OBLICZA WOJNY

 


 

Jesteśmy zdania, że wojna to ostateczność. Jesteśmy pokojowym narodem i wyrzekamy się wojny jako narzędzia w stosunkach międzynarodowych. Jednakże w obliczu zaistniałej sytuacji, gdy idzie o honor Ojczyzny, o honor każdego z nas, czujemy się zmuszeni, aby takową wojnę wypowiedzieć. W tej trudnej sytuacji zwracamy się do Rodaków o pomoc i solidarność w celu odniesienia wspólnej wiktorii nad siłami wroga. Zdajemy sobie sprawę, że wojna to koszmar ale czasem rozpętanie takiego piekła jest mniejszym złem, niż trwanie w obecnym stanie rzeczy. Ku chwale ojczyzny!

 

Zachciało się wojny komuś na górze, a walczyć musimy my. W błocie, pocie, krwi i łzach z karabinami w rękach tarzamy się w okopach walcząc o swe marne życia z wrogiem, którego stworzyli nam oni sami. Wylądowałby jeden z drugim na moim miejscu i idę o zakład, że mielibyśmy globalny pokój. A tak oni sobie siedzą za biurkami, przy telefonach i każą nam wykonywać rozkazy, których wykonać nie sposób. Między młotem a kowadłem. Albo zabije wróg, albo sąd polowy. Wojna to koszmar.

 

 

Wróg zbliża się do naszych pozycji, wobec czego wzywamy wszystkie jednostki do odwrotu i obrony stolicy i sztabu dowodzenia. Wykonujemy ciężką pracę, próbując kierować oddziałami w możliwie najskuteczniejszy sposób, brakuje nam snu, telefony w kwaterze głównej nie przestają dzwonić, zaczyna brakować zaopatrzenia. Wojna to koszmar

 

Wróg jest o parę metrów stąd, od dwóch dni nie śpimy, bo ze snu już byśmy się nie obudzili. Brakuje jedzenia, picia, amunicji, wszystkiego. Wszędzie odór gnijących ciał, widok poległych lub konających przyjaciół. Co chwila coś wybucha w pobliżu, świszczą kule, a sierżant drze się cholera wie po co. I tak albo mnie albo jego zgasi jakaś zbłąkana kula i nastąpi cisza. Wojna to koszmar.

 

 

W obliczu zaistniałej sytuacji, kiedy to wróg jest na tyle blisko, ze istnieje zagrożenie dla oficjeli państwowych, a co za tym idzie ciągłości państwa, podjęliśmy decyzję o ewakuacji rządu do jednego z zaprzyjaźnionych z nami krajów, by stamtąd nadal kierować walką.

 

I po co była ta wojna? Atak z powietrza, salwy z moździerzy, okopy, leje, transzeje… Bogu ducha winni ludzie wysłani na rzeź, wobec ciężkich zabawek wojennych bardziej bezbronni niż świnia w ubojni. Panowie rządzący, pytanie: Co wy kurwa wiecie o wojnie? Co wy niby macie z nami wspólnego? Rozpętać umiecie, a łba niech nadstawiają inni, co? I tym łbem płacimy za waszą głupotę. Tu i teraz. W imieniu moim, które zaraz zapewne przejdzie do historii, jak i tych, których ta wątpliwa przyjemność już spotkała powiem tylko „Dziękujemy”. I kolejna salwa z moździerza. Amen.

 

 

Ponieważ większość naszych sił została rozbita, wzywamy ocalałych do podjęcia walki partyzanckiej, tudzież ucieczki przed wrogimi siłami za granicę. Ze względu iż państwo, w którym aktualnie przebywamy złamało naszą umowę jesteśmy zmuszeni przejść do podziemia i tak oto prowadzić walkę z okupantem. Ku chwale ojczyzny!

 

Przechodniu, idź i powiedz Ojczyźnie, żeśmy tu polegli, broniąc jej dzieci. Przed głupotą innych.

 


 

JĘDRZEJ IV ŚNIADY