronaut…
Widownia: KEEEEEINEEEE GREEEENZEEEEN!!!
Donald Plusk: No cóż, ja przez kilka lat uczyłem się tajskiego, uzbekistańskiego i wietnamskiego. Myślę, że w zjednoczonej Europie bardzo mi się te języki przydadzą.
Widownia: (szmer ogłupienia)
Chytrusek: To jeszcze jedno pytanie: w jaki sposób jesteście panowie przygotowani do rządzenia?
Lech Dwojaki: No, ja mogę się pochwalić wieloma dokonaniami, ale je skromnie przemilczę. Najlepiej mogą ocenić moją pracę Warszawiacy, którzy…
Donald Plusk: …którzy w wyborach prezydenckich zdecydowanie postawili na mnie.
Widownia: KLASK, KLASK, KLASK (brawa się znaczy)
Lech Dwojaki: No dobrze, ciekawe, co w takim razie PAN powie o sobie…
Donald Plusk: Przecież to oczywiste, że to pytanie jest ustawione pod pana. Wszyscy Polacy mogli poznać mój życiorys, a za jedno ze swoich największych dokonań uznaję stworzenie Pełnej Odpowiedzialności, która…
Lech Dwojaki: …we trzech założyliście i został tylko pan!
Donald Plusk: No, to chyba dobrze o mnie świadczy, że jednak zostałem. A nie chciałbym mówić, co się stało z ludźmi, którzy razem z panem tworzyli Prawie że Sprawiedliwość…
Lech Dwojaki: Fakt, odeszli, ale zrozumieli swój błąd i pewnie chętnie by cofnęli czas, by…
Donald Plusk: …by w odpowiedniej chwili po prostu pana usunąć z władz partii... :)
Widownia: BUAHAHAHAHA!!!
Chytrusek: Ponieważ mamy jeszcze chwilę do kolejnego bloku reklamowego, szybkie pytanie: Kara śmierci - tak czy nie?
Lech Dwojaki: Tak.
Donald Plusk: Wie pan, to tylko z pozoru jest proste pytanie. Tak naprawdę to bardzo złożony problem wymagający uważnego przestudiowania każdego przypadku. Nie może być tak, że jednakowo karze się mordercę i złodzieja podpasek w małej aptece…
Lech Dwojaki: Śmierć pedałom!
Chytrusek: Do wątku homoseksualistów wrócimy po reklamach.
(…)
Chytrusek: Witam po przerwie. Teraz pytanie o dość drażliwy temat - czy jako prezydent zezwoliłby pan na paradę równości?
Donald Plusk: Oczywiście.
Lech Dwojaki: Po pierwsze muszę powiedzieć, że kiedy już zostanę prezydentem, to nie będzie leżało w mojej gestii. Ale i tak zrobię wszystko, by wyeliminować ze społeczeństwa homo i biseksualistów. To nie może być tak, że środkiem ulicy idzie nielegalna demonstracja, a policjanci nawet nie wyciągają pał!
Chytrusek: I tą radosną puentą kończymy kolejny odcinek naszego programu. Dobranoc się z państwem.
Akt XI: Pacta sunt servanda
Ludwik KoRn: Witam zgromadzonych i serdecznie zapraszam na negocjacje w sprawie tworzenia nowego rządu. Niech punktem wyjściowym dla przyszłego koalicjanta będzie połowa miejsc w rządzie, fotel marszałka i teka wicepremiera. Kto da mniej?
Obroni Kormorany: Hola, przecież byliśmy już ugadani…
Ludwik KoRn: Wystąpiły pewne niespodziewane okoliczności, kto da mniej?
Andrzej Peller: Panie Ludwiku, ja mogę poprzeć pana partię. Ja za to nie chcę wiele, fotel wicemarszałka jedynie i deklarację, że Balcerowicz musi odejść!
Ludwik KoRn: To dobra propozycja, zgadzamy się.
Obroni Kormorany: Cooo? Przecież nie tak dawno wasz prezes grzmiał, że kryminaliści nie powinni pełnić funkcji publicznych!
Andrzej Peller: Oj, jacy zaraz tam kryminaliści, mnie oskarżono niesłusznie, nie to, co was, złodzieje.
Ludwik KoRn: Tak, to prawda, mówił tak.
Obroni Kormorany: No więc dlaczego zmienił zdanie?
Ludwik KoRn: Tamto było przed wyborami i potrzebne były głosy ludzi, teraz jest po wyborach i potrzebne są głosy posłów.
Obroni Kormorany: Krętacze, chcecie złamać umowę koalicyjną?
Ludwik KoRn: Nie, skądże.
Obroni Kormorany: Uff… kamień z serca… Wobec tego zgłaszam własną kandydaturę na marszałka sejmu.
Ludwik KoRn: Wykluczone, nie akceptujemy pana.
Obroni Kormorany: Marszałek miał być z PO!
Ludwik KoRn: Ale my pana nie akceptujemy.
Obroni Kormorany: Dlaczego?!
Ludwik KoRn: Bo pana kandydatura jest nie do zaakceptowania, ale jesteśmy otwarci na rozmowy…
Obroni Kormorany: Właśnie usiłuję je prowadzić.
Ludwik KoRn: …które będziemy przeciągać aż do wyborów prezydenckich.
Andrzej Peller: Przepraszam, przypominam o deklaracji dla mnie.
Ludwik KoRn: Zaraz zadzwonię do Lecha, żeby jeszcze dziś wygłosił interesującą pana formułkę.
Andrzej Peller: Dziękuję serdecznie.
Ludwik KoRn: Nie ma za co, liczymy na pana poparcie, wszak umów należy dotrzymywać.
Akt XII: Kto Cię obroni, Polsko?
Bliźniacza dwuwładza zapanowała. Faworyzowany w przedwyborczych sondażach Donald Plusk nie zdołał po raz drugi odeprzeć koalicji demagogiczno-populistyczno-chrześcijańskiej pod przewodnictwem braci Dwojakich, a jego postępowi wyborcy zostali zagłuszeni przez ścianę wschodnią, której mieszkańcy znużeni panującą sytuacją nabrali się na utopijne obietnice. Tym sposobem „drzwi do IV RP stanęły otworem.”
Akt XIII: Koalicja? Jaka koalicja?!
Jak Mak Rozkwitał: Nie, nie i jeszcze raz nie!
KoRn: Eech… Przegraliście wszystko, co się dało, a chcecie mieć więcej od nas... Jaki to ma sens?
Donald Plusk: Przegrałem...
Jak Mak Rozkwitał: Marszałek miał być nasz!
KoRn: Miał, ale nie jest, skoro nie znacie pokory. Nasza decyzja jest ostateczna, połowa stanowisk dla Was, połowa dla nas, podział ustalony przez nas.
Jak Mak Rozkwitał: Sami sobie weźcie kulturę, środowisko, rolnictwo i sport. My się zajmiemy rządzeniem, a wy sadźcie drzewka.
KoRn: Aż się prosicie, żeby być w opozycji...
Donald Plusk: Przegrałem...
Jak Mak Rozkwitał: Nie jęcz, jeszcze nie wszystko stracone.
KoRn: Andrzej Peller poprze nas za ministerstwo rolnictwa, eLePpeR za to, że ich nie zdelegalizujemy, a Stronnikom Ludowym i tak wszystko jedno.
Jak Mak Rozkwitał: Jeżeli zawrzecie koalicję z nimi Wasz własny elektorat zwróci się przeciwko Wam. Tydzień po wyborach.
KoRn: Tydzień, miesiąc, rok czy dwa. Tyle naobiecywaliśmy, że i tak się obróci. Jak ten rząd dotrwa do prezydentury Lecha, wszyscy mogą nam nagwizdać.
Donald Plusk: Przegrałem...
Jak Mak Rozkwitał: Nie damy wam pełnej kontroli nad sprawami wewnętrznymi, mowy nie ma.
KoRn: Możemy się zgodzić na rozbicie MSWiA na dwie części.
Jak Mak Rozkwitał: To ministerstwo ma być nasze i już!
KoRn: Słuchajcie, to nie ma sensu... Musimy kończyć. Dzisiaj negocjujemy jeszcze z trzema partiami.
Jak Mak Rozkwitał: Osz kurczak, co wy robicie z naszą koalicją?
KoRn: Yyy... Jaką koalicją?
Akt XIV: Zaprzysiężenie (Olek Kwaśny Szoł)
Kwaśny: Nowi ministrowie otrzymują symboliczne teczki, natomiast starzy wieczne pióra na znak, że władza jest zmienna, pióro zaś wieczne. Nie martwcie się jednak - tu zwracam się do nowego rządu - wy też takowe pióra otrzymacie. Może nie dziś i nie jutro, ale pewnie szybciej, niż się tego spodziewacie.
(Brawa)
Kwaśny: Pełniąc swoją funkcję, pamiętajcie o lekarskiej zasadzie „primum non nocere” - przede wszystkim nie szkodzić. Po moich dziesięcioletnich rządach ta zasada wydaje się całkiem zdrowa…
(Brawa)
Akt XV: Kaczy song
(Tłum ludzi zgromadzonych przed siedzibą Sejmu. Gdzieniegdzie błyskają widły. Niebo zachmurzone, wzmaga się wichura. W tle słychać motyw z „Kaczych opowieści”.)
30 milionów wyborców (razem, śpiewają):
Dekomunizacji wir
Już nadchodzi
Ludziom ma się godnie żyć
I powodzić
Ma być tak pięknie...
Ale nie będzie!
KACZKI UUU
Pokierują polityką
Kaczki UUU
Bez współpracy z zagranicą
Kaczki
(Solo na garach, słychać pierwsze grzmoty, wiatr porywa w górę coraz cięższe przedmioty, tuż przed budynkiem przelatuje, głośno porykując, mleczna krowa.)
Kibicował im z eteru
Ojciec Rydzyk - ksiądz Tadeusz
Dogadały się z Lepperem
Kaczki UUU
Wspomagały PeeReLem
Kaczki UUU
Ich zadanie wykonane
Kaczki UUU
Polski pięć lat zmarnowane
Kaczki UUU
(Wtem przed budynek Sejmu podjeżdża szary, niepozorny mercedes. Wysiada z niego gruby, wąsaty pan w nieco zdezelowanej kurtce.)
Się Wałęsał: Rodacy, ja was rozumiem. Wy chcecie, żebym ja to powiedział. Podgrzybek to szajbus. A jego radio...
(Niebo rozchmurza się, ale zamiast słońca widać na nim jedynie ogromną twarz Ojca Tadeusza, który pierwszy rzuca kamieniem. Kamień jest w zasadzie głazem i waży z pół tony. Się Wałęsał łapie jednak kamulec i pewnie odrzuca go na bok. W tym momencie z nieba spada kometa przygważdżając Człowieka Który Chciał Porwać Tłumy do mównicy.)
(Wyciemnienie)
Epilog
- I co o tym wszystkim myślicie? - zagaił Bladolicy.
- Nie jest dobrze, Andrzej. Chyba już mało kto wierzy, że ta kadencja przyniesie Polsce jakieś wymierne korzyści. Uważam, że jeśli wybory wygrałaby Pełna Odpowiedzialność… - Tuxedo wyraźnie się rozkręcał, ale w tym momencie wtrącił się Cały Łeb:
- Byłoby to samo. To POpuliści i łgarze. Nie to, co Diablokraci… - rozmarzył się Cały.
- A ja tam nie mam do nich przekonania. Wybacz, ale mi się nazwiska Hausner i Belka jednak nienajlepiej kojarzą… - zaoponował Tuxedo. A pamiętacie, jak któryś z polityków powiedział, że PżS przebiera w Platformie jak w worku ziemniaków?
- Coś w tym jest :) Nie wydaje ci się, że niektórzy panowie z PżS-u mają mózg zastąpiony tworzywem o podobnej budowie? Ziemniakiem? Jeszcze niech się ze Stronnikami Ludowymi dogadają, to będzie miał kto te pyry uprawiać. - ironizował Bladolicy.
- A potem to już druga tura była… i te przebrzydłe sondaże… przez nie wyborcy Pluska poczuli, że mogą już spać spokojnie :/ - zasmucił się Tuxedo.
- Jak taka przewaga kogoś uśpiła, to ten ktoś powinien życie przespać… Ale skoro od Pluska odeszło 8% w porównaniu z pierwszą turą, to chyba jednak sztab pokpił sprawę. - dorzucił Andrzej.
- Bo Donald nie obiecywał. Nie mówił, że tym da to a innym tamto. Wierzył, że będzie lepiej - niestety, nie każdego zaraził tym swoim optymizmem… - Tuxedo postanowił ciągnąć dalej nutkę dekadentyzmu.
- Tak, Plusk był chyba za szczery, jakby rzucał na prawo i lewo obietnicami bez pokrycia wygraliby, bo jak widać to wystarcza… Ciesz się III RP póki jeszcze możesz. - Bladolicy również popadał w coraz gorszy nastrój.
- Ale że ludzie się na to nabrali? Chyba Kóska miał jednak rację… ciemny lud po prostu :/ - rozgoryczenie w głosie Tux’a dawało się wyczuć na kilometr.
- Bo ludzie mają dość rzeczywistości i próbują od niej uciec. I zaczęli głupio wierzyć w niemożliwe, że będzie miodzie, a potem będą gadać, że wszyscy to kłamcy. - Bladolicy najwyraźniej również nie był tego dnia w najlepszym stanie.
- Najchętniej bym to pieprznął w cholerę i już więcej się nie zastanawiał, co jest lepsze dla Polski. Bo okazuje się, że większość narodu ma zdanie odmienne od mojego, a w takiej sytuacji już zawsze będę miał poczucie porażki… - Tuxedo poddał pod wątpliwość sens wyrażania jakichkolwiek poglądów politycznych.
- W cholerę? Ale co z naszymi ideałami? Co z wiarą w lepszą przyszłość, w… - nie dokończył Bladolicy.
- Spokojnie - uśmiechnął się Tuxedo. - Tylko żartowałem. Słyszałeś może o nowe mutacji wirusa ptasiej grypy? Podobno strasznie zabójczy dla kaczek… - uśmiech na jego twarzy był coraz wyraźniejszy. W końcu odwrócił się, a oczom Bladolicego ukazał się w pełnej krasie napis na jego koszulce. A brzmiał on: „Będziemy dumni z Polski. Już za pięć lat.”